polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Shackleton Three EP's

Shackleton
Three EP's

Tytuł tego wydawnictwa może sugerować, że mamy do czynienia z kompilacją materiału, który wcześniej ukazał się na singlach. Ale rzut oka na tracklistę szybko usuwa to mylne wrażenie. Tym bardziej, że rzecz wydał Perlon, a nie Skull Disco –  prowadzony przez Shackletona label, nakładem którego ukazywały się dotychczas jego nagrania. To dzięki nim, a także ich szacie graficznej ten brytyjski producent zwrócił na siebie uwagę, proponując kompleksową, autorską wizję dubstepu. W jego ujęciu to nie była do końca muzyka taneczna. Raczej kolejna wariacja na temat gatunku, który wykluł się z nurtu UK garage. Mroczna i duszna.

Shackleton przedkłada bas nad bit – jego rytmy są oszczędne i asymetryczne, z wyakcentowanymi hi-hatami, ozdobione polirytmiczną ornamentyką rodem z Bliskiego Wschodu. Zanurzone w basowej magmie, dyskretnie osnute chropawymi rezonansami. Każdy kto słyszał single takie jak „Majestic Visions” albo „I Am Animal”, wie o czym mowa.

„Three EP's” to dziewięć premierowych utworów utrzymanych w stylu, do którego przyzwyczaił nas artysta. To długie, kilkominutowe suity o powoli rozwijającej się narracji. Rozciągnięte basowe drony, stłumione, arytmiczne perkusyjne podrygi inkrustowane surowymi arabeskami i odrobiną cyfrowego skwierczenia. Niektórzy jako punkt odniesienia wskazują twórczość Muslimgauze. I coś w tym jest. Ten sam hipnotyczny, transowy vibe. Nocny powiew pustyni.

[Michał Nierobisz]