polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
BOMBINO Agadez

BOMBINO
Agadez

Zastanawiałem się jakiś czas temu, kogo z muzyków wydawanych przez Sublime Frequencies możemy niebawem zobaczyć gdzie indziej i to właśnie Bombino (a nie np. Omar Souleyman) jako pierwszy przyszedł mi do głowy. Wydana w 2008 roku kompilacja „Guitar Music from Agadez vol. 2″ pokazywała, że urodzony w 1980 roku Omara „Bombino” Moctar ma naturalne predyspozycje, żeby zrobić z niego „młody Tinariwen”. I właśnie w world-musicowej wytwórni Cumbancha wychodzi jego pierwsza płyta nagrana (w większości) sterylnie w Stanach, którą wydawca w ogóle nazywa debiutem. Z jednej strony potwierdza ona, że Bombino jest gitarzystą kapitalnym, sugestywnie operującym tuareskimi skalami i ornamentyką, a zarazem przetwarzającym hendrixowskie wzorce. Gdy cały zespół (z drugą gitarą i perkusjonaliami) zakleszcza się w groove tak wciągający jak w Adounia, albo Iyat Idounia Ayasahen, słucha się tego z wypiekami na twarzy. Ale z drugiej strony, to są przecież piosenki, a śpiew i całokształt utworów zostały wygładzone, wymuskane i wypolerowane do tego stopnia, że chwilami zdają mi się one stworzone bardziej z myślą o Grammy w kategorii World niż duchu sprzeciwu i rebelii, z której ponoć ta muzyka wyrasta. Niezła płyta, talent nieprzeciętny, ale mam wrażenie, że Bombino zrobił swoje „Tassilli” bez wcześniejszego „Aman Iman”.

[Piotr Lewandowski]