polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
DVA wywiad

DVA
wywiad

Czeski duet DVA w ciągu ostatnich kilku lat zdołał wypracować swój muzyczny język, który w ciekawym stopniu nawiązuje zarówno do muzyki folkowej, elektroniki, alternatywy jak i dokonań skandynawskich twórców. Czesi swój język mają, ale DVA celowo śpiewają w wyimaginowanej mowie, urozmaicając swoją różnorodną muzykę. W marcu zawitają nad Wisłę - przed ich koncertami rozmawiamy z muzykami zespołu, którymi są Honza i Bara Kratochvíl.

Poprzednią płytę "Fonok" określiliście jako muzykę "folklorem nieistniejących narodów", a "HU" jako "pop z nieistniejących stacji radiowych". Co to znaczy? Chcecie przez to nadać swojej muzyce bardziej uniwersalnego brzmienia?

Fonok pochodził bardziej z fikcyjnej ludowej muzyki. Niektóre z tekstów miały swój początek w prawdziwych ludowych pieśniach (tekst Vals Liepaja jest w większości tekstem łotyskiej pieśni ludowej). Pop nieistniejących radioobdiorników znaczy, że nikt nie wie, jak brzmi pop w nie istniejących radioodbiornikach... w związku z czym termin ten może oznaczać cokolwiek, a to nam jak najbardziej odpowiada. Tak samo jest z naszymi tekstami... cieszymy się, kiedy ludzie słyszą w nich to, co chcą słyszeć.

W tym opisie pojawia się hasło "nieistniejące narody". Jakie to narody, jaki to folklor i wpływy?

To wszystko to nasze wyobrażenia o tym, jak brzmi muzyka na Wschodzie, Zachodzie, północy i południu. Jak brzmi muzyka na nie istniejących kontynentach.

Śpiewacie w wymyślonym języku, a nie w czeskim. dlaczego? czy Waszym zdaniem język odmienny od angielskiego, który dominuje nie byłby ciekawszy? Przykład Skandynawii pokazuje, że może tak być. Język w którym śpiewacie jest odmienny, ale nie prawdziwy. Skąd taki pomysł?

Podoba nam się to, że jesteśmy tak samo rozumiani-nie rozumiani w Czechach jak i w innych krajach. Punkt wyścia jest dla wszystkich taki sam. Fair play.  Podstawowy komunikat naszych utworów nie niosą same teksty, ale raczej muzyka, jej atmosfera, która ma być rozumiana właśnie w sposób uniwersalny.

W wymyślonym języku najbardziej odpowiada nam to, że nie musimy dostosowywać do niego muzyki - melodii, rytmu, intonacji. Wymyślamy sobie dowolnie brzmiące słowa, które nam odpowiadają. Pomysł ten wziął się stąd, że zawsze lubiliśmy przebywać w krajach, których języków w ogóle nie rozumieliśmy, jak na przykład w krajach nadbałtyckich, na
północy, na Węgrzech.

Czy muzyka z Europy Środkowej, "muzyka Słowian" ma Waszym zdaniem coś do zaoferowania współczesnemu słuchaczowi? w Europie i na świecie jest moda na muzykę skandynawską (do której w wielu momentach nawiązujecie) albo szaloną muzykę bałkańską, natomiast z dźwiękami z innych regionów jest gorzej.

Muzyka Środkowej Europy może wiele zaoferować, nie musi wzorować się na Zachodzie, nie musi to być też worldmusic... W Polsce, Ausrtii, Słowacji, na Węgrzech jest mnóstwo świetnych zespołów, które mają swoje brzmienie i swój pomysł na muzykę.

W Polsce zdaje się być z tym problem. Wprawdzie mamy takie zespoły jak m.in. Kapela ze Wsi Warszawa, które wskrzeszają tradycję muzyczną w nowej wersji, ale jednak mocno się to różni od chociażby amerykańskich folkowych zespołów. Trochę podobnie działają Karpaty Magiczne. Jak to wygląda w Czechach? Opowiedzcie coś o muzyce folkowej i scenie alternatywnej w Czechach - jaki jest jej obecny stan? czy są jakieś ciekawe zespoły?

Nie śledzimy specjalnie sceny folkowej, więc trudno nam stwierdzić, jak to wygląda. Niektóre z czskich zespołów lubimy i nie jest to uwarunkowane tym, do jakiej kategorii należą. Podobają nam się: Midi Lidi, Kazety, OTK, B4.

HU była produkowana w Berlinie pod okiem Jayrope'a. Na ile to wpłynęło na kształt tej płyty i dlaczego zdecydowaliście się zrobić to właśnie tam?

Fonok i HU były nagrywane i miksowane w domku w górach pod Libercem, pod okiem Jayrope'a. W Berlinie materiał był masterowany. Z Jayropem poznaliśmy się przez myspace i zaproponowaliśmy mu możliwość nagrywania w górskiej chacie. On podchwycił ten pomysł, a potem cała współpraca przebiegła bardzo dobrze. Nigdy nie chcieliśmy nagrywać w studiu.
Wywołuje to w nas stres. Wolimy nagrywać w spokoju, jakby w domu.

Przed DVA, działaliście w kręgach filmowych i teatralnych. Czy takie działanie w świecie sztuki skłądającym się z wielu dyscyplin znacząco wpłynęło na charakter muzyki DVA? W jaki sposób?

Przed DVA graliśmy razem z teatrem lalek DNO w Hradcu Kralowe. Było to typowo akustyczne granie, czasem we trzy, czasem w osiem osób. Było to dla nas niezłe przygotowanie, teraz gramy we dwoje ale z elektroniką, a jeśli wypadnie elektronika to zagramy akustycznie, jestemy do tego przyzwyczajeni. A muzykę do filmów po prostu lubimy, zaczęliśmy ją tworzyć już jako DVA. Gramy też ścieżki dźwiękowe na żywo do filmów
niemych.

Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na koncertach w Polsce.

[Jakub Knera]

recenzje Dva w popupmusic