polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
MOUNT EERIE Ocean Roar/To the Ground/Clear Moon

MOUNT EERIE
Ocean Roar/To the Ground/Clear Moon

Phil Elverum w roku 2012 zaatakował aż trzema wydawnictwami. Dwoma długogrającymi albumami - Clear Moon i Ocean Roar oraz wydanym przez francuskie Atelier Ciseaux singlem To The Ground.

Clear Moon nie osiąga pułapu większości jego płyt, zwłaszcza na tle ostatniego, genialnego Wind's Poem. Jest trochę za bardzo zawieszone, nijakie, rozwlekłe, snujące się i jakby bez koncepcji. To zestaw zebranych kompozycji, ich szkieletów, a może nawet przerywników, które się zapętlają, a z których niestety niewiele wynika. Elverum, przyzwyczaił do konceptualnie dopracowanych dzieł, zwięzłych, spójnych w narracji, a często na dodatek obracających się wokół określonego wątku, najczęściej związanego z przyrodą. Tutaj raz snuje się po obszarach akustycznych, aby kiedy indziej przybrać na hałasie, gromadząc gitary elektryczne i masę bębnów z talerzami. Szczytem absurdu i nieprzemyślenia jest dla mnie (synthesizer) na zamknięcie, który sprawia wrażenie przypadkowego i umieszczonego zupełnie bez kontekstu. A wystarczy chociażby wspomnieć Lots of Plenty Touchy Moba, gdzie takie ambientowe zakończenie ma sens i brzmi sugestywnie.

Zupełnie inne jest Ocean Roar, kontrastujące i bliższe Wind's Poem, przede wszystkim przez hałas, rockową przebojowość i ściany dźwięku, które oddaje okładka płyty z pionowymi, atakującymi falami oceanu. Elverum umiejętnie balansuje tu na granicy ciszy i hałasu, raz delikatnie wygrywając rytm na perkusji, tworząc lekko wyraźne, dźwiękowe tło do którego śpiewa. Innym razem zagęszcza warstwy brzmienia, upycha je surowymi gitarami, którym nie tak daleko nawet do Sonic Youth, w których estetyce coveruje Popol Vuh. Nie trudno znów nie porównać tej muzyki z przyrodą, do tego Elverum już przyzwyczaił – raz jest ona spokojna, jak gładka tafla oceanu, innym razem wzburzona, szalona i nieokiełznana, obezwładniająca, przejmująca, ale także sugestywna i celna. Jeśli Clear Moon to leniwy zbiór kompozycji, to Ocean Roar jest spójną narracyjnie konstrukcją, jeszcze bardziej niż Wind's Poem zwracającą uwagę na noise'owe i rockowe fascynacje Elveruma, od których uciekł, kończąc działalność jako The Microphones, a teraz coraz znów powraca i to w znakomitym stylu.

Dodatkiem, ale nie mniej ważnym jest To The Ground, na który składają się dwie czterominutowe kompozycje. Tytułowa, to prosty kawałek oparty na minimalistycznym, surowym i prostym perkusyjnym loopie, do którego dochodzą kameralne clapy, głos Elveruma oraz tło z elektroniką i klimatycznymi wokalami Nicholasa Krgovicha. "The Mouth of Sky" to natomiast melancholijny ambient oparty na tle złożonym z midi zastępującego skrzypce i wokaliz w stylu Bon Ivera, co jednak brzmi bardzo spójnie i przekonująco. A jednocześnie udowadnia, że czasem mniej może znaczyć lepiej.

[Jakub Knera]

artykuły o Mount Eerie w popupmusic