polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
tUnE-yArDs W H O K I L L

tUnE-yArDs
W H O K I L L

Odwieczne wyzwanie związane z drugą płytą w przypadku tUnE-yArDs miało szczególny charakter – w muzyce Merrill Garbus estetyka i praktyka są związane nierozerwalnie, a praktyka jest owocem zamieniania w atut ograniczeń grania live w pojedynkę i w warunkach skrajnego lo-fi. Przyjęta przez Merrill metoda półimprowizowanych koncertów na werbel, zdezelowane ukulele i loopstację jest okazała się kapitalnym katalizatorem jej muzykalności, song-writerskiego talentu i niezwykłego, mocnego głosu. Debiutancki, nagrany na dyktafon album „Bird Brains” skrywał ten niezwykły miks popu, folku, soulu, muzyki zachodniej Afryki pod płaszczem chałupniczej realizacji i dopiero na koncertach lśnił pełnym blaskiem. Teraz warunki się zmieniły a dawne ograniczenia osłabły i choć „W H O K I L L” tUnE-yArDs nabrało pewności siebie i rozmachu, to jednocześnie zachowało pewien prymitywizm przekazu. Kluczem było przeniesienie do studia koncertowej formuły, bez próby nagrywania płyty odzwierciedlającej koncert.

Basista Nate Brenner, którego rola na koncertach jest nie do przecenienia, zapewnia tu precyzyjny groove, a zwolniona z części rytmicznych obowiązków Merrill może wokalnie i melodycznie wejść na poziom wcześniej niedostępny. Charyzmatyczne, przebojowe Bizness, Gangsta, You Yes You czy stonowane Wolly Wolly Gong można jeszcze uznać za udoskonalenie wcześniej już znanych patentów, ale soulowa głębia w Powa, albo lekka finezja i delikatne retro w Doorstep wprowadzają nową jakość. Doskonale zrealizowana została produkcja płyty – bliższa celowym zniekształceniom niż sterylności, nadaje muzyce niezbędnej surowości. Szersze niż wcześniej wykorzystanie instrumentów dętych i perkusyjnych nie tylko się sprawdziło, ale jak się okazuje, pozwoliło na rozwinięcie koncertowej formuły grupy, teraz występującej jako kwartet. A mimo rozwijającego się otoczenia, w centrum i tak pozostaje Merrill, z jej wyjątkowym talentem, naturalnością i coraz większą pewnością siebie. Od pierwszego ich koncertu na jakim byłem w 2009 roku, tUnE-yArDs to dla mnie jedno z najświeższych i najciekawszych zjawisk współczesnej muzyki rozrywkowej. „W H O K I L L” tylko mnie w tym przekonaniu utwierdza.

[Piotr Lewandowski]