polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
PACHANGA BOYS We Are Really Sorry

PACHANGA BOYS
We Are Really Sorry

Trzy single w ciągu roku, zróżnicowane spektrum zainteresowań, taneczny miks nieoczywistych brzmień, aby w końcu doczekać się długogrającego albumu. Już od pierwszego singla wypatrywałem tego wydawnictwa i było na co czekać – We Are Really Sorry duetu Superpitcher i Rebolledo czyli Pachanga Boys nie rozczarowuje.

Tanecznych, błyskotliwych kawałków nie brakuje, ale nie śmiałbym wątpić, że duet będzie miał problemy ze stworzeniem chwytliwych kompozycji, utrzymanych w rytmice 4/4. Co ciekawe, potrafią zrobić to nawet przy kompletnym minimum środków, czego żywym dowodem jest oparte wyłącznie na rytmicznym klaskaniu "Clapdance". Na liście utworów jest piętnaście kompozycji, ale w rzeczywistości pełnowymiarowych kawałków jest zaledwie 7. Poza nimi dostajemy przerywniki z jednej strony muzyczne, z drugiej strony wprowadzające w świat Pachanga. Wspólnie składają się na fantastyczną, taneczną podróż – z rozbudowaną rytmiką, gęstymi groove'ami, masą syntezatorów czy powklejanymi etnicznymi melodyjkami.

To koncept album, w którym Pachanga Boys prezentują swój własny świat i podejście do muzyki (na wstępie trzeba poznać "Basic Vacabulary") – hedonistyczne opowiastki o zabawie, tym jak się na nią przygotować ("Superfancy Lifestyle", "Speedo and Boots"), clubbingu i jego skutkach ("Wrong Guys", "Vampiros Hermanos"). Wiele motywów przewodnich opiera się na prostych, ale chwytliwych pomysłach, jak chociażby "Drunken Dancer" z wijącym się klarnetem, na którym bazuje cała struktura utworu, albo "Vampiros Hermanos" z chwytliwym riffem. Co ciekawe – promocyjny odsłuch płyty przed premierą miał formę godzinnego teledysku z całym albumem w formie jednego utworu. On także dostępny jest razem z albumem i świetnie unaocznia, że cały koncept wokół tego, czym jest ten duet, to spójny i zaprogramowany pomysł. W końcu jeden z singli można było kupić ze specjalną parą butów Pachanga. Owszem, dla jednych może to być niepotrzebna ekstrawagancja i odwracanie uwagi dodatkowymi akcesoriami. Ale nie dla Pachanga Boys, bo ich muzyka na tej płycie broni się sama.

[Jakub Knera]