polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
FINK Distance and Time

FINK
Distance and Time

Nie licząc pierwszej płyty Fina Greenalla, znanego szerzej jako Fink, artysta ten jest chyba jednym z najbardziej popowych w katalogu londyńskiej Ninja Tune. Jego styl, który ukształtował się w zasadzie na drugiej płycie, "Biscuits for Breakfast" - bluesowy wokal z towarzyszeniem gitary akustycznej, wspomaganej czasem instrumentami perkusyjnymi - jest kontynuowany na "Distance and Time".

Finka trudno skojarzyć z typowymi songwriterami - w czasie trasy koncertowej grał z dwuosobowym zespołem i trzeba przyznać, że jego muzyka jest ciekawsza od wielu tego typu produkcji. Na "Distance and Time" trudno właściwie doszukać się wielkiego progresu w porównaniu z poprzednim albumem - jednak bardziej rozbudowana jest część instrumentalna, która momentami nawet przypomina debiutancki album; jest na tej płycie o wiele więcej energii, poza tym Greenall znów uraczył nas "ciasteczkową piosenką" - ostatnio było to "Biscuits for Breakfast", teraz dostajemy "Blueberry Paincakes". To w zasadzie jest pop w najprostszym tego słowa znaczeniu - proste kompozycje z lirycznymi wynurzeniami na temat miłości podmiotu lirycznego. Są też bardziej dynamiczne, czy wręcz ostrzejsze fragmenty - jak w zamykającym "Little Blue Mailbox" czy "Make it Good". Ten drugi to utwór, który pojawił się na zeszłoroczne płycie Bonobo pod tytułem "If You Stayed Over" - tekst pozostaje ten sam, za to muzyka jest zaaranżowana na nowy sposób. Jak dla mnie, wśród tegorocznych płyt songwriterów, "Distance and Time" plasuje się zdecydowanie w ścisłej czołówce.

[Jakub Knera]

artykuły o Fink w popupmusic