polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Efrim Manuel Menuck Efrim Manuel Menuck Plays High Gospel

Efrim Manuel Menuck
Efrim Manuel Menuck Plays High Gospel

Efrim Menuck pewnie oburzyłby się na określenie go liderem Godspeed You! Black Emperor i Thee Silver Mt. Zion, nazwijmy go więc spiritus movens tych grup. Na pierwszym albumie podpisanym jego własnym nazwiskiem w kilku utworach towarzyszy mu perkusista i wiolonczelistka (a zarazem matka jego syna widocznego na okładce), w jednym chórek, ale to jednak solowa wypowiedź. „High Gospel” nie posiada rozbudowanej dramaturgii i szeroko zakreślonego brzmienia tamtych formacji, choć dzieli z nimi charakterystyczną aurę, folkowe inspiracje i ziarnistość muzyki, jak też skłonność do pompatycznych tytułów utworów. Gdy w tej skromniejszej formule pojawiają się piosenki, Menuck przywodzi na myśl Matta Eliotta, ale okazuje się gorszym wokalistą od instrumentalisty i kompozytora. Potwierdza za to, że jest mistrzem sugestywnych gitarowych gestów, miękkich dronów, zanurzonych w delayach i otwierających dyskretne rezonanse. Pięknie sprawdzają się one w utworach na gitarę, gitarę i field recording, w duecie z wiolonczelą czy w połączeniu z analogowymi loopami, nawet gdy te zmierzają do zrytmizowanego szału. W dedykowanym Vicowi Chesnutt kadiszu Menuck świetnie wynurza wokale swoje i kolegów z toni pogłosów i plam. Z definicji jest to płyta z gatunku niepotrzebnych i dwie ballady na pierwszej stronie wyraźnie to potwierdzają. Ale dzięki chropowatej, skromnej, lecz komunikatywnej aurze drugiej części albumu i tak się cieszę, że wyszła.

[Piotr Lewandowski]