polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Chris Carter & Cosey Fanni Tutti wywiad

Chris Carter & Cosey Fanni Tutti
wywiad

Click here for English version

Po dłuższej przerwie Chris Carter i Cosey Fanni Tutti powrócili do grania jako Chris & Cosey i w tym projekcie mogliśmy zobaczyć ich na Unsound Festival. Reedycje pięciu klasycznych płyt Throbbing Gristle, zapowiadany na przyszły rok nowy album TG, niezgłębione archiwa tej grupy i przede wszystkim okazja porozmawiania z muzykami, których rola dla muzyki awangardowej jest nie do przecenienia, to kilka powodów powstania tego wywiadu, który, mamy nadzieję, okaże się dla Was ciekawy.

Koncert w Krakowie był Waszym drugim koncertem w Polsce, pierwszy zagraliście jako Carter Tutti w 2008 na Industrial Festival we Wrocławiu. Biorąc pod uwagę jak Wasza muzyka ewoluowała przez lata, nie przeszkadza Wam, że jesteście wrzucani do jednego worka z „industrialem”? Albo może to żaden problem – i tylko w Polsce występujecie ciągle na festiwalach „industrialnych”?

[Cosey] Tak naprawdę to zależy kto jeszcze gra na tych imprezach. Jeśli jest to tylko skierowany do facetów, ciężki, industrialny thrash, to w niczym nie przypomina to pierwotnej koncepcji industrialu i wtedy faktycznie mam z tym problem. Biorąc pod uwagę album „20 Jazz Funk Greats", ludzie powinni pamiętać o różnorodności industrialu, jaki proponowało Throbbing Gristle.

[Chris] To, co mi przeszkadza we współczesnym „industrial”, to zbyt dosłowne traktowanie tego terminu przez zespoły, który uważają się industrialne. Przecież nie chodzi tylko o to, by walić w metal i wygrywać przemysłowo brzmiące rytmy, ale także o pewną postawę i pogląd na życie.

Wiem, że pracujecie teraz nad albumem „Desertshore” Throbbing Gristle, który ma być wydany w przyszłym roku. W 2008 roku zrealizowaliście taką instalację, ale ani ja ani prawdopodobnie zdecydowana większość naszych czytelników jej nie widziała. Czy moglibyście wyjaśnić rolę tej instalacji w przygotowaniu albumu?

[Cosey] Nowy album nie będzie oparty o nagrania z instalacji ICA. Dużo się u nas zmieniło od tego czasu, co nie powinno dziwić, bo minęły już 3 lata. Ale ICA przede wszystkim dało nam okazję do nagrania wokali Gena na album. Uważaliśmy też, że byłoby ciekawe pokazać ludziom jak działaliśmy w studiu nagraniowym. Dla nas to też było dobre doświadczenie, trochę jak w kiedyś przy nagrywaniu „Heathen Earth”. Publiczność nadaje pewną dynamikę i impet wykonywanej muzyce. To chcieliśmy uzyskać i się udało.

[Chris] Właściwie to instalacja Throbbing Gristle „Desertshore” miała miejsce w 2007 roku, ale jak mówi Cosey, przekształciła się teraz w inny projekt. W dużej mierze również ze względu na to, że Genesis odszedł w trakcie trasy... a później zmarł Sleazy.

Dlaczego zdecydowaliście się na nagranie całego albumu Nico? Czytałem, że mieliście plany współpracy w latach 80-tych, ale „Desertshore” jest z roku 1970. Dlaczego jest on tak wyjątkowy?

[Cosey] Tak, Chrisa i mnie poproszono o nagranie 12-calówki z Nico, ale z tego czy innego powodu nigdy do tego nie doszło. Dla mnie, Sleazy’ego i Gena, „Desertshore” było wyjątkowym albumem Nico. To nasz ulubiony jej album. Gdy się ukazał, nie przypominał niczego innego. Jest piękny, ma w sobie pewną kruchość, a jednak jest pełen siły. Jest w nim prostolinijna, bezpośrednia uczciwość przekazu i specyficzny wybór instrumentarium, co jest bliskie mojej koncepcji muzyki, która ma wzbudzać głębokie uczucia. Wiem, że Sleazy myślał tak samo.

[Chris] Spotkaliśmy się z Nico kilka razy w latach 80-tych, kiedy myśleliśmy o współpracy, ale to nie był dla niej najlepszy okres i nic z tego wyszło. Szkoda, bo kilka razy Nico zrobiła z różnymi ludźmi ciekawe rzeczy i jestem pewien, że dobrze by się nam pracowało.

Jakich wartości szukacie i podziwiacie w muzyce tworzonej przez innych ludzi? Czy jest uzasadnione myśleć, że „Desertshore” w pewien sposób uosabia te wartości?

[Cosey] Tak, z powodów, które wspomniałam powyżej. Nie ma tam żadnej pozy, tylko bezpośredniość przekazu emocji.

Na stronie Industrial Records można przeczytać, że wydacie ostatni album TG, czyli „Desertshore”, wraz z innymi nagraniami archiwalnymi, a Wasza strona podaje w 2013 roku będziecie w stanie wydać też projekt „TG in Berlin", nagrany w latach 2005-06, oraz nagrania i filmy wideo z trasy TG po USA w 2009. Czy te nagrania zakończą dyskografię Throbbing Gristle, czy może jeszcze coś zostało? Czy chcecie wydać te rzeczy w roku 2013 ponieważ trudno byłoby wydać je w tym samym roku co „Desertshore”, czy jeszcze musicie popracować nad tymi nagraniami, żeby móc je wydać?

[Cosey] Mamy sporo niepublikowanych nagrań i projektów TG. Z oczywistych względów nie będziemy ich wypuszczać równolegle z „Desertshore”, to byłoby bez sensu. Ponadto, tylko my dwoje się tym zajmujemy i mamy ograniczony czas do dyspozycji, ponieważ zajmujemy się własną muzyką i sztuką.

[Chris] Nieopublikowanych projektów Throbbing Gristle jest około pięciu czy sześciu. To nowy materiał, nie re-edycje. Ale ludzie muszą wziąć pod uwagę, że mamy również własną karierę jako Chris & Cosey oraz Carter Tutti, nie wspominając o projektach solowych. Pogodzenie tych wszystkich aspektów naszej pracy w rozsądnych terminach to logistyczny koszmar.

Czy zatem macie jakieś plany wydawnicze jako Carter Tutti lub Chris & Cosey na przyszły rok?

[Cosey] Mamy materiał na około cztery koncertowe albumy „Harmonic Coaction” CARTER TUTTI, który pochodzi z naszych niedawnych koncertów. Trzeba je jeszcze zmiksować i wyprodukować, tak by można było je wydać w środku i drugiej połowie 2012 roku. Ja mam też książkę z wydarzenia COSEY COMPLEX, które odbyło się w 2010 roku w ICA. Będzie wydana w lutym 2012 roku. Chris ma swoje własne projekty, nad którymi pracuje, a poza tym oboje chcemy rozpocząć nagrywanie nowego albumu Carter Tutti. Dzieje się dużo, ale to dobrze, że mamy tak wiele świeżego materiału do pracy.

Chris, zremasterowałeś niedawno klasyczne albumy Throbbing Gristle. Czy robiłeś to według jakichś zasad? Jakie jest Wasze stanowisko w loudness war, która trwa od dobrych paru lat?

[Cosey] Loudness war? Chyba wiem, co masz na myśli. Nigdy nie myśleliśmy o tym jak głośny ma być dźwięk, ale jaka ma być jego treść i efekt. Pojawiła się ostatnio takie przekonanie, że wystarczy tylko mieć bardzo głośny subbass. Ale tak nie jest. Każdy może to zrobić. To trochę jak przywdziać „nowe szaty króla”. Nie ma żadnych zasad, według których pracujemy – chodzi tylko o efekt wywierany na zmysły i fizyczność.

[Chris] Czuję wstręt do loudness war. Ostatnio miałem problem z wytwórnią, która chciała „dopasować” jeden z moich masterów tak, że dźwięk został maksymalnie spłaszczony, stał się „blokiem” dźwięku, pozbawionym całej dynamiki. Co było skandaliczne, ale dla nich to była najwyraźniej całkiem normalna sprawa. 

Przy remasterach TG użyłem bardzo delikatnych interwencji. Bez kompresji lub limiterów, kilka drobnych poprawek częstotliwości i ręczne poprawki peaków. Największą zmianą w stosunku do pierwotnych wersji jest to, że użyłem cyfrowych klonów oryginalnych taśm, natomiast wszystkie oryginalne winyle i kompakty były wykonane na podstawie kopii taśmy.

Ostatni pożar magazynu Sony DADC w Londynie spowodował opóźnienie reedycji Throbbing Gristle. Czy dotknęło Was to bezpośrednio, tzn. czy straciliście płyty czy był miało to raczej pośredni wpływ (logistyka, itp.)?

[Cosey] Mieliśmy wiele szczęścia – stare zapasy zostały usunięte z magazynu tuż przed wybuchem pożaru. 

[Chris] Chociaż mieliśmy problemy związane z wytłoczeniem płyt – nagle wiele wytwórni musiało wytłoczyć ponownie mnóstwo tytułów.

Chciałbym zapytać o początki Throbbing Gristle. Czy zdawaliście sobie sprawę, że Wasze eksperymenty doprowadzą do stworzenia nowego stylu w muzyce? Jakie były Wasze założenia, idee, cele? Które z nich się nie zestarzały, a które nie okazały się szczególnie dobre/twórcze/inspirujące, gdy patrzycie na nie z obecnej perspektywy?

[Cosey] Nie analizowaliśmy aż tak bardzo tego, co wówczas robiliśmy. Zależało nam na tym, by dokonywać i doświadczać wielu rzeczy. Nie mieliśmy „planu”, ambicji, ani zamiaru kariery. Piękno sytuacji polegało na tym, że przerzucaliśmy się pomysłami, realizowaliśmy je i robiliśmy to, ponieważ taką mieliśmy ochotę. Tworzenie nowych rzeczy było bardzo ekscytujące! Rozmawialiśmy często o tym, co zrobiliśmy i jak możemy to ulepszyć, rozwinąć, udoskonalić lub po prostu potraktować jako jednorazowy eksperyment, jednorazowe doświadczenie i porzucić. Wciąż tak jest.

[Chris] Nie było i nie ma głównego planu, podobnie jak wiele innych grup eksperymentalnych, tworzymy rzeczy na bieżąco. Mamy kilka celów i idei, którym staraliśmy się pozostać wiernymi, takich jak wyrażanie siebie i niezależność. Co, mówiąc oględnie, było trudne, gdy Mute Records zostało przejęte przez EMI.

W pewnym momencie wasza wytwórnia Industrial Records zaczęła wydawać płyty innych zespołów, np. Cabaret Voltaire czy Clock DVA, pod hasłem „Industrial Music For Industrial People”. Jednak wydaje się, że tamta scena się dość szybko rozpadła. Dlaczego? Czy uważacie, że można dziś znowu wskrzesić to hasło, na przykład z jakimś przedrostkiem „post”? A może raczej brakuje teraz czegoś ważnego?

[Cosey] Myślę, że fakt, że TG jest nadal bardzo aktualne, istotne, oraz to, że „industrial” stał się gatunkiem muzyki, oznacza, że nie doszło do jego dezintegracji. Staliśmy się katalizatorem wielu rzeczy następujących od czasu pierwszego rozpadu TG. Nie sądzę, że może się zdarzyć jakikolwiek nowy „Industrial” w sensie oryginalnego, czy to z przedrostkiem „post”, czy z jakimś innym.

[Chris] Gdy myślę o „post-industrialu”, to dochodzę do wniosku, że taki termin dużo bardziej niż to co my rozumiemy przez „industrial” przystaje do tego, co obecnie ludzie uważają za współczesną „muzykę industrialną”. Dla mnie oryginalna subkultura „muzyki industrialnej” była dzieckiem swoich czasów. Miała sens wówczas, ale teraz raczej nie. Stała się swoją parodią, potworem Frankensteina.

Unsound Festival umieścił Waszą muzykę jako pewnego rodzaju kontekst dla wielu młodych zespołów, które powracają do muzyki lat osiemdziesiątych. Czy słuchacie tej nowej muzyki, mniej lub bardziej syntezatorowej?

[Chris] Trochę słucham, ale nie jestem w stanie wskazać czegoś, co naprawdę mi się podoba. Ale dostaję ostatnio dużo próśb o remiksy „w stylu lat 80-tych”. Ludziom widocznie wydaje się, że remiksy i miksy w takim stylu to jest coś, co mnie interesuje. Mogę to zrozumieć o tyle, że nasza muzyka była najbardziej popularna właśnie wtedy. To nieuniknione, ale tak naprawdę to cały ten 80s revival był interesujący może przez 5 minut. Oczywiście wolę nasze podejście – wzięliśmy samo sedno piosenek z lat 80-tych i całkowicie przebudowaliśmy je używając współczesnego brzmienia i impetu.

Chris, widziałem Twój koncert Factory Floor na Primavera Sound i wydaje mi się, że Ty i Cosey współpracujecie z FF więcej niż z jakimkolwiek zespołem ich generacji. Co Was interesuje w tej współpracy, co inspiruje i jakie zdobywacie doświadczenia? 

[Chris] Cóż, szczerze mówiąc, to do niczego mnie nie zainspirowali, zresztą tego nie oczekiwałem. Ale z chęcią podzieliłem się moją wiedzą i doświadczeniem. Mówiliśmy to już wiele razy, Cosey i ja: Factory Floor mają bardzo podobne podejście i metody pracy jak Throbbing Gristle w swoich początkach. I to jest coś, co naprawdę w nich podziwiam. Są wściekle niezależni i dziwnym zbiegiem okoliczności również mają własną salę prób i studio we wschodnim Londynie, całkiem niedaleko miejsca, gdzie my mieliśmy nasze studia. Kiedy na krótko dołączyłem do Factory Floor na kilku koncertów w tym roku, to spędziłem z nimi dużo czasu i naprawdę uderzyło mnie, jak podobne do naszego jest ich podejście do tworzenia muzyki. Nie chodzi piosenki, które oni sami w pierwszej kolejności uznaliby za zupełnie różne od TG, czy nawet o „industrialne” brzmienia. Chodzi o ich podejście do improwizacji, eksperymentów i dekonstrukcji dźwięków. Jest bardzo podobne, choć rezultaty są zupełnie inne.

Chris, około 10 lat temu sprzedałeś wszystkie swoje oryginalne urządzenia analogowe. Czy flirtowałeś wtedy z komputerami i następnie wróciłeś do analogu? Czy kiedykolwiek żałowałeś tej decyzji?

[Chris] Cóż, od lat osiemdziesiątych używaliśmy głównie komputerów. Właściwie mieliśmy komputery też w Throbbing Gristle: Sleazy miał komputer Apple, a ja miałem Sinclaira. Jednak nasze podejście do komputerów polega na tym, że zawsze są podłączone do analogowych instrumentów i efektów. W którymś momencie byłem już bardzo sfrustrowany naszym sprzętem analogowym. Wymagał stałej konserwacji i naprawy, mieliśmy go dużo, zajmował całe studio. Musieliśmy wydawać małą fortunę, tylko po to, żeby wszystko działało jak należy. Więc powiedziałem Cosey „Pieprzyć to! Mam już dość tego gówna i sprzedam to w cholerę”. I sprzedałem: magnetofony taśmowe, miksery, klasyczne automaty perkusyjne, efekty analogowe, syntezatory analogowe, w tym mój duży modułowy system Rolanda, wszystko. Całkowicie opróżniłem studio i zacząłem od zera, korzystając z nowych narzędzi. Oczywiście niemal natychmiast pożałowałem tego – to był taki szczególny emocjonalny kryzys wieku średniego, sądzę, że nie byłem wtedy lekko wytrącony z równowagi. Ale teraz mamy znów naprawdę ładne studio i powoli buduję nowy system modułowy. Cała naprzód, nie patrz wstecz...

Minął rok od śmierci Sleazy’ego. Jakie wspomnienia zachowaliście o Peterze? Jaką jakość wnosił on Waszym zdaniem do muzyki?

[Cosey] To jest bardzo głębokie pytanie i wymaga dłuższej odpowiedzi, niż ta, którą możemy tutaj udzielić. Wystarczy powiedzieć, że był tak bardzo częścią mojego życia, że bardzo trudno było się z tym pogodzić. Jeśli chodzi o muzykę, tylko Chris równie intuicyjnie potrafi dostroić się do mojej psychiki podczas tworzenia muzyki.

[Chris] Zgadzam się z Cosey, to zbyt głębokie pytanie, by można było na nie tu odpowiedzieć. Oprócz tego, że łączyła nas wieloletnia przyjaźń i wiele wspólnych przeżyć, to nie było nikogo oprócz Cosey, z kim pracowało mi się równie łatwo i intuicyjnie. Naszą trójkę łączył wyjątkowy dialog bez słów podczas komponowania i gry, którego nie można było powtórzyć z kimś spoza naszego kręgu. Brakuje nam go z całego serca.

English Version

After some break, Chris Carter and Cosey Fanni Tutti returned to playing as Chris & Cosey and in this project we could see them recently at the Unsound Festival. Reissues of five classic records of Throbbing Gristle, new TG album announced for next year, unfathomable archives of this group, and above all, an opportunity to talk with the musicians, whose role for the avant-garde music can not be overestimated – these are several reasons behind this interview, which we hope will be interesting for you.

The concert in Krakow was your second show in Poland, the first took place as Carter Tutti in 2008 at Industrial Festival in Wroclaw. Given how your music evolved throughout the years, does throwing you in the same bag with the term ‘Industrial’ bothers you these days? Or is not an issue at all – and you end up at ‘Industrial’ festivals only in Poland?

[Cosey] It depends on the other bands really. If they are just male oriented heavy industrial thrash then they are nothing like the original concept of Industrial and that would bother me. Bearing in mind TG's “20 Jazz Funk Greats” album, people should have an open mind to the diversity of TG's Industrial genre.

[Chris] The problem I have with contemporary 'Industrial' genre is that most bands who regard themselves as such have taken the term far too literally. It's not all about bashing metal and industrial sounding rhythms, it's also about a certain attitude and outlook on life.

I know you’re working on Throbbing Gristle’s "Desertshore" album now, which is to be released next year. You did the installation in 2008, but probably none of our readers experienced it and neither did I, so please, explain how the installation transfers to the album?

[Cosey] The new album will not be based on the recordings from the ICA installation. We've moved on since then, not surprising since it was 3 years ago. But the ICA primarily gave us the opportunity to record gen's vocals for the album. But we also felt it would be interesting to show people how we operated in a studio recording situation. It was good for us too, a little like the old “Heathen Earth” recording in a way. Having an audience brings a certain dynamic and impetus to ones performance. That's what we wanted and that's what we got.

[Chris] Actually the TG Desertshore installation was staged in 2007, but as Cosey says it's evolved into a different project now. And in no small part due to Genesis walking out on us last year... then Sleazy's death.

Why you decided to cover the Nico album? I’ve read you were to collaborate with her, I guess back in the 1980s, but "Desertshore" is from 1970. What makes it so special?

[Cosey] Yes Chris and I were asked to record a 12" single with Nico but for one reason and another it never happened. 'Desertshore' is an iconic Nico album for Sleazy, myself and Gen. Our favourite Nico album in fact. There was nothing like it around when it was released. It's beautiful, has a vulnerability yet it's so strong. Also there is a simplistic, direct honesty to her delivery and a strange choices of instrumentation that speaks to my notion of music evoking deep feelings. I know Sleazy felt the same way.

[Chris] Yes we met with Nico a few times in the 80s when we were thinking of working together, but emotionally she wasn't in a good place then and it didn't work out. Which is a shame as she's done some interesting collaborations and I'm sure we would have worked well together. 

What values do you look for and/or do you admire in music created by other people? Is it legitimate to think that “Desertshore” somehow embodies these values?

[Cosey] Yes, for the reason I mentioned above. There's no posturing, just a directness of communication of emotion.

Industrial Records website states that you will put out final TG studio album ie. “Desertshore”, but along with other archival recordings, and your website says that in 2013 you should be in a position to release the ‘TG in Berlin’ project (recorded 2005-06) and recordings and videos from TG 2009 USA tour. Does these recordings complete the TG discography, or you have anything else left? Do you want to release this stuff in 2013 because it’s just tough to release them along with Desertshore” next year, or you still have to work on these recordings to make them release-able?

[Cosey] We have quite a number of unreleased TG recordings and projects. For obvious reasons we wouldn't release them alongside “Desertshore”, that would be crazy. Also there is just the two of us doing all this and only so much time because we have our own music and Art to do.

[Chris] We have about five or six unreleased Throbbing Gristle projects, new material not rereleases. But people have to consider that we also have our own career as Chris & Cosey and Carter Tutti, not to mention our own solo projects, and fitting all those aspects of our various works into a sensible timescale is a logistical nightmare.

So do you have any release plans as Carter Tutti or Chris & Cosey for next year?

[Cosey] We have about 4 CARTER TUTTI “Harmonic Coaction” albums to finish from our recent live performances. All they need is further mixing and producing ready for release mid to later 2012. I've also got a book from the 2010 COSEY COMPLEX event at the ICA. That's published in February 2012. Chris has his own projects he's working on as well as our determination to begin recording a new Carter Tutti album. There's such a lot happening but it's good to have so much fresh material to work with.

You have remastered recently all classic albums by Throbbing Gristle. Have you been working with any rules, goals? What is your stance in the "loudness war" of last few years?

[Cosey] "Loudness war"? I kind of know what you mean. We've never thought of it as how loud but the content and effect of the sound. There has been a tendency of late to think that just making a very loud sub bass is enough. But it's not. Anyone can do that. It's getting a bit 'emperor's new clothes'. There are no rules that we work by just the effect on the senses and the physicality.

[Chris] I abhor the loudness wars. In fact I had a problem recently with a label that wanted to 'adjust' one of my audio masters so the signal was basically just a 'block' of sound with all the dynamics removed. Which was an outrageous thing to do but was apparently common practice for them. 

For the TG remasters I used a very light touch. No compression or limiting, some minor EQ tweaks and some manual peak adjustments. The biggest difference compared to the original releases is that I was using digital clones of the original master tapes, whereas all the original vinyl and CD releases were made from second generation tape copies.

The recent Sony DADC warehouse fire in London led to postponement of the TG rereleases. But have you been directly affected, ie. lost some stock, or is this influence rather indirect (logistics, etc.)?

[Cosey] No we were very lucky as any old stock had just been removed before the fire.

[Chris] Although we did have delay problems getting our rereleases manufactured due to a backlog of labels having to re-press.

I’d like to ask about the beginnings of Throbbing Gristle. Were you aware that your experiments would lead to the creation of a new style of music? What were your assumptions, ideas, aims driving you back then? Which of them ideas aged well, which have not proved very good/productive/inspiring from the current perspective?

[Cosey] We didn't analyse what we did to that extent. We were just into doing and experiencing many things. We had no 'plan' or ambition or career in mind. The beauty of it was that we just bounced ideas around, made them happen and did it because we wanted to. It was thrillingly exciting to do new things. We'd often talk about what we'd done and how we could enhance it, move it on, improve it or just ditch it as a one off experiment and experience. I'm still like that.

[Chris] There was, there is no master plan and as with many experimental groups we were, and still are, making things up as we go along. There are a few aims and ideals we have tried to stay true to, things like self expression and independence. Which were difficult to say the least when Mute Records were sold to EMI.

At some point in your label Industrial Records began to release records of other bands, eg. Cabaret Voltaire or Clock DVA, under the auspices of "Industrial Music For Industrial People". However, that scene disintegrated fairly quickly. Why – what are you views? Do you think such a slogan can be revived these days, maybe with some “post-“ prefixes added? Or rather something important is missing?

[Cosey] Well I think the fact that TG is still very relevant today and 'Industrial' has become a genre of music means it didn't disintegrate. We were the catalyst for many things since the demise of TG first time around. I don't think there can be another 'Industrial' in terms of the original. Post Industrial or otherwise.

[Chris] Thinking about this whole 'post-industrial' thing I guess that term does encompass what most people consider contemporary 'Industrial Music' far better than what we consider 'Industrial'. To me the original 'Industrial Music' subculture was of its time. It worked then but not so much now. It's become a parody, a Frankenstein's monster of the original.

Unsound Festival’s “Future Shock” put your music as some kind of context to many young bands reviving the 1980s. Do you listen to the new synth music?

[Chris] I listen to some but I can't think of any I particularly like, although I do get sent quite a lot of 80s' remix material these days. People seem to think I'd be into doing 80s' style mixes and remixes. Which I can understand as our 'popular heyday' - musically speaking - was in the 1980s'. These trends are inevitable and cyclical but in all honesty the 80s' revival was interesting for about 5 minutes. Obviously I prefer the approach we have taken, in that we've used the core of those 80s' songs and completely revamped them with a contemporary sound and drive.

Chris, you played with Factory Floor at Primavera Sound and it seems you and Cosey have been cooperating with FF more than with any other band of their generation. What’s interesting for you in this cooperation, what inspiration, experience you get from it?

[Chris] Well truthfully I didn't get any inspiration from them - I wasn't expecting to - but I was happy to share some of my knowledge and experience with them. We've said this many times now, Cosey and myself: that Factory Floor have a very similar attitude and work practice to early TG. And it's something we really admire about them. They're fiercely independent and coincidently also have their own workspace and studio in East London, quite near where we had the TG studios. When I briefly joined Factory Floor to play a few shows earlier this year I got to spend a lot of time with them and it really struck me then how similar our approach to making music was. Not the actual songs, which they would be the first to admit is nothing like TG, or even 'industrial' sounding. But their way of improvising, experimenting and deconstructing sounds. Very similar but with a quite different outcome.

Chris, I’ve read you sold off all of your original analogue equipment about 10 years ago. Have you flirted with computers then and switched back to analogue, or bought other analogue equipment? Have you ever regretted that decision?

[Chris] Well, we have been primarily computer based since the 1980s'. Actually we had computers in Throbbing Gristle too: Sleazy had an Apple computer and I had a Sinclair. The big difference with our approach and use of computers is that we have always used them in conjunction with analogue instruments and effects. At that time I was getting really frustrated with our analogue gear. It all needed constant maintenance and repairing, we had a lot, a whole studio full. And it was costing us a small fortune just to keep it all working. So I said to Cosey "fuck it! I've had enough of this shit and I'm going to sell it all". And I did: tape machines, mixers, classic drum machines, analogue effects and analogue synths including my large Roland modular system, everything. I completely emptied the studio and started again from scratch with new gear. Of course I regretted the whole episode almost immediately – it was some kind of weird emotional mid-life crisis, I guess I was slightly unbalanced at the time. But we now have a really nice studio again and I'm slowly building a new modular system. Move on, don't look back...

It’s a year since Sleazy passed. What memories you have kept about Peter? What qualities did he bring to music?

[Cosey] That's a very deep question and one that needs a longer answer than I could give for this. Suffice to say he was so much a part of me it's been very difficult. As far as music is concerned, other than Chris there is no one who so instinctively tuned into my psyche when creating music.

[Chris] I agree with Cosey, that's a far too deep question to answer here. Apart from a lifelong friendship and all those shared experiences together there was no one apart from Cosey who I could work with so easily and instinctively as Sleazy. The three of us had a unique voiceless dialogue when composing and playing that was impossible to replicate with anyone outside our circle. We miss him dearly.

[Piotr Lewandowski, Marcin Jaśkowiak]

recenzje Carter Tutti Void w popupmusic