polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Jozef van Wissem / New Music for Old Instruments Nihil Obstat / New Music for Old Instruments

Jozef van Wissem / New Music for Old Instruments
Nihil Obstat / New Music for Old Instruments

Domeną muzyki van Wissema były zawsze cierpliwość i spokój. Wzmożenie aktywności płytowej i koncertowej w ostatnim czasie trochę to podważa. Nie chodzi nawet o jego częstą obecność w Polsce, to akurat mnie cieszy, bo koncerty Wissem daje pierwszorzędne. Chodzi raczej o pewną utratę koncentracji i nadprodukcję. Muzyka Wissema jest ideowo prosta – symetryczne bądź palindromiczne, czerpiące z repetycji, dyskretnie melodyjne kompozycje, do tego delikatne wybrzmiewanie lutni. Dźwięków nie musi być dużo, ważne, by były właściwe. Słabe utwory w takiej sytuacji rażą, ponieważ przyciągają uwagę do prostoty i niezmienności koncepcji. Od czasu pierwszej płyty z Jimem Jarmuschem strumień twórczości Wissema wzmógł się, nadmiernie. Druga płyta duetu była nieudana i niepotrzebna, solowe Nihil Obstat wypada lepiej, ale na tle poprzednich płyt Wissema solo – trochę banalnie. To najbardziej przystępne kompozycje w jego dorobku, bardziej pogodne i generalnie w wyższych tempach. Kiedyś tego typu przebłyski światła raczej okazjonalnie oświetlały bergmanowski pejzaż lutnisty, teraz to raczej amerykańska produkcja. Równolegle z sukcesem w Cannes (Wissem otrzymał nagrodę za ścieżkę do nowego filmu Jarmuscha), Nihil Obstat może odegrać rolę płyty wprowadzającej nowych słuchaczy w świat Wissema i jeśli tak się stanie, to będzie bardzo dobrze. Dla sympatyków muzyka jest jednak pozycją nieco rozcieńczającą jego dorobek.

Zupełnie inaczej jest z kompilacją New Music for Old Instruments, która prezentuje głównie artystów solowych i pracujących na instrumentach „z tradycją”, ale wbrew tej tradycji. Album jest spięty klamrą dwóch przejmujących utworów tria lutnistów (Wissem w składzie) z Keiji Haino na wokalu. Pomiędzy nimi znajdujemy zarówno eksploracje akustycznych instrumentów strunowych – frenetyczne improwizacje na banjo Paula Metzgera, nieskrępowane gry ze strojem surowej klasycznej gitary Camerona Deasa czy C Spencera Yeh wiwisekcję altówki – jak i elektryczne, np. Susan Alcorn za pomocą gitary steel łączy cierpliwy i chmurny pejzaż ze skapującymi wysokimi tonami. Stephan Matthieu proponuje minimalistyczne statis farfisy, dron i ambient wykorzystuje też Gregg Kowalsky, podłączający drumlę do generatora fal. W poszczególnych utworach dzieje się może mało, na płycie dzieje się dużo. New Music for Old Instruments to różnorodny, inspirujący album, zdecydowanie zachęcający do subiektywnych i zróżnicowanych reakcji na poszczególne koncepcje „rewitalizacji” instrumentów tradycyjnych. Wissem zebrał na niej artystów występujących na mobilnym quasi-festiwalu pod tą samą nazwą, który we wrześniu po raz pierwszy zawita do Polski (Warszawa, 22.09). Jeśli jego filmowe afiliacje przełożyłyby się na spopularyzowanie nie tylko jego muzyki, ale też nastawienia prezentowanego przez pozostałych artystów, to dopiero byłby sukces.

[Piotr Lewandowski]