polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
UFOMAMMUT Idolum

UFOMAMMUT
Idolum

Wystrzałowy szyld obrała sobie ta włoska brygada. "Idolum" to mój pierwszy raz z tym zespołem i jestem kupiony. Przeraźliwie walcowaty i mocarny sludge/doom z domieszką psychodelii, artcore'u i industrialu. Ufomammut gniecie mroczną i klaustrofobiczną atmosferą, wysysa wszystkie soki i nabija na pal. W takim "Stardog" przytłacza zwrotami akcji, by w "Hellectric" dobić w żółwim tempie, a w "Destroyer" rozszarpać na kawałki. Lekkie muśnięcia elektroniki, gitarowe ściany, schowane partie wokalne, miarowe pochody i przenikające przyspieszenia. Tak gra Ufomammut! I jeszcze dwie wyróżniające się kompozycje. Przede wszystkim "Ammonia" z gościnnym udziałem wokalistki Rose Kemp. Taka chwila uspokojenia nastroju, w sam raz w połowie płyty. I na koniec prawdziwy walec. Na liczniku widnieje ponad 27 minut. Jednak w środku mamy prawie piętnastominutowy wypełniacz rodem z najodleglejszych galaktyk. Końcowe pięć minut to już jednak Ufomammut w swojej najlepszej krasie. Przestrzeń i gitarowe budowanie napięcia, aż do finałowych szaleństw. Brawa dla młodej włoskiej wytwórni - Supernatural Cat - za dźwięki wysokiej próby.

[Marc!n Ratyński]