polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Senser SCHEMAtic

Senser
SCHEMAtic

Przyznaję, że nawet nie śniło mi się, że Senser nagra jeszcze kiedyś płytę. Po oszałamiającym debiucie "Stacked up", który ukazał się w roku 1994-ym, nie można było nie docenić porywającego połączenia ciężkiego rocka, hip-hopu, elektroniki i dubu. Ten amalgamat w połączeniu z wywrotowymi tekstami sprawiał, że Senser był naprawdę nowatorski. Nie ukrywajmy, ci kolesie łączyli skrecze z ciężkimi gitarami, zanim niumetalowcy pokończyli liceum. Ponadto dołożenie dubowej wibracji nadawało całości tanecznego odcienia i pozwalało odetchnąć pomiędzy agresywnymi kawałkami. Jakby tego było mało, zarówno rapujący Heitham Al.-Sayed, jak i wokalistka Kerstin Haigh, punkrocka mają prawdopodobnie we krwi, ponieważ z taką pasją jak oni potrafił poruszać społeczno-polityczne kwestie chyba tylko Zack de la Rocha. Krótko mówiąc, kto nie słyszał ten trąba.

Później jednak nie było tak różowo, zespół opuścił wokalista, drugi album "Asylum" siłą rzeczy był lżejszy, bardziej taneczno-dubowy i nie mógł powtórzyć sukcesu "Stacked Up". A potem po od roku 1998 zapadła cisza. Aż tu nagle rok temu pojawiły się wieści, że Senser reaktywował się w pełnym składzie. Namacalnym potwierdzeniem tej plotki jest nowy album "SCHEMAtic", który ukazał się w niezależnej brytyjskiej wytwórni Little Indian. Może i w tym przypadku bodźcem było miłosierne panowanie George'a Busha i wojna i Iraku? Możemy sobie gdybać, ale nie o kwestie organizacyjne przecież chodzi. Grunt, że muzycy zebrali się ponownie i po dziesięciu latach milczenia prezentują nowy materiał. I już na początku należy zaznaczyć, że kto tęskni za stylistyką "Stacked Up", ten nie będzie zawiedziony, ale parę patentów na pewno go zaskoczy i zadziwi. Nie ukrywajmy, zasadnicza metoda pozostała ta sama - agresywne gitary wraz z elektronicznymi smaczkami tworzą tło do wokalnych popisów Heithama i Kerstin. Pierwszy utwór sprawia jednak wrażenie, jakby muzycy utracili młodzieńczy wigor i energię do realizowania punkowych ideałów. Silent By jest wolniejsze i bardziej patetyczne niż dawne piosenki. Ale już drugi kawałek wybucha dynamiką wywołującą szeroki uśmiech na twarzy, sprawiającą, że nawet specjalista od marketingu zacząłby się zastanawiać nad przejściem na załoganckie życie. Bez dwóch zdań, pomimo, że muzycy posunęli się w latach, nie utracili swojego wigoru i wywrotowości. Dlatego kilka utworów (101 Infoburner, Crucible, Bomb Factories, The Brunt) bezpośrednio przywołuje na myśl nagrania sprzed dziesięciu lat. A wśród nich są takie wybuchowe perełki jak Bulletproof. Co by jednak nie ograniczać się do odgrzewania starego kotleta, nawet jeżeli jest on sojowy, możemy usłyszeć kompozycje wolniejsze, takie jak Formula Milk, świadczące być może o zmianie mentalności muzyków. Co istotne, elementów dubowych właściwie na "SCHEMAtic" nie ma. Rolę chwili odpoczynku i wytchnienia pełnią utwory, w których pierwsze skrzypce gra didżej, zastępujący w tej roli gitarzystę. I trzeba przyznać, że są one porywające, przy An Astounding Spectacle lub Photographed Files naprawdę łatwo dać się porwać tej muzyce, przywodzącej na myśl Stereo MC's.

Wydaje mi się, że można było ten album wyprodukować nieco lepiej. Brzmienie nie powala na kolana - być może jest to celowy zabieg wynikający z opuszczenia machiny wielkich wytwórni. W każdym razie, warto po tę płytę sięgnąć, nawet jeżeli nie jest to rewelacja roku. Oczywiście, właściwie to już mogliśmy kiedyś usłyszeć tę muzykę, ale wydaje mi się, że właśnie w stuprocentowej rozpoznawalności Sensera tkwi ich siła. Dla starych fanów będzie to chyba pozycja obowiązkowa, szczególnie, że jedno jedyne "Stacked Up" pozostawiło uczucie niedosytu. A kto do tej pory Sensera nie słyszał, niech sięgnie, żeby się przekonać, że mieszanka rocka, hip-hopu wzbogacona tanecznymi szlifami może być o wiele ciekawsza niż marne dokonania widoczne na ekranach telewizorów. Polecam jako płytę świadczącą o trwałym życiu prawdziwego punkrocka.

[Piotr Lewandowski]