polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
cLOUDDEAD Ten

cLOUDDEAD
Ten

Klasyczna formuła hip hopu, podobnie jak muzyka rockowa w latach 90. ubiegłego wieku, ulega wyczerpaniu. Produkcje, które powstają w wielkich studiach producenckich, charakteryzują się monotonią i bezbarwnością, zlewając się w jedną bezpłciową masę. Mało kto, zapatrzony i zasłuchany w pretensjonalne wytwory popkultury zdaje sobie sprawę o absolutnie rewolucyjnych sytuacjach w muzyce hip hopowej nowego wieku. To właśnie współczesna alternatywa hip hopu, przez wielu nazywana avant hip hopem, przynosi ze sobą najznakomitsze produkcje z tego gatunku, ukazując prawdziwe oblicze muzyki, z której czerpią przedstawiciele tak rocka jak również jazzu.


    Wytwórnia Big Dada, działająca jako ramię Ninja Tune, należy obok Anticon, Mush Records i Def Jux do najważniejszych ośrodków rozwoju alternatywnego oblicza hip hopu. Do tej pory Big Dada wydała na światło dzienne między innymi krążki Roots Manuvy czy Nephlim Modulation Systems, a także dwa albumy tria cLOUDDEAD, które uznawać należy za głównego przedstawiciela nowej fali w hip hopie (obok Antipop Consortium czy panów z Company Flow).


    Formację cLOUDDEAD tworzy trzech kolesi: Dose One, Why? i Odd Nosdam, związanych na co dzień z kolektywem Anticon. Zupełnie nie pasujący do wizerunku "wielkich hip hopowców" tworzą muzykę odbiegającą od standardowego pojęcia rymów i bitów.


    Każdy z nich jest ogromną indywidualnością, z własną wizją współczesnej sceny, a także z własnym albumem solowym oraz licznymi kolaboracjami. Nie tak dawno zupełnie ukazały się - jeden po drugim - wydawnictwa poszczególnych członków cLOUDDEAD. Aby bliżej poznać rozwój i prawdziwe oblicze dzisiejszej alternatywnej sceny hip hopowej, sięgnąć należy po "Circle" Dose One`a, "Oaklandazulasylum" Why?, "No More Wig Ohio" Odd Nosdam`a oraz warto odnaleźć album projektu Fog niejakiego Andrew Brodera z gościnnym udziałem Dose One`a, gdzie hip hop stał się rusztowaniem dla muzycznych wojaży z pogranicza instrumentalisty Becka.


    Produkcje solowe członków tria zapełniały lukę czasową pomiędzy debiutem a albumem najnowszym cLOUDDEAD.


    Ich debiutancki krążek "cLOUDDEAD" był zbiorem singli z lat 1998-2000, kompletnie zmieniającym oblicze muzyki hip hopowej. Kompozycje, na pozór zupełnie nie pasujące do gatunku, przeobrażające się w instrumentalne-ambientowe dłużyzny stanowiły doskonały obraz nowych brzmień, surrealistycznego podejścia do materii dźwiękowej.


    Najnowszy krążek, wyczekiwany z ogromną niecierpliwością, nie powiela patentów z debiutu. To już nieco inna bajka - mniej tu eksperymentów z poetyką brzmieniową, więcej zaś zabawy słowem i wokalizami. W przeciwieństwie do masy hip hopowców, panowie z cLOUDDEAD nie układają rymów na siłę, w ich tekstach więcej jest melodyjności niż rapu, ale najwięcej w tym wszystkim szczerości - kiedy przychodzi im ochota na podśpiewywanie, z ich nieco fałszujących fraz kipi prawda i autentyzm. Podobnie jak na krążku debiutanckim, choć utwory zmieniły formułę, tak i tutaj przygotowano nam znakomitą ucztę dźwiękową - pełną emocji, działającą na wyobraźnię porcję niepojętych sampli, wzbogaconą ostrymi wokalami mówiącymi o obserwacjach i własnych lękach.


    Panowie z cLOUDDEAD dojrzeli i to słychać od pierwszych minut, wzbogacili też swoje umiejętności, przenosząc to wszystko na dziesięć kompozycji, przebiegających po gruncie szorstkiej, mocnej, ale i zabawnej muzyki. Dla niektórych, wysłuchanie całego albumu "Ten" może być zdarzeniem traumatycznym, ale obcowanie z nim to jedno z najciekawszych przeżyć jakich doświadczyłem w ostatnich tygodniach.

[Tomek Doksa]