polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
NISENNENMONDAI NISENNENMONDAI LIVE!!!

NISENNENMONDAI
NISENNENMONDAI LIVE!!!

Ponieważ ostatni dotychczas album japońskiego trio Nisennenmondai „Destination Tokyo” ukazał się w Europie ponad 2 lata temu, a w Japonii nawet w 2008 roku, przygotowany na tegoroczne trasy po Europie i USA koncertowy CD-R (dostępny także przez ich bandcamp) jest idealnym pretekstem, żeby o tym zespole napisać i go posłuchać, jeśli jeszcze nie mieliście okazji. Zwłaszcza, że na usta cisną się same superlatywy, a koncerty ukazują najbardziej pełne, wyraziste i hipnotyczne oblicze muzyki grupy. Trzy nieduże Japonki – Masako Takada (gitara), Yuri Zaikawa (bas), Sayaka Himeno (perkusja) – grają regularną, repetytywną muzykę nawiązującą w długich kompozycjach do krautrocka, gitarowych eskapad spod znaku The Dead C albo Sonic Youth, ale też minimalizmu i techno. Gra perkusistki to niby wzorcowe motorik, ale szokujące tempami, nasyceniem hi-hatami i trafnością akcentów wykonywanych pod prąd dominującego rytmu. Basistka pozornie beznamiętnie egzekwuje swoje figury, ale kiedy trzeba przejąć rolę instrumentu melodycznego, robi to błyskotliwie. Co prawda melodii tu wiele nie ma, zwłaszcza w postaci riffów, ale wyposażona w jedną loop-stację gitarzystka z cudowną lekkością skleja je ze zrytmizowanych akordów, raz po raz wplatając space’owe odloty.

Otwierający płytę Appointment jest jedynym tutaj nowym utworem i dla fanów grupy też najbardziej zaskakującym. Rozpoczyna się prostą, twardą linią basu, przywodzącą na myśl Closer My Disco, ale później skręca w przeciwną stronę i przeistacza się w najbardziej taneczny utwór w dorobku zespołu. W dużej mierze dzięki temu, że Masako gra tutaj na klawiszach, serwując kraftwerkowe linie. Później słyszymy dwa numery z „Destination Tokyo”, których krystaliczne (i z lekkim pogłosem) gitarowe improwizacje czynią je szczególnym hołdem dla Neu!, jeden z wcześniejszej epki „Tori” i utwór Fan, stworzony krótko po „Destination Tokyo” i rozwijający wątki tamtej płyty. W sumie jest to muzyka prosta – polirytmiczna maszyna w bazowym rockowym trio, ale żeby w tę maszynę tchnąć tak mocnego ducha, trzeba wyjątkowych umiejętności, wrażliwości i wyobraźni. Jeśli niemiecki krautrock i kosmische musik otworzyły równocześnie możliwości rozwoju transowego, awangardowego rocka, jak i techno, to Nisennenmondai wspaniale jak nikt inny składają hołd tamtym źródłom po kompletnym, głębokim przetworzeniu wszystkich jego konsekwencji. Genialne.

[Piotr Lewandowski]