polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Muzykoterapia wywiad z Izą Kowalewską

Muzykoterapia
wywiad z Izą Kowalewską

Pierwszy i do niedawna jedyny album wydali w 2006 roku. Potem nastał okres ciszy, który tylko nakręcał atmosferę oczekiwania wśród fanów pół-improwizowanych brzmień spod znaku jazz i etno. Właśnie powrócili w nowym, poszerzonym składzie z płytą, która może „zaspokoić fanów”, a jednocześnie być sporym zaskoczeniem. O tym, czego posłuchamy na „Piosenkach Izy”, co skłoniło muzyków do nagrania krążka i jakie są kolejne plany opowiada Iza Kowalewska – wokalistka Muzykoterapii.

Zacznijmy od tytułu nowej płyty – „Piosenki Izy”. Czy to oznacza, że odpowiadasz za wszystkie szkice utworów, czy też za całe piosenki?

Za prawie wszystkie. Napisałam muzykę i praktycznie wszystkie teksty. Trzy zostały mi podarowane: jeden przez Bartka Waglewskiego (Fisz) drugi dostałam od Janusza Onufrowicza, a trzeci od Karoliny Domagalskiej. Natomiast za produkcję i aranżację odpowiada trzech panów: Wojtek Sobura, Dominik Trębski i Jurek Zagórski.

Pisanie nowych piosenek było efektem jakiegoś impulsu? Czy po prostu nadszedł ten właściwy czas ku temu, by wrócić?

Nie ma przypadków! Dwa lata temu poczułam, że to jest właściwy moment. Ustabilizowałam życie osobiste, urodziłam dziecko, grałam koncerty na całym świecie z etno projektem Koncerty Na Ścianie. Ten spokój i harmonia zaowocowały ogromnym przypływem weny i siły twórczej! Na początku miała to być moja autorska płyta. To właśnie dlatego muzyka i teksty są moje. Ale potem zaczęłam się spotykać z Dominkiem, Jurkiem i Wojtkiem w studio i ostatecznie stwierdziliśmy, że wydamy to pod szyldem Muzykoterapii. To w zasadzie bardzo bliskie klimaty, te same emocje. A poza tym minęło już kilka lat, uznaliśmy więc, że warto przypomnieć o naszym istnieniu.

Skład Muzykoterapii faktycznie uległ powiększeniu – skąd taka zmiana?

To wyszło dość naturalnie. Obecny skład zespołu krystalizował się przez fakt wspólnego grania koncertów w ciągu ostatnich kilku lat. Są to naprawdę rewelacyjni muzycy. Wspomniany wcześniej Jurek gra na gitarze, do tego dochodzą Marcin Gańko – saksofony i flet, Kuba Galiński – piano, Wojtek Traczyk na kontrabasie i bas.

Więcej członków w zespole, a teraz klip do utworu Komedia, do którego zostały zaangażowane znane osobistości. To wszystko równa się powrót w wielkim stylu?

Mam taką nadzieję. Co do teledysku, to jego reżyser zaangażował tak wiele znanych aktorów. Naprawdę nie wiem,  jak ich przekonał, ale cieszę się, że zaszczycili nas swoim udziałem. Efekt bardzo nam się podoba.

Zapowiadacie zestaw piosenek przesyconych stylistyką retro, trochę inaczej niż na pierwszym albumie, gdzie pojawiały się dodatki w stylu etno, zabawa rytmem, improwizacja, a nawet field recording…

Retro zawsze i w każdej dawce (śmiech). Muzycznie istotnie bliżej nam do lat 1950. Komedia to taki wyjątek, urozmaicenie. Płyta ogólnie jest eklektyczna. Bardzo różni się od debiutu: jest bardziej piosenkowa, jest więcej żywych instrumentów, mniej elektroniki niż poprzednio…

Szczerze mówiąc to ostatnio pomyślałem, że to taka piosenkowość w starym, dobrym stylu muzyki z polskiego radia sprzed lat. Wpadający w ucho tekst, melodia i pewna teatralność, większy nacisk na interpretację.

Dokładnie tak! Bardzo się cieszę, że to zauważyłeś i zwróciłeś uwagę na tę piękną sprawę. Chciałam uzyskać taki efekt. Żeby dało się to nucić, podśpiewywać, a przy tym też i trochę pomyśleć, zasłuchać.

O czym śpiewasz na nowym albumie?

To teksty traktujące głównie o relacjach między ludźmi, o zawiłościach w uczuciach, o życiu razem, ale także rozstaniu. W zasadzie temat stary, jak świat tyle że ubrałam to wszystko w „alegoryczne ciuszki”. Stosowałam teatralną tematykę w Komedii, motyw drogi w Stacji Benzynowej (zwanej również CPN).

Nasza ojczysta mowa obfituje w szelesty i kanciaste słowa, ale słuchając tych piosenek, pomyślałem, że operowanie słowem przychodzi Ci z naturalną wręcz lekkością – dlaczego więc przełamałaś się do pisania dopiero teraz?

Szczerze mówiąc nie wiem. To przyszło samo: spadło z nieba, kosmosu czy innej góry i się połączyło z muzyką (śmiech). Oczywiście jest troska o słowo, bo wiem, że będę to śpiewać, dlatego staram się unikać wspomnianych przez Ciebie szelestów, za to promuję sylaby z samogłoskami ‘a’,’e’. Lubię takie dźwięczne, okrągłe zgłoski. Nie jest też tak, że wszystko jest po polsku… Dwie piosenki będą w innych od ojczystego językach. Jedną śpiewam po angielsku – tutaj tekst napisał akurat Wojtek Traczyk, zaś drugą w języku Duala. Te piękne słowa napisał dla mnie przyjaciel z Kamerunu-Jean Gargant.

Kwestia wydawnicza: dlaczego wydajecie płytę jako Muzykoterapia Records?

Ten pomysł wziął się z biedy. Rozmawialiśmy z wieloma wytwórniami: małymi, dużymi, bardzo dużymi, ale te rozmowy nie rokowały. Nie wiem do końca dlaczego, trzeba by zapytać tych labeli. Aż tu nagle – Asfalt Records. My wydamy Muzykoterapię sami, a dystrybuować będzie ją Asfalt.

Wydajecie płytę, potem zapewne jakaś trasa koncertowa, ale już zapowiadacie trzeci krążek z nagraniami po angielsku – skąd to tempo? Pięcioletnia przerwa była na tyle długa, że powstało aż tyle materiału?

Materiał na trzeci krążek zrodził się podczas nagrywania „Piosenek Izy”. Mogę w zasadzie zdradzić, że mamy czternaście angielskich piosenek, które obecnie szlifujemy. Być może już wiosną albo jesienią przyszłego roku, będzie można kupić tę płytę. Tempo wynika z tego, że osiągnęliśmy już spokój. Wiesz, jak to jest: artyści mają czasem wręcz kilkunastoletnie przestoje…

Czyżby szykowało się jeszcze więcej niespodzianek?

Powiedzmy, że tak. Szykuje się do wydania mojej solowej płyty, mam już kilka nagrań, ale póki co, nie chcę zdradzać więcej szczegółów.

To zdradź przynajmniej, czego ostatnio najczęściej słuchasz? Pewnie nowego materiału Muzykoterapii? (śmiech)

Szczerze mówiąc, w związku z miksowaniem naszej płyty mam jej już troszkę dość (śmiech). Potrzebowałam więc oderwać się, posłuchać innych artystów, jak np. Kel Assouf z Mali, Bonga z Angoli, Amy Winehouse, Krzysztofa Komedę, Jimiego Hendrixa czy Felę Kuti w czasie wakacji. I dodam jeszcze, że mój osobisty przebój lata to było Boso Zakopower. I wcale nie chodzi o sentyment do znajomych, którzy tworzą ten zespół. To jest bardzo dobra piosenka!

[Paweł Wójcicki]

artykuły o Muzykoterapia w popupmusic