polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Muzykoterapia wywiad z Izą Kowalewską

Muzykoterapia
wywiad z Izą Kowalewską

Muzyczna terapia, jazzowy medykament, relaksujący specyfik - coraz więcej pojawia się prób nazewnictwa waszej muzyki. Jakie one by nie były, uderzyliście muzyką na światowym poziomie - czy nie macie wrażenia, że doskonale wypełniliście lukę na taką muzykę w naszym kraju?

Iza Kowalewska: Och! Dziękujemy za piękne słowa!!! To prawda, coraz więcej osób chce koniecznie umiejscowić nasza muzykę, niektórych muszę zmartwić; nie nagrywaliśmy płyty z wizją że będzie to płyta jazzowa czy popowa - po prostu tak nam wyszło.. A co do luki... To był dobry moment by pojawiła się Muzykoterapia.

Wasz debiut zdecydowanie ożywia pojęcie rodzimego jazzu - w moim odczuciu przynajmniej zwłaszcza dlatego, że wasza muzyka sprawia wrażenie bardzo spontanicznej, bez prób zamknięcia jej w jakichkolwiek, a chyba przede wszystkim jazzowych, ramach.

Tak! To jest muzyka płynąca prosto z serca, jest ona wypadkową naszych zainteresowań muzycznych, nie chciałabym zamykać jej w jakichkolwiek ramach, ale rozumiem też, że klasyfikacja gatunku jest potrzebna. Zostawiam to słuchaczom. Jeśli czują się dobrze słuchając naszej płyty to mogą nazywać ją jak chcą i umiejscawiać w jakimkolwiek gatunku.

Interesuje mnie bardzo to, w jaki sposób łączyliście swoje brzmieniowe inspiracje i muzyczne talenty. Bo jak na mój gust nie było waszym zamiarem nagranie płyty jazzowej, ale w wyniku waszych fascynacji powstała w istocie ta właśnie wielowątkowa muzyka.

Dokładnie! Dobrze nas znasz... hehe. Tak właśnie było. Dominik słucha niesamowitej ilości płyt rożnych gatunków, bywało tak że podsuwał mi je, mając na myśli to, żebym może zainspirowała się niektórymi dźwiękami, niekoniecznie konwencjonalnymi... A potem to już we trójkę pracowaliśmy nad brzmieniem, linią basu, wokalami, warstwą muzyczną. Nie nowiną jest, że fascynuje mnie muzyka etniczna... Wydaje mi się, że te moje inspiracje wpłynęły również na gust muzyczny Dominika i tak to się potem potoczyło, że w na przykład utworze "ROMAN TWO" słychać batukade czyli rytm samby brazylijskiej.

Nuta eksperymentalizmu, czerpanie z tradycji jazzowych i wplatanie wątków nowoczesnej elektroniki w waszym wykonaniu wypada nader interesująco. Najkrócej rzecz by można, że to wypadkowa waszych indywidualnych epizodów - Izy z Drums NRG, Wojtka z jazzowym podwórkiem, Dominika z Tworzywem. Ale czy ta płyta rzeczywiście dokładnie oddaje was samych - razem i każdego z osobna?

Tak, płyta jest jak najbardziej nasza... Jak nasze wspólne muzyczne dziecko... Myślę, że wszyscy o niej tak myślimy.

A jak generalnie pracowało się wam razem - Wojtek i Dominik ufali w twoje terapeutyczne umiejętności, czy też oni rzucali w studiu dominujące słowo?

Oni sobie mogli rzucać słowo (śmiech). A tak serio Muzykoterapia to jeden organizm.

Zapytam o teksty - w większości są one autorstwa Grzegorza Grzęcha i dla Ciebie chyba bardzo dobrze się sprawdzają. Czy nie spróbujesz jednak sama czegoś napisać, co mogłoby lepiej oddać ciebie samą?

Nie, ponieważ wychodzi mi grafomania więc zostawmy pisanie tekstów Grzesiowi i Wojtkowi (te po angielsku), a ja zostanę przy komponowaniu linii melodycznych. Czuję się w tym naprawdę dobrze.

Wiesz zapewne ogromnie wiele o leczniczych i kojących działaniach muzyki. Jaki udział miała twoja wiedza w tym temacie w czasie pracy nad płytą, bo o samych relaksujących efektach co prawda każdy może się przekonać, jednak czy śpiewając czy współpracując z chłopakami opierałaś się na zdobytych umiejętnościach terapeutycznych?

Jestem muzykoterapeutką i owszem mam wiedzę muzykoterapeutyczną, jednak tylko pewne elementy zostały wykorzystane na płycie. Spotkałam się ostatnio z ostrą krytyką a propos nazwy Muzykoterapia: że odwaga musiała być wielka by nazwać tak zespół, który nijak się ma do muzykoterapii - tu krytyk przytoczył formułkę z encyklopedii muzycznej... Nie zakładaliśmy, że nasza płyta będzie hitem na oddziałach muzykoterapii i nie mamy zamiaru pretendować do tytułu płyty, która leczy. Moim zdaniem krytycy nie mają poczucia humoru. Oczywiście niektórzy (uśmiech). Równie dobrze można powiedzieć, że pierwszymi muzykoterapeutami w komunistycznym świecie byli Marks i Engels. A dlaczego? Po prostu wykorzystywali dźwięki maszyn i pracującego ludu... No comments!

Same teksty mogą skłaniać słuchaczy do nawiązywania do estetyki jaką wypracowali swoimi wokalizami Maria Peszek czy Fisz. Zresztą wciąż przyrównują was do Tworzywa. Gdzie wy sami umiejscawiacie się?

No i znowu porównania... Jeżeli komuś się kojarzy - ja nie mam nic przeciwko. To dobre wzorce!

W nagraniu płyty pomagał wam Envee, który podejrzewam dobrze czuje się w waszej stylistyce. Będzie wam towarzyszył przy kolejnych nagraniach?

Bardzo byśmy chcieli! Uwielbiam Enviego za jego wrażliwość muzyczną i ogromną wiedzę i w ogóle jako ciepłego, sympatycznego człowieka!

A wasze żywe występy utrzymane będą w klimacie płyty, czy też spróbujecie modyfikować kompozycje, mocno improwizować?

Modyfikować, improwizować, energetyzować, muzykoterapeutyzować i szaleć w ogóle!

Powiedz proszę jeszcze jak rysują się wasze najbliższe plany - tak jako tria, jak i każdego z was. Nad czym planujecie pracować, czy jest coś co w tym momencie kompletnie was pochłania?

Pochłania nas muzyka, próby, doskonalenie materiału, ale też nasze inne projekty muzyczne: ja wyruszam w trasę z Drums NRG na Koncerty na Ścianie.

Na następnej płycie Muzykoterapii skupicie się raczej na ciągłym eksplorowaniu obranej stylistyki, czy też spróbujecie czegoś zupełnie odmiennego?

Się okaże, że tak powiem...

[Tomek Doksa]