polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Senser wywiad z Haggisem i Andy'm Wallace'm

Senser
wywiad z Haggisem i Andy'm Wallace'm

Reaktywacja angielskiej formacji Senser jest jedną z większych niespodzianek tego roku, jeżeli chodzi o muzykę gitarową. Mimo upływu dekady od rewelacyjnego debiutu "Stacked Up", muzycy postanowili ponownie zebrać się w pełnym składzie i pilnie zabrali się do komponowania materiału. Efektem tych zabiegów jest naprawdę udana płyta "SCHEMAtic", której recenzję możecie przeczytać w numerze piątym. Oprócz niej znajdziecie tam relację z jednego z kilku tegorocznych koncertów zespołu na Starym Kontynencie, jaki miał miejsce podczas festiwalu w Dour. Porządnie naładowany energią i promieniejący radością po wspaniałym występie, spotkałem się z muzykami Senser - producentem Haggisem i didżejem Andy'm Wallace'm chwilę po zakończeniu koncertu. Zapraszam więc do lektury zapisu tej konwersacji.

Minęło już siedem lat od czasu, kiedy pojawił się wasz drugi album "Asylum" - nagrany jednak w niepełnym składzie - a w tym roku wracacie wraz z płytą "SCHEMAtic". Na dodatek, w identycznym zestawieniu jak na początku działalności zespołu. Co się z wami działo przez cały ten czas? Czy byliście zaangażowani w jakieś muzyczne projekty?

[Haggis] W momencie, gdy Senser rozpoczął pracę nad "Asylum", ja, perkusista Johny Morgan i wokalista Heitham pracowaliśmy już nad innym projektem, więc nie wzięliśmy udziału w nagrywaniu "Asylum". Wydaliśmy za to w roku dziewięćdziesiątym szóstym album jako Lonestar, ta płyta jest jednak słabiej znana niż debiut Sensera. Potem produkowałem płyty innych grup, Andy parał się didżejingiem w Londynie. Jak widzisz, byliśmy zaangażowani w muzykę, ale żadne konkretne efekty w postaci płyt nowo założonych grup się nie pojawiły.

Co więc spowodowało, że po tak długiej przerwie reaktywowaliście Senser? Jakież to czynniki zebrały was znowu razem w pełnym składzie?

[Haggis] Nasza pierwsza wytwórnia płytowa chciała wydać składankę z naszymi utworami, takie greatest hits. Ponieważ mieliśmy z nimi podpisany kontrakt na jeszcze jedną płytę, więc się zgodziliśmy. W momencie, gdy spotkaliśmy się by dokonać selekcji kawałków, najpierw zaświtała nam myśl, że możnaby na potrzeby tej kompilacji nagrać kilka nowych numerów. Później jednak stwierdziliśmy, że skoro znowu dobrze nam się wspólnie pracuje, to powinniśmy przygotować więcej premierowego materiału i nagrać zupełnie nową płytę. Tak więc jesteśmy znowu aktywni. Wydaje mi się, że upłynęło tyle czasu, że ponownie jesteśmy w stanie kreatywnie współpracować. Każdy z nas wykorzystał ostatnie kilka lat na realizację własnych pomysłów, spróbował czegoś odmiennego od Senser, więc spotykając się od czasu do czasu mogliśmy zauważyć, że dojrzewamy do tego, by znów nagrać coś wspólnie.

Jak moglibyście opisać waszą nową płytę, szczególnie w porównaniu do pamiętnego debiutanckiego "Stacked Up"? Co zmieniło się w warstwie muzycznej, a co w tekstowo-emocjonalnej?

[Andy] "SCHEMAtic" jest właściwie całkiem podobne do "Stacked Up", czyli opiera się na połączeniu metalu, punku, hip-hopu z dodatkiem bitów i skreczy oraz dwóch wokali. Główna koncepcja muzyki się nie zmieniła, wypracowaliśmy swój własny, rozpoznawalny styl i pozostajemy mu wierni. Każdy, kto słyszał nasze poprzednie płyty, wie, że nasza stylistyka jest dość oryginalna.

[Haggis] Według mnie nowy album jest bardziej mroczny i skondensowany. Jesteśmy starsi o te kilka lat i chyba trochę bardziej zgorzkniali otaczającym nas światem. Może znów chcielibyśmy być młodsi, ale tak przecież nie będzie. Staramy się jednak być szczęśliwi, niemniej jednak na nowej płycie słychać więcej złości i trochę smutku. Po prostu mamy inny bagaż doświadczeń.

W ciągu ostatnich kilku lat ukazało się już kilka płyt inspirowanych panowaniem George'a W. Busha, albo wojną w Iraku. Dzisiaj podczas koncertu wasz wokalista Heitham także wypowiadał się na temat Iraku, niestety po francusku, więc go nie zrozumiałem. Czy wydarzenia polityczne także przyczyniły się do reaktywacji Sensera?

[Haggis] Chyba nikt z nas nie zrozumiał Heithama, my też nie mówimy po francusku, ale mogę się domyślać, co miał on do przekazania. Myślę, że wszyscy jesteśmy przeciwko tej wojnie i okupacji Iraku. Polityka jest nieodłączną częścią naszego życia i świata wokół nas, więc w pewnym stopniu oddziałuje na naszą twórczość i na fakt, że znowu gramy razem. Z pewnością nie był to jednak dominujący czynnik wpływający na odrodzenie się zespołu.

[Andy] Staram się zrozumieć racje obu stron w sporze o słuszność tej wojny, jednak jestem jej przeciwny. Nie znaczy to, że jestem przeciwnikiem wojny jako takiej, rozumiem, że czasami jest ona uzasadniona i konieczna. Więc chyba jestem w tej kwestii czarną owcą w zespole. Senser jako zespół oczywiście nie popiera najazdu na Irak.

W przeciwieństwie do poprzednich wydawnictw, "SCHEMAtic" ukazało się w małej, niezależnej wytwórni. Dlaczego zmieniliście wydawcę i strategię?

[Haggis] Album ukazał się dzięki wytwórni One Little Indian, założonej w Londynie przez punkowca, też kiedyś grającego muzykę, byłego basistę. Powód, dla którego wybraliśmy niezależną wytwórnię jest prosty - nigdy nie lubiliśmy współpracy dużymi firmami. Majors zmuszają do zadawania się z ludźmi od A&R, ingerują z muzykę, wygląd okładki, a nas to zawsze drażniło i było przyczyną spięć. Nie chcemy, by ktoś nam dawał wskazówki w tych kwestiach i dyktował, co mamy robić. Wydając album w One Little Indian unikamy więc takich problemów. Tak jest najwygodniej, a nie widzę korzyści, które moglibyśmy zyskać współpracując z dużym koncernem. Podejrzewam, że fakt, iż reaktywujemy zespół po długiej przerwie tylko wzmógłby presję wywieraną przez wydawcę w zakresie muzyki.

Czy zatem postrzegacie dawną współpracę z koncernami fonograficznymi jako błąd?

[Haggis] Prawdę mówiąc, nawet w przypadku debiutu nagrywaliśmy najpierw dla niezależnej wytwórni, a dopiero potem sprzedaliśmy licencję A&M, więc nie doświadczyliśmy wtedy tej presji, o której mówiłem. Jednak przez parę lat obracania się w środowisku muzycznym, poznaliśmy te aspekty funkcjonowania koncernów, które nas do nich zrażają, więc staramy się uniknąć problemów.

Jakie są wasze plany na najbliższe miesiące? Czy planujecie trasę koncertową obejmującą więcej europejskich państw?

[Haggis] Większa trasa po Europie powinna się odbyć we wrześniu. Zamierzamy odwiedzić Skandynawię, Niemcy, Belgię, Francję, Włochy. Do Polski jednak nie przyjedziemy, przynajmniej na dzień dzisiejszy nie mamy tego w planach. Kiedyś już u was graliśmy, więc chcielibyśmy wrócić, nie mamy chyba jednak obecnie żadnych kontaktów pozwalających nam na zorganizowanie koncertu. Później wrócimy do studia, bowiem pracujemy nad nowym materiałem. W tym roku chcemy wypuścić nowy singiel, a wiosną przyszłego roku kolejną, czwartą już płytę.

Jak postrzegacie kondycję sceny punkowej w Wielkiej Brytanii i może też szerzej, na całym świecie? Sami czujecie się chyba z nią powiązani, chociażby poprzez podejmowaną tematykę.

[Andy] Scena punkowa w Anglii ma się według mnie bardzo dobrze. Jest naprawdę autentyczna i szczera, szanuję to, co się na niej dzieje. Podobnie przedstawia się sytuacja w Europie, nie jestem pewien jak to wygląda w Stanach, ale znam kilka dobrych grup, które są dla mnie częścią sceny punkowej. Z jednej strony jest tam pełno komercyjnych pop-punkowych kapel, ale z drugiej są tak świetne zespoły jak chociażby Queens of the Stone Age, których uważam za przynależnych do środowiska punkowego. Jednak dla mnie słowo "punk" ma brytyjski akcent, bez dwóch zdań - to na wyspach powstał ten ruch i tutaj działa najowocniej.

Czy doświadczenia przeszło dwudziestu lat istnienia sceny punkowej oraz wasze osobiste, wskazują na celowość takiego podejścia do muzyki? Przecież już od dłuższego czasu kapele punkowe nawołują do zmiany otaczającego świata, ludzkich zachowań i nastawienia, a jednak niewiele się zmienia i kolejne pokolenia walczą ciągle o to samo.

[Haggis] Wiesz, w Wielkiej Brytanii istnieje taka inicjatywa jak Poll tax, nie wiem czy o niej słyszałeś. W każdym razie, chodzi o to, żeby zaoszczędzić część kasy idącej na podatki i wykorzystać ją do skłonienia ludzi do uczestnictwa w wyborach. Muzyka była jednym z ważnych środków propagowania tej inicjatywy, która odniosła sukces. Więc widać, że muzycy i ich sztuka mogą skutecznie zmienić ludzkie zachowania w sposób, który uznajemy za wartościowy i pożądany. Takie drobne sukcesy na pewnych polach wskazują, że pozytywne oddziaływanie jest możliwe, i że poruszanie kwestii społecznych nie jest rzucaniem słów na wiatr. Wiadomo, im poważniejszy temat, tym trudniej jest coś wskórać, bowiem przyzwyczajenia ludzi są silniejsze, problemy bardziej skomplikowane i więcej sił działa przeciwko tobie. Ale drobne sukcesy warte są podejmowanego trudu.

Dzięki za rozmowę.

[Piotr Lewandowski]

recenzje Senser w popupmusic