polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
UFOMAMMUT Oro: Opus Primum

UFOMAMMUT
Oro: Opus Primum

Ufomammut zdobył sobie już całkiem spore uznanie, skoro trafił pod skrzydła kultowej Neurot Recordings. "Oro : Opus Primum" jest pierwszym albumem w barwach nowego wydawcy, ale też i pierwszą częścią konceptu "Oro". Drugiej odsłony, zatytułowanej "Oro : Opus Alter", należy spodziewać się po wakacjach. Na "Opus Primum" Włosi wrócili do cięższych dźwięków, choć pierwiastki znane z "Eve" też obecne są w najnowszych dokonaniach. W rozpoczynającym "Empireum" oraz "Magickon" przez pierwsze minuty jest bardziej "ufo", dopiero potem mamy tego "mamuta" rozwiniętego w pełnej krasie. W "Infearnatural", dla odmiany, mamy świetną, kosmiczną końcówkę, a wcześniej niemiłosierne kroczące riffy w doom/sludge'owym stylu. Ostatni "Mindomine" zaskakuje ciekawym aranżem wokali oraz stopniowym podnoszeniem napięcia w sposób niezwykle skuteczny. I tak jest na całej płycie. Te umowne i obrazowe porównania przenikają się, tworząc rozbudowaną formę. Raz gitary schodzą strojem w okolice podłogi, gdzie indziej kosmiczne wstawki natrętnie przewijają się w tle niemal przez całą kompozycję. Wymaga to od słuchacza skupienia, bo nie ma nic przyjemniejszego niż odkrywanie nowych pokładów mamuciej układanki. Gdyby była to moja pierwsza wyprawa w muzyczny świat Włochów, to pewnie zakończyłbym ją na kolanach. Jednak patrząc z perspektywy znajomości poprzednich wydawnictw, skłaniam się raczej do uznania "Oro : Opus Primum" za solidnego ale i miejscami zachowawczego reprezentanta dyskografii Ufomammut.

[Marc!n Ratyński]