polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Rudresh Mahanthappa & Bunky Green Apex

Rudresh Mahanthappa & Bunky Green
Apex

Rudresh Mahanthappa, postrzegany słusznie jako jeden z najbardziej utalentowanych saksofonistów młodego (czytaj, przed czterdziestką) pokolenia, nagrywa płytę z Bunky Greenem, również grającym na alto, ale 75-letnim muzykiem. Raczej zapomnianym, choć przez Mahanthappę wymienianym jako ważna inspiracja zarówno dla niego, jak i dla nurtu m-base. Towarzyszy im zespół iście gwiazdorski – pianista Jason Moran, którego „Ten” dla Blue Note jest chyba ulubioną płytą amerykańskich krytyków AD 2010, basista François Moutin, oraz dwóch, zmieniających się perkusistów: Damion Reid i Jack DeJohnette. Można by pomyśleć, że to jeden z projektów w stylu „weźmy młodych, utalentowanych na sesję ze starymi wyjadaczami, to wszyscy się tym zainteresują i każdy wpisze sobie do cv, choć pewnie nic sensownego nie powstanie”. Ale nowojorski label Pi nie byłby w stanie opłacić czegoś takiego, więc „Apex” musi być rezultatem oddolnej inicjatywy. Musi, słychać to w każdej minucie tej doskonałej i przystępnej płyty.

Obowiązki kompozycyjne rozłożone zostały równomiernie – utwory Mahanthappy dominują w pierwszej części albumu, bardziej mainstreamowe numery Greena w drugiej. Postbopowy, przesiąknięty hinduską ornamentyką styl pierwszego doskonale uzupełnia się z precyzyjnymi, sinusoidalnymi frazami drugiego. Kompozycje rozpościerają się od dynamicznych i kanciastych po liryczne ballady. Choć saksofoniści zdecydowanie wysunięci są na pierwszy plan, doskonała sekcja sprawia, że materiał, na powierzchni czytelny, kryje w sobie sporo niespodzianek i słucha się go z uwagą. Jest coś budującego w tym, że tak przytulnie brzmiącą, elegancko zaaranżowaną muzykę można grać z tak dużą czujnością i fantazją. Jednak nawet wrażliwość Morana i DeJohnette by nie pomogła, gdyby komunikacja i chemia między Mahanthappą a Greenem nie była wręcz zdumiewająco dobra. Choć mnie samego bardziej wciągnęła poprzednia, bardziej awangardowa płyta Mahanthappy nagrana ze Steve’m Lehmnanem, jest to raczej kwestią preferencji i oczekiwań niż obiektywnych walorów. Gdyby „Apex” przyjechał na WSJD, bilet kupuję z miejsca.

[Piotr Lewandowski]