polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Portraits / Jon Porras / Evan Caminiti Portraits / Black Mesa / Night Dust - Dreamless Sleep

Portraits / Jon Porras / Evan Caminiti
Portraits / Black Mesa / Night Dust - Dreamless Sleep

Ostatni album grupy Barn Owl ukazał się we wrześniu ubiegłego roku, ale od tego czasu ukazały się (co najmniej) cztery pokrewne płyty, na które warto zwrócić uwagę – solowe albumy obu muzyków oraz kolektywu Portraits. Portraits to najstarsza pozycja, więc zacznijmy od niej. Jest to swoista supergrupa, w której grają właśnie Caminiti i Porras, Jefre Cantu-Ledesma (grający solo i w Tarentel, współzałożyciel labelu Root Strata, także koncertujący swego czasu z Barn Owl), Lisa McGee (tworząca z Caminitim grupę Higuma), Gregg Kowalsky i Marielle Jakobsons (Date Palms), Maxwell Croy (En, współzałożyciel Root Strata), Steven Dye i Tony Cross (Tarentel) oraz Michael Elrod, który grywał na tamburze m.in. z Date Palms, Barn Owl i The Alps.

Wydany nakładem Important album pewnie okaże się jednorazową sytuacją. I jest swoistym paradoksem, ale pięknym – dziesięciu muzyków tworzących środowisko, które można by nazwać drone’owo-ambientową sceną kalifornijską, gra muzykę w całości zbudowaną na dronach. Mieniącą się barwami, o dużej dźwiękowej głębi, mnogości rozlewających się górnych składowych akustycznych. Przelewa się ta fala ukazując coraz to nowe kolory, a analogowa realizacja (album wyszedł tylko na winylu i jest to trafna decyzja) nadaje dźwiękowej masie lawinowej siły i potężnej dynamiki. Nie ma tu jednak agresji ani ciężkości (mimo solidnych basowych ciosów), panuje raczej mantryczna atmosfera, explicite wprowadzona zaśpiewami otwierającymi stronę B ,oraz wykorzystaniem takich instrumentów jak koto, harmonium, shruti czy gong. Niby to tylko drony, niby zakorzenione w dorobku amerykańskiego minimalizmu, ale jakże wciągające.

Jeśli w Portraits Porras i Caminiti byli zanurzeni w grupowej medytacji, to na solowych płytach siłą rzeczy są na pierwszym planie, który zresztą rozmazują w różnym stopniu. Tegoroczne nagrania nie są ich pierwszymi płytami solo, ale co ciekawe, obaj po raz pierwszy wydali solówki we Thrill Jockey. Na Black Mesa Porras operuje głównie oszczędnymi, ale wyraźnie zarysowanymi figurami gitarowymi, którym w tle towarzyszą dość suche, wietrzne echa, skowyty i drony. Jego monochromatyczny album ma przy tym pewną soundtrackową jakość i pewną tajemnicę – nawet tytuły utworów sugerują istnienie historii, która w pełni się nie wyjaśni. Caminiti w tym roku popełnił już dwa albumy. Night Dust ukazało się wiosną w wytwórni Immune, natomiast Dreamless Sleep ukaże się w sierpniu we Thrill Jockey. Night Dust wydaje się etapem przejściowym pomiędzy ubiegłorocznym, bardziej gitarowym When California Falls Into The Sea, a nadchodzącym, bardziej ambientowym Dreamless Sleep. Night Dust brakuje trochę wyrazu poprzednika, Dreamless Sleep natomiast ukazuje wręcz nową metodę twórczą – pierwotne, kompletnie analogowe gitarowe i syntezatorowe, ścieżki zostały zdekonstruowane. W efekcie, bądź co bądź rozpoznawalna klarowność gitarowego pejzażu ustąpiła miejsca nieprzejrzystym chmurom, a swoista melancholia przywodzi na myśl atmosferę nagrań The Caretaker. Nadal główną metaforą muzyki Caminitiego jest światło, ale widzimy je mniej jasno i bardziej w refleksach niż w przeszłości. To intrygująca zmiana. Łącznie, solowe nagrania muzyków Barn Owl w bardzo ciekawy sposób ukazują ich role w zespole, prezentują dwa różne kierunki, którymi można z obszarów Barn Owl podążać, albo dwa różne rejony, z których można do obszarów Barn Owl dotrzeć.

[Piotr Lewandowski]