polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Oneohtrix Point Never Daniel Lopatin - wywiad

Oneohtrix Point Never
Daniel Lopatin - wywiad

Głośno zrobiło się o nim przed rokiem kiedy na dwupłytowym albumie „Rifts” wydał swoje trzy wcześniejsze płyty. Daniel Lopatin jako Oneohtrix Point Never w fascynujący sposób odświeżył na nim analogowe brzmienie muzyki elektronicznej lat 80. tworząc barwną kaskadę dźwięków tworzonych na syntezatorach w iście kosmicznym. Przed miesiącem Lopatin wydał kolejną płytę „Returnal”, na której w znaczący sposób nawiązuje do wcześniejszych nagrań, ale także poszerza pole swoich zainteresowań. Muzyk w październiku odwiedzi Polskę na kolejnej edycji świetnego festiwalu Unsound w Krakowie. Zapraszamy do rozmowy jaką udało się nam z nim przeprowadzić

Na początku chciałem poprosić abyś opowiedział, jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką a zwłaszcza z tworzeniem i słuchaniem tzw. kosmiche musik.

Jako dziecko słuchałem dużo nagrań The Beatles, jazz fusion i dubu. Kosmiche musik zacząłem się interesować trochę później, ale tak naprawdę wciąż nie mam pojęcia co ten termin właściwie znaczy. Dla mnie to w zasadzie kompozycje w dużej mierze budowane w oparciu o brzmienie syntezatorów. Codziennie uczę się coraz więcej o powiązaniach mojej muzyki z minimalizmem, drone, noise, muzyką elektroniczną czy popem. I tak naprawdę wydaje mi się, że coś takiego jak kosmiche musik ma mało wspólnego z tym co robię.

Mieszkasz w Nowym Jorku, ale z pochodzenia jesteś Rosjaninem. Jacy są Twoi ulubieni rosyjscy kompozytorzy?


Moim ulubionym kompozytorem z Rosji jest Szostakowicz. A z bardziej współczesnych twórców lubię ścieżkę dźwiękową Artemieva do filmu “Stalker”.

Czy swoją muzykę tworzysz na sprzęcie analogowym czy wykorzystujesz także urządzenia cyfrowe?

Muszę przyznać, że analogowy sprzęt stanowi dla mnie wyzwanie, ale tworząc muzykę nie opieram się wyłącznie na nim. Wykorzystuję go do tworzenia dźwięków, które potem obrabiam i edytuję na komputerze.

Twoje nagrania nawiązują do brzmień elektronicznych zespołów z lat 80. Co jest dla Ciebie takiego fascynującego w melodiach z tego okresu?

Ta muzyka brzmi fantastycznie i ma swój niepowtarzalny klimat. W pewnym stopniu te dźwięki imitują życie, wznoszą się i opadają, tworząc przedziwną impresjonistyczną aurę. To bardzo wizualne melodie, które podczas słuchania narzucają jakiś obraz, to chyba najbardziej mi się w nich podoba.

Jakie były początki Twojej działalności? Czy Oneohtrix Point Never to Twój pierwszy projekt?

Wszystko zaczęło się w 2002 roku, kiedy kupiłem swój pierwszy sekwencer. Grałem w szkolnym zespole z moim najlepszym przyjacielem Joelem Fordem. Obecnie znów pracuję z nim nad wspólnym projektem, który nazywa się Games. Na początku dekady, w połowie 2000 roku, nagrywałem także pod pseudonimem Dania Shapes.

W ubiegłym roku ukazał się Twój podwójny album “Rifts”, na którym umieściłeś nagrania z poprzednich płyt i epki. Kilka tygodni temu ukazała się Twoja nowa płyta, “Returnal”. Do czego to powrót?

To przede wszystkim powrót do brzmień jakimi byłem zainteresowany w 2000 roku. Jednak wtedy zacząłem przesiąkać wszystkim tym, co poznałem później, więc w jakimś stopniu te zainteresowania zanikły. Ale to także album o czasie, jego upływie i melancholii.

Dla mnie “Returnal” brzmi bardzo apokalyptycznie...

To ciekawe, że tak odbierasz tę płytę. Dla mnie to płyta bardziej współczesna i mniej mroczna niż na przykład „Russian Mind”, która wydaje mi się o wiele bardziej ponurym krążkiem. „Returnal” jest w dużym stopniu zainspirowany ekologią wszelkiego rodzaju, więc może w pewnym stopniu to wiąże się z tą apokalipsą i jej wyczekiwaniem. Wydaje mi się, że musimy poczekać i zobaczyć co się przyniesie ten album.

W tytułowym utworze po raz pierwszy wykorzystujesz wokale – skąd ten pomysł?

Po raz pierwszy śpiewam w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale nie to nie tak, że po raz pierwszy wykorzystuję jakiekolwiek wokale. Wymyśliłem ten utwór po tym jak przyśnił mi się chór lalek śpiewających do mnie zza mgły. Wszystkie znajdowały się w wodzie i trochę przypominały syreny. Wpadłem więc na pomysł stworzenia impresjonistycznej, popowej piosenki, która oddawałaby ten nastrój bycia pod wodą z chórem głosów.

Jak w takim razie wygląda w Twoim przypadku proces tworzenia i nagrywania muzyki?

Tego Ci nie powiem, to mój sekret (śmiech).

Wspominaliśmy o albumie „Rifts”, na którym znalazł się materiał z trzech wcześnejszych płyt, muzycznej trylogii: „Betrayed in the Octagon”, „Zones Without People” I „Russian Mind”. Opowiedz proszę w jaki sposób te albumy się do siebie odnoszą.

Poświęciłem im rzeczom, zjawiskom, które w jakiś sposób kumulowały się w mojej głowie i przychodziły na myśl w taki lub inny sposób. “Zones Without People” opowiada o współczesnym społeczeństwie i izolacji, jaka często się w nim pojawia. “Betrayed in Octagon” to bardziej fantastyczna opowieść, utrzymana w klimacie science-fiction. Natomiast “Russian Mind” nawiązuje do nazwy zespołu, który chciałem założyć z jednym z moich dobrych przyjaciół.
W pewnym momencie zaczęło zależeć mi na tym, żeby zabrzmiały wspólnie jako całość, dlatego wydałem je na jednym krążku. Chciałem połączyć je jako trylogię, aż w pewnym momencie zainspirowało mnie to do napisania książki na podstawie tej muzyki. Mam nadzieję, że uda mi się ją niedługo skończyć.

Kiedy zaczęto pisać o Oneohtrix Point Never, bardzo często obok Ciebie stawiano Emeralds mówiąc o „hypnagogic pop”. W pewnym momencie Ty I jeden z ich muzyków, Mark McGuire stworzyliście duet o nazwie Skyramps, który łączy dokonania waszych twórczości. Opowiedz jak doszło do zawiązania tego przedsięwzięcia.


Od zawsze pociągały mnie muzyczne pomysły i rozwiązania Marka. Obaj myślimy o nie tradycyjnej muzyce w znaczeniu tradycyjnych riffów i tematów czy motywów. Wielką radość sprawiło nam wspólne granie, a z czasem wykrystalizował się z tego materiał, album “Days Of Thunder”.

W październiku po raz pierwszy wystąpisz w Polsce, na Festiwalu Unsound. Przygotujesz z tej okazji koncert nawiązujący do tematu festiwalu, odwołującego się w tym roku do horroru. Możesz zdradzić co przygotujesz?

Raczej nie, jeszcze za wcześnie żeby o tym mówić (śmiech). Prawdopodobnie zacznę od stworzenia wideo, a potem będę konstruował muzyczne improwizacje i główne tematy moich kompozycji. Ale więcej nie chcę zdradzać, musisz przyjść i posłuchać.

Z pewnością to zrobię, nie mogę się doczekać. Dzięki za rozmowę.

[Jakub Knera]