polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
DJ Shadow In Tune and On Time

DJ Shadow
In Tune and On Time

Od ostatniej studyjnej płyty Jonathana Davisa, czyli DJ Shadowa minęło już sporo czasu, nic więc dziwnego, że pojawiły się nieśmiałe pogłoski, że pracuje on nad kolejnym dziełem. Mam nadzieję, że pojawi się ono już niebawem, a w międzyczasie tonę i zagłębiam się w "In Tune and On Time". Jest to zapis nagranego w Londynie dla Ninja Tune setu i jest to set po prostu cudowny. Płytę otwiera intro, podczas którego Shadow wypytuje publikę, jakie jego nagrania są jej znane: płyty solowe, U.N.K.L.E., Quannum, mixtape'y, przeróżne sety i B-side'y. Właśnie, sporo pojawiło się już setów i miksów jego autorstwa, jednak żaden do tej pory nie bazował na autorskiej muzyce Jonathana. "In Tune and On Time" zmienia tę sytuację, ponieważ przez prawie osiemdziesiąt minut możemy napawać się absolutnie fantastycznym miksem przeróżnych kompozycji Shadowa. Dominują motywy z debiutanckiego Endtroducing., co determinuje nastrój płyty. Nie zabrakło też kawałków z Private Press, numerów U.N.K.L.E., kilku nieznanych - być może nowych - utworów i paru ukłonów w stronę zaprzyjaźnionych artystów. To, że Shadow ma w czym wybierać, nie zapewnia jeszcze sukcesu. Ten wynika z niesamowitego talentu i wyczucia, co z czym i jak miksować. Utwory przechodzą jeden w drugi tak płynnie i naturalnie, jak zmierzch w noc, stając się w ten sposób elementami większej formy, konsekwentnie budowanego klimatu. Długość każdego z nich i chwila zmiany wybrane są z wielkim smakiem i uwagą. Shadow operuje swoimi kompozycjami pociętymi na instrumentalne fragmenty i wokalami w postaci a capella. Zawsze uważano go raczej za genialnego kompozytora i producenta, jednak sety takie "In Tune and On Time" pokazują, że jest on też gigantem adapterów. Muzyka, będąca sama w sobie piękną, jest jeszcze wzbogacona pierwszorzędnymi skreczami, Shadow szura swoimi płytami wspaniale, zahaczając chwilami o prawdziwy turntablism. Jego skrecze idealnie uwypuklają dramaturgię, momenty kulminacyjne i przełomowe płyty, nadają całości siły.

Najważniejsze jednak jest to, że Shadow ma genialne wprost wyczucie i potrafi słuchaczy zaskoczyć, dlatego setu słucha się analogicznie jak koncertu żywego zespołu - pojawiają się zaskakujące przyspieszenia, zmiany rytmu - na przykład agresywne bębny w Walkie Talkie - głosy znane z płyt odnajdujemy w przetworzonej postaci, każdy dźwięk ma w sobie ukryty ślad swojego twórcy. Najsilniejszym jednak atutem Shadowa jest umiejętność miksowania różnych kompozycji ze sobą. Już na samym początku dostajemy What Does Your Soul Look Like, Pt. 2 zmiksowane z wokalami z Bloodstain U.N.K.L.E., już wtedy można przeczuwać, że będą się działy rzeczy wielkie. A gdy na koniec tej misternej podróży przez świat wyobraźni Jonathana słyszymy epickie i wręcz tragiczne Blood on the Motorway, w finale którego rozbrzmiewa rozrywający głos Thoma Yorke'a z Rabbit In Your Headlight, po całym ciele przechodzą dreszcze. Nie zabrakło też momentów hip-hopowych, bardziej dynamicznych. Wspomnieć należy też o przepięknym brzmieniu albumu. Muzyka tak delikatna i enigmatyczna musi być podawana w nieskażonej postaci i odbierana w spokoju, więc idealne i potężne nagłośnienie jest jednym z czynników decydujących o efekcie końcowym. "In Tune and On Time" nagrane zostało wręcz perfekcyjnie, życzyłbym każdemu muzykowi przygotowującemu album koncertowy takiej jakości uzyskanego brzmienia. Całe osiemdziesiąt minut dowodzi geniuszu autora, jego zupełnie oryginalnej wizji muzyki - DJ Shadow jest po prostu poetą. Na dodatek, doskonale opanowaną ma techniczną stronę didżejingu, więc jego set jest po prostu cudowny. Właśnie takie określenia pasują do tego muzycznego misterium. Sięgnijcie po ten album i pozwólcie, by DJ Shadow zabrał was w tę magiczną muzyczną wyprawę.

[Piotr Lewandowski]

recenzje Dj Shadow w popupmusic