polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Słonina Słonina

Słonina
Słonina

Podobno wszystko zaczęło się od tekstów Karola Gawerskiego (g.), by w końcowym etapie przybrać trudną do zdefiniowania formę muzyczną-wokalną, za którą zabrał się Robert Gasperowicz (obecnie także Samo, kiedyś m.in. w Slashing Death, Sweet Noise) oraz Stanisław Wołonciej (Egoist, Samo, NeWBReeD). Zaczynając wędrówkę po debiutanckim minialbumie Słoniny musimy najpierw całkowicie pozbyć się wszelkich zahamowań i oczekiwań. Bo z jednej strony atakują nas słowa pięknie ożywione, a z drugiej muzyka uroczo wykręcona. Raz natrafimy na liryczną Julię albo toporną motorykę w Wychowanym. Innym razem bardziej przyłożymy ucho do wokalnych partii (Maj) lub zagęszczonych struktur gitarowo-basowych w Rzeźbiarzu, by za kilka chwil natknąć się na leniwe przekomarzanie słowno-instrumentalne (W Twoje). „Słonina” to prawie 23 minuty muzyki, która przy pobieżnym przesłuchaniu wydaje się mieć dość łatwo przyswajalną formą. Czym głębiej i uważniej zanurzymy się w tych odjechanych strukturach, tym ten mariaż słowno-dźwiękowy będzie bardziej scalony. Lekko klaustrofobiczny posmak wokalnego talentu Wołoncieja powoduje, iż muzyka nabiera głębi i dopiero wtedy dostrzega się te wszystkie dźwięki drugiego planu. Bez dwóch zdań, taka „Słonina” przywraca wiarę w pomysłowość i nieszablonowość na współczesnej scenie alternatywnej. Pełna rekomendacja.

[Marc!n Ratyński]