polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
WE WILL FAIL wywiad z Aleksandrą Grünholz

WE WILL FAIL
wywiad z Aleksandrą Grünholz

Już w tej chwili Verstörung należy określić jedną z najciekawszych płyt tego roku, jeśli nie kilku ostatnich lat. Debiutancki album Verstörung We Will Fail, to materiał bardzo dojrzały i skrupulatnie budowany z dźwiękowych detali i znalezionych nagrań terenowych. Aleksandra Grünholz stworzyła kompleksowy materiał, szalenie różnorodny, a jednocześnie oryginalny, przemyślany i spójny. jej muzyczna układanka jednocześnie jest współczesna i aktualna, ale zachwyca muzyczną erudycją i precyzyjną wizją oraz jej doskonałą realizacją. Za główny cel wyznacza sobie eksperymentalne techno, przy którym jednak potańczyć się nie da. Za to warto dokładnie się wsłuchać, bo to płyta nietuzinkowa i zachwycająca. O tym jak powstawała artystka opowiada poniżej.

Jakub Knera: Wywodzisz się z poznańskiego środowiska ASP, dokładniej: z pracowni audiosfery Uniwersytetu Artystycznego. Na ile to determinuje cię jako potencjalnego muzyka? W jakim stopniu jesteś nim a w jakim stopniu tzw. artystą dźwiękowym?

Aleksandra Grünholz: Nie wiem. Wywodzenie się ze środowiska artystycznego na pewno wpływa na mnie o tyle, że pomimo wydanej płyty, nie potrafię pomyśleć o sobie "muzyk". Wydaje mi się, że początek przygody z kreacją dźwięku z pola twórcy sztuk wizualnych zaowocował podejściem, że dozwolone jest wszystko. Nie ma żadnych ograniczeń. Istnieje absolutna wolność twórcza. Forma nie posiada sztywnych marginesów.

Pytam o to, bo jesteś członkinią Grupy OKO, której podejście do dżwięku ma zróżnicowany wymiar. Na ile ważne jest dla ciebie takie eksperymentowanie z dźwiękiem i brzmieniem?

Eksperyment jest doskonałym punktem wyjścia. Jest fundamentem poszukiwań, miejscem, z którego można się rozglądać i zacząć ponawać własne preferencje. Im więcej rzeczy przetestujesz, tym łatwiej podjąć ci decyzję, co pasuje do twojego języka wypowiedzi, a co nie. Im więcej rzeczy poznasz, tym swobodniej możesz działać, czerpać z szerszego pola doświadczeń.

Na ile istotny jest kontekst performance i wykonania na żywo? Z Grupą OKO wielokrotnie podejmowałyście takie działania.

Z grupą OKO często performowałyśmy na żywo, kładąc nacisk na efemeryczność zdarzeń, interakcję z widzami, na bycie tu i teraz. Ważne też było dla nas działanie na wiele zmysłów na raz – obraz, dźwięk, czasem też dotyk.

W We Will Fail działam nieco inaczej – rezygnuję z elementów performatywnych, zależy mi na tym, by cała uwaga odbiorcy kierowana była na odbiór dźwięku. Natomiast nadal istotne jest dla mnie to, by występ na żywo był za każdym razem inny, dostosowany do przestrzeni, w której się odbywa.

Czy czujesz, że poruszasz się na innych biegunach, funkcjonując w Grupie OKO oraz jako We Will Fail? Co różni te dwa obszary działalności?

W tym momencie funkcjonuję głównie w We Wil Fail. To projekt z założenia mający funkcjonować czysto na płaszczyźnie dźwiękowo-muzycznej. Grupa OKO to kolektyw działający w obrębie sztuk wizualnych. Oba te obszary rządzą się nieco innymi prawami.

Opowiedz proszę jak powstawał materiał na Verstörung. Podkreślasz, że to projekt "skupiający się na przyjemności błądzenia" - jak to rozumieć?

Dźwięki na Verstorung bywają nieładne, brudne, kompozycje są niepoprawne, pewne tropy są nietrafione, dźwięki kończą się nie w tym momencie, co trzeba. Gdy pracowałam nad albumem, interesująca była dla mnie myśl, by rozwijać pomysły, które z założenia są chybione, albo by zbudować określony nastrójnatychmiast go porzucić i szukać czegoś w zupełnie innym kieunku. Materiał powstawał właśnie w taki chaotyczny, niemalże kapryśny sposób.

Album opiera się na nagraniach terenowych, samplach z taśm, szumach, brzmieniu syntezatorów. W jaki sposób dobierałas wszystkie składniki, aby stworzyć tę płytę? W jaki sposób je zbierałaś i nagrywałaś?

Co jakiś czas biblioteka poszerza się o jakiś dźwięk, czasem jest to sampel wycięty ze znalezionego gdzieś utworu, czasem eksperymenty z instrumentami, a czasem dźwiek nagrany podczas spaceru czy podróży. Wychodzę gdzieś, zabieram ze sobą rejestrator, wzrasta mi uwaga kierowana na dźwięki otoczeniaGdy napotykam coś interesującego, wciskam record i sobie biorę.

Wykorzystywałaś swoje zbiory w performence’ach jako członkini grupy OKO i w Tirips. W jakim stopniu sposób ich wykorzystania zmienił się w We Will Fail? A może był podobny?

W bardzo małym stopniu wykorzystywałam swoje dźwięki w OKO, czy w Tirips. Te projekty mają całkowicie inne założenia, odmienny system pracy i inny efekt końcowy. OKO to głównie działania na żywo, w Tirips akcent pada na rytm, zapętlenie i pewnego rodzaju surowość. 

Sample i poszczególne dźwięki, wydają się być to przemielone i wyplute w nowe brzmienie. Jaki był twój zamysł aby wykorzystać zebrany materiał. Chciałaś, aby był jak najbardziej odległy od oryginału? Szczegołowe dźwięki i ich oryginalne źródło bardzo ciężko wychwycić.

Nie lubię oczywistości. Nie lubię słuchać czegoś i wiedzieć jak to jest zrobione, jakie środki zostały użyte, w którym miejscu ktoś wrzucił flanger, autotune a w którym gigantyczny reverb. Ciekawszy wydaje mi się moment, gdy następuje zderzenie z czymś co budzi zdziwienie, co nie pozwala łatwo dać się rozszyfrować. Nie twierdzę, że udało mi się to w pełni na Verstörung uzyskać, ale zamysł był taki, by od dźwięku rozpoznawalnego w miarę daleko się odsuwać.

Ciekawi mnie twój pomysł na wykorzystanie partii rytmicznych - bitów i sampli. Kompozycje mogłyby całkowicie samodzielnie funkcjonować bez nich - bardziej jako embientowe/drone'owe twory, ale myślę, że byłyby mocno treściwe. Interesuje mnie więc ten proces twórczy? Jak skłądałaś i komponowałas te utwory?

Tak, kompozycje z albumu mogłyby funcjonować bez rytmu, ale w tym momencie pracy nad płytą, szukałam innego rodzaju dynamiki. Wiedziałam jakie brzmienie chcę uzyskać. Dźwięki dobierałam dość intuicyjnie tak, by to co słyszę było zgodne z tym, o czym myślę. Kolejność składnia utworów za każdym razem wyglądałą inaczej. Niekiedy trzonem kompozycji był jeden sampel, który obudowałam rytmem, innym razem na początku powstawał rytm, który prowadził dalej.

Układam twoją twórczość na linii: Grupa OKO - Tirips - We Will Fail. Czy są jakieś współzależności między tymi formami działania? 

O dziwo – nie. Wydaje mi się, że mam jasno określoną wizję tego, co chcę w swoim solowym projekcie robić i w tym jednym, jedynym miejscu jestem tyranem, dyktatorem i władcą absolutnym. Każdy inny projekt opiera się na dyskusji i demokracji, na wspólnym poszukiwaniu interesujących rozwiązań.

Interesuje mnie to w jakim stopniu postrzegasz siebie jako artystkę dźwiękową a w jakim stopniu jako muzyka. Czy dążyłaś do wydania tzw. albumu muzycznego czy jest to raczej przypadek przy pracy? Jak wpływa na ciebie takie wielotorowe działanie?

Generalnie nie postrzegam siebie ani jako artyski dźwiękowej ani jako muzyka. Artysta, muzyk – to takie duże słowa. Od długiego czasu ciągnęło mnie w stronę elektroniki, myśl o stworzeniu pewnej zamkniętej całości – albumu – towarzyszyła mi odkąd odkryłam w sobie fascynację tym, co z człowiekiem potrafi zrobić dźwięk. Na pewnym etapie wielotorowe działanie jest wspaniałe – bodźce nadchodzą z wielu stron, ma się zdrowy dystans do swoich działań, dotyka się różnych dziedzin. Teraz maksymalnie skupiam się na We Will Fail. Verstörung to dopiero początek. Zaczynam rozwijać odkładane na później pomysły, które pod szyldem We Will Fail z czasem wypłyną.

[Jakub Knera]