polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
My Brightest Diamond This Is My Hand

My Brightest Diamond
This Is My Hand

Po kameralnej, delikatnej płycie All Things Will Unwind, Shara Worden nie wraca do rockowego formatu, lecz prezentuje kolejną woltę stylistyczną. This Is My Hand to najbardziej ejtisowa płyta w jej dorobku, ale ejtisowa raczej w stronę Kate Bush niż syntezatorowych rzeczy. Równocześnie najszerzej wykorzystująca sekcję dętą, która nie odgrywa może aż takiej roli jak na wspólnej płycie St. Vincent z Davidem Byrne’m, ale i tak eksponuje groove i funk, który w zestawieniu z dostojnym głosem Shary robi potężne wrażenie. I którego to funku zresztą wcześniej u niej praktycznie nie było, może z wyjątkiem rewelacyjnych reinterpretacji Tainted Love i Feelin' Good, zrobionych kiedyś przez MBD na potrzeby różnych kompilacji. Shara od dawna miała niemal operowy rozmach aranżacyjny, ale nie aż taki jak teraz, kiedy łączy sekcję dętą, smyczkową, mocny bas, rozbudowaną rytmikę, syntezatorowe echa a nawet różne szumy i niby-drony. Rockowe są teraz co najwyżej echa i detale. Poszczególne utwory nie są jednak przeładowane, a lekkie i finezyjne. Taki „Lover Killer” to jedna z najlepszych piosenek, jakie słyszałem w tym roku – wielopłaszczyznowa, eklektyczna a zarazem spójna brzmieniowo i przebojowa. Doskonały album, który przyciąga uwagę od początku do końca, zaskakuje raz po raz i przynosi jeden kapitalny utwór za drugim.

[Piotr Lewandowski]