polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Mogwai Hardcore will never die but you will

Mogwai
Hardcore will never die but you will

Mogwai zdaje się zjadać własny ogon i tylko patrzeć aż się nim udławi. Od naprawdę dobrego "Rock Action", na którym zgrabnie połączyli brzmienie gitar i fascynacje elektroniką, poziom ich płyt regularnie przyjmuje tendencję spadkową, czego nawet poniekąd niezły, wydany cztery lata temu „Mr Beast” nie dał rady powstrzymać.

Tegoroczna płyta, zatytułowana jak zwykle z przekąsem, wymyślnym i idiotycznym tytułem, czarno na białym pokazuje, że szkocki kwartet jest w kompletnej niemocy twórczej i chwyta się każdego koła ratunkowego, żeby tylko utrzymać się na powierzchni. A to na kanwach bitów wplata klawisze z wokalami a la Air, a to pozornie tworzy lekkie kompozycje albo nagrywa narastające, rozwijające się utwory (niemal identyczne i tak samo nudne) lub trochę urozmaica sekcję rytmiczną. Co najgorsze - struktura płyty powiela 3 ostatnie krążki - musi być otwierający płytę kawałek z uniesieniem, miejsce na spokojniejsze fragmenty, ostry niemal metalowy track i tradycyjnie już potężne zamknięcie. Doprawdy, można przyjmować zakłady na to, jak będzie brzmieć płyta Mogwai i dzięki temu całkiem porządnie się wzbogacić. Albo i nie, bo przecież każdy się tego może domyślić.

[Jakub Knera]

recenzje Mogwai, Clint Mansell (kronos Quartet & Mogwai) w popupmusic