polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
The Procussions Colorado - fresh & simple

The Procussions
Colorado - fresh & simple

Większości Amerykanów stan Colorado kojarzy się raczej z górami, narciarstwem i świeżym powietrzem, podobno to także dość religijna okolica. Na stronie internetowej stanu o stolicy w Denver widnieje nawet slogan reklamowy: "Colorado - fresh & simple". Podobnym hasłem można zachęcić was do sięgnięcia po muzykę jedynego znanego mi hip-hopowego składu z tamtych okolic, czyli The Procussions. Z tym, że o ile świeżość ich muzyki jest bezapelacyjna i pociągająca, o tyle simple nie oznacza w tym przypadku prostoty o wydźwięku negatywnym, lecz uderzającą bezpośredniość i bezpretensjonalność. Przekonać się o tym możecie choćby na podstawie wydanego niemal dwa lata temu albumu "As Iron Sharpens Iron" lub pochodzącej z ubiegłego roku epki "Up All Night", ale najlepszym sposobem było wybranie się na koncert grupy, który odbył się 21-ego grudnia w warszawskim klubie Balsam. Wizyta The Procussions w Polsce poprzedziła przyszłoroczną premierę ich nowego albumu "5 Sparrows For 2 Cents", który zostanie wydany przez wytwórnię Rawkus zrzeszającą między innymi Taliba Kweli, czy Mos Defa.

Ale po kolei. The Procussions od kilku lat nie mieszkają już wśród lasów i gór Colorado lecz w słonecznej Kalifornii i takie właśnie klimaty pasowały mi do nich już od pierwszego kontaktu z ich muzyką. Rozpoczynające "As Iron Shapes Iron" dźwięki najpierw wywołały u mnie pewną nostalgię za Pharcyde w oryginalnym, czteroosobowym składzie, którą jednak prawie natychmiast przysłoniła radość, gdyż The Procussions są godnymi kontynuatorami wibracji wywodzącej się choćby z "Labcabincalifornii" czy - przeskakując na przeciwny koniec Stanów - z "Low End Theory" Tribe Called Quest. Zespół tworzy trójka muzyków: Stro the 89th Key, Mr. J Medeiros i Resonant. Każdy z nich pełni oczywiście rolę wokalisty, lecz siła The Procussion tkwi w równym stopniu w wokalach, jak i w brzmieniu, bogato czerpiącym z żywego grania. Główna w tym zasługa Stro, grającego na gitarze, instrumentach klawiszowych, trąbce, bębnach i ogarniającego całość producenta. Skoro jazzowe instrumentarium, to i jazzowe wpływy, szczególnie, że Stro posiada klasyczne wykształcenie muzyczne. Pozostali muzycy skupieni są w znacznie większym stopniu na liryce, choć Medeiros obsługuje także perkusję i klawisze. Warto także wspomnieć, że Resonant zasłużył się dla gatunku także jako współtwórca szacownej audycji Basementalism.

W rezultacie, The Procussions przykuwają uwagę zgrabnym lawirowaniem między klasyczną hip-hopową produkcją a żywą energią i jazzową improwizacją, niejednokrotnie przywodzącą na myśl The Roots z okresu, powiedzmy, "Do You Want More?!!!??!". Choć wymieniliśmy już kilka jasnych inspiracji czy też punktów odniesienia tej muzyki, należy podkreślić, że zabieg ten służy przede wszystkim umieszczeniu jej w szerszym kontekście, a nie przyklejeniu ciążących etykietek. Muzyka The Procussions broni się bowiem sama i uwodzi zarówno brzmieniem, jak i ładunkiem wokalnym. Olbrzymią zaletą jest podlanie całości właśnie jazzową pulsacją, nadającą "As Iron Shapes Iron" spójności i pozwalającej słuchaczowi przepływać pomiędzy znaczną różnorodnością dźwięków i odmiennego nasilenia produkcji. Przestrzenne brzmienie klawiszy Rhodes'a, funkujące zagrywki dęciaków czy żywy, "drewniany" bas równoważą kawałki oparte na samplach, nieodłącznie jednak stanowiąc punkt wyjścia do niezwykle pozytywnej treści i przekazu. W istocie, choć nietrudno wyobrazić sobie zespół podążający drogą wyznaczoną przez ATCQ, Pharcyde czy The Roots lat temu kilka i ozdabiający ją szerokim użyciem żywych instrumentów - wystarczy sięgnąć po Crown City Rockers, Variable Unit lub inne zespoły związane z tzw. sceną Bay Area - lecz asem w rękawie The Procussions jest porywająca pozytywna energia, czasem wibrująca między wierszami, czasem uderzająca wprost ze słów.

Niewiele miałem okazji spotkania zespołów, w których przypadku deklaracje nasycenia hip-hopu optymistycznym i otwartym na świat nastawieniem do życia byłyby tak uzasadnione i poparte czynami. Kluczowy jest tutaj flow naszych bohaterów, przywodzący na myśl właśnie Pharcyde. Równie ważne są teksty. Jeżeli zespół na tytuł debiutanckiego albumu wybiera cytat z psalmu, można obawiać się nadmiernego epatowania religijnością, jednak The Procussions dalecy są od ewangelizacyjnych zapędów, nie próbują przekazać odbiorcom jedynie słusznej treści. Ich wiara znajduje ujście raczej w odważnym i pełnym sympatii spojrzeniu na świat dookoła, w ukazaniu odbiorcom własnej, pełnej afirmacji perspektywy. Dzięki temu, nawet jeżeli nie z każdym wersem się zgadzamy, zawsze przyjmujemy go z szacunkiem. I co ważne, The Procussions naprawdę cieszą się tym, że dzięki swojej muzyce mają możliwość dotarcia do szerszego grona osób i tę przyjemność z obcowania z mikrofonem słychać w każdej minucie ich muzyki.

Warto jeszcze wspomnieć o epce "Up All Night", którą zespół udowodnił, jak szerokie są jego horyzonty. Płytka, wydana początkowo jedynie w Japonii jest zapisem tajemniczej, całonocnej sesji, w czasie której The Procussions wytworzyli za pomocą perkusji i Rhodesa zadymioną, przytulną jazzową atmosferą, w którą wplecione są zarówno freestyle'e jak i swobodne aranżacje utworów z "As Iron Shapes Iron". A że uzupełniają ją cztery nowe kawałki, nic dziwnego, że to intrygujące wydawnictwo zostało w Japonii wsparte przez wytwórnię Blue Note a jego amerykańska reedycja rozeszła się jak ciepłe bułeczki. Z otwierającej epkę improwizacji warto przytoczyć bardzo wymowny cytat: "to nadal jest hip-hop, nie zapominajcie o tym, tak jest, bo hip-hop to kombinacja wszystkiego co możliwe".

Dokładnie tak, a o uroku i sile muzyki The Procussions mieliśmy okazję się przekonać. Niedawno The Procussions zakończyli w Stanach trasę u boku The Roots, w Warszawie zagrali sami, co było dla nas jedną z niewielu do tej pory okazji zasmakowania podziemnego hip-hopu nasyconego żywym brzmieniem. A poza tym okazją do wspaniałej zabawy, która jest nieodłącznym elementem tej muzyki, tak samo jak jazzowy feeling i pozytywna treść.

[Piotr Lewandowski]