polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Califone All My Friends Are Funeral Singers

Califone
All My Friends Are Funeral Singers

Califone pracują metodą małych kroków. W dekadę od debiutu wydają dziewiąty album, który idealnie wpisuje się we wznoszącą się trajektorię ich muzyki. Na pierwszy rzut oka, od początku idea jest ta sama – zespolenie folkowych harmonii i akustycznej kruchości z dekonstrukcją, ocierającą się o noise, oraz swobodnym, jazzowym podejściem do struktury utworów. Grupa, powstała na bazie Red Red Meat, jednego z najciekawszych zespołów lat 90-tych (zwłaszcza w katalogu Sub Pop), zdaje się swoistym pomostem pomiędzy Calexico i Iron & Wine, a dokonaniami zespołów z Thrill Jockey i improwizującą sceną z Chicago, skąd muzycy notabene pochodzą. „All My Friends Are Funeral Singers” teoretycznie jest soundtrackiem to pierwszego filmu autorstwa Tima Rutili, ale dla odbioru płyty nie ma to znaczenia. Broni się sama.

Califone nigdy nie poszli drogą na skróty, nie nagrali przeboju, choć na każdej płycie roi się od potencjalnych kandydatów. Priorytetem jest dla nich soniczny krajobraz, aura,w której osiągnięcia kilku pokoleń amerykańskich twórców zlewają się w plastyczny, refleksyjny i pełen detali obraz, który odkrywa się z czasem i w skupieniu. W porównaniu do poprzednich dwóch albumów – „King Heron Blues” i „Roots & Crowns”, „All My Friends Are Funeral Singers” jest spokojniejsze, bardziej liryczne i perfekcyjne w detalach – to album słuchawkowy, który warto słuchać z bliska.

Califone nigdy nie nagrało tej jednej, definitywnej płyty, więc nic dziwnego, że na pierwszy rzut oka nowy album wydaje się kolejnym, niewielkim acz zauważalnym, przesunięciem palików wyznaczających ich skrawek muzycznego świata. Ale chodzi o to, że oprócz nich właściwie nikogo na tym skrawku nie ma. Cierpliwe, przestrzenne kompozycje, osadzony w tradycji, a jednak charakterystyczny wokal, niezwykłe połączenie starego z nowym i bardzo inteligentny, zawsze czemuś służący, multiinstrumentalizm – konsekwentnie i bez fajerwerków, Califone stało się zespołem, bez którego świat byłby zdecydowanie uboższy, nawet jeśli 99procent jego mieszkańców nie ma istnieniu tej grupy pojęcia.

 

[Piotr Lewandowski]

recenzje Califone w popupmusic