polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Tim Hecker Harmony In Ultraviolet

Tim Hecker
Harmony In Ultraviolet

Debiut Heckera "Haunt Me, Haunt Me, Do It Again" [2001] to bardzo niepokojąca płyta, krzycząca i wdzierająca się do naszej świadomości niczym drone. Na drugiej, zdecydowanie bardziej melancholijnej płycie "Radio Amor" [2003], robi się ciekawiej. Widać zwrot ku elektronicznej melodyce, której brakowało na debiutanckiej płycie. Kolejna, "Mirages" [2004], to ewidentne wyznaczenie szlaku, jakim zamierza podążać Kanadyjczyk. Pozorny chaos, a w nim zatopione emocje miłosnego radia, przyćmione chropowatymi dźwiękami. To hybryda płyt poprzednich, stanowiąca ujmujący hałas, który wprowadza w przygnębiający nastrój.

W końcu ukazał się "Harmony In Ultraviolet", album pokazujący rozwój artysty i opanowanie do perfekcji metod tworzenia. Dla jednych taka muzyka będzie stanowić niewyraźne, zbyt natarczywe i ekspansywne ściany hałasu. Według innych, Timowi Heckerowi udało się zbudować z tych dźwięków piękno samo w sobie. Wydobył z nich moc, wzmacniając je i rozciągając do granic. Powstały bardzo skomplikowane, ponakładane na siebie struktury, wykorzystujące efekt echa. Wydawałoby się nieczytelne, a zarazem momentami bardzo proste, powracające do swego źródła. Niejednokrotnie słuchając tej płyty odnosiłem wrażenie, jak gdyby dźwięki wydobywały się z morskiej głębi. Czuć w tej muzyce wodny charakter, sonaryczną rytmikę. Dzięki niej można poczuć się jak w maszynowni łodzi podwodnej. Świat dysonansów tworzony przez Tima (trzeba podkreślić, że jest to świat świetnie przyswojony i zaadaptowany) jest jak jasna i ciemna strona mocy naraz. To podwójne oblicze, ta dysharmonia nasuwa skojarzenia z ISIS. Rzeczywiście ich muzyka ma wiele wspólnych elementów, wykorzystują tylko inne środki do uzewnętrznienia swej wrażliwości.

"Harmony In Ultraviolet" to płyta bardzo kompletna, w dodatku spięta klamrą (utwory Blood Rainbow i Rainbow Blood). Nie ma tu miejsca na niepotrzebne dźwięki. Absorbuje słuchacza i utrzymuje podwyższony puls, a to wyróżnia go wśród innych ambientowych kreacji. Tim Hecker niewątpliwie tworzy na tym gruncie niszę dla siebie i staje się coraz bardziej rozpoznawalny.

[Krzysztof Pietraszewski]