polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
ION Madre, Protegenos

ION
Madre, Protegenos

Dobrze ponad dekadę temu Duncan Patterson definiował wspólnie z kolegami z Anathema doom/death metalowe oblicze angielskiej sceny płytami "Serenades" (1993) i "The Silent Enigma" (1995). Po nagraniu "Alternative 4" Patterson postanowił opuścić szeregi zespołu, który coraz bardziej dryfował w kierunku dokonań Pink Floyd. Początek XXI wieku to działalność pod szyldem Antimatter. Zespół ten udanie kontynuował wątki zaczerpnięte ze środkowego okresu twórczości Anathema. Przełom 2005 i 2006 roku to rejestracja debiutu Ion - nowej formacji Pattersona. Tak na dobrą sprawę, to właściwie solowej wizji muzyka, który dobierając odpowiednie osoby, stworzył album "Madre, Protegenos". Powstało skrzyżowanie najbardziej eterycznych i zwiewnych momentów z dorobku kompozytorskiego Duncana z mistycyzmem, nostalgią tzw. world music. Nie można odmówić Ion twórczej swobody i wyważonego uroku. Już sam zestaw zaproszonych z różnych zakątków świata gości daje do myślenia, od Grecji, przez Irlandię aż po Rosję czy Meksyk. Kulturowy tygiel ponad tuzina gości w ulotnych dźwiękach "Madre, Protegenos" brzmi świetnie. Słychać, iż pomysłodawca i twórca materiału miał określone założenia. Minimalizm połączony z neoklasycznymi naleciałościami, a wszystko splecione przez ulotne i delikatne kobiece wokalizy. Na dokładkę tradycyjna irlandzka pieśń "Goodbye Johnny Dear". Poszukajcie tego krążka w katalogu Equilibrium Music lub polskiego reprezentanta ww. - Foreshadow. Dla wielbicieli Clannad, Antimatter, Loreeny McKennitt płyta obowiązkowa.

[Marc!n Ratyński]