polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Fields of the Nephilim wywiad z Carlem McCoyem

Fields of the Nephilim
wywiad z Carlem McCoyem


Witaj Carl. Zanim przejdziemy do pytań w imieniu fanów z Polski chciałbym podziękować Ci za "Mourning Sun".Długo kazałeś nam czekać, ale warto było!

Dziękuję, dziękuję bardzo...

Zdajesz sobie sprawę, iż jest to pierwszy taki wywiad z Tobą, na który miłośnicy Twych muzycznych wizji z naszego kraju czekali latami.

Tak, masz rację. Nie przypominam sobie, abym wcześniej udzielał wywiadu dla Waszej prasy. To dobrze, pierwszy raz zawsze jest dobry...

Powiedz nam co się z Tobą działo od czasu wyśmienitego "Zoon'a"? Minęło...9 lat!  

Tak, to już 9 lat a ja właściwie, zajmowałem się tym samym - dźwiękami. Po ukazaniu się albumu "Zoon", pojawiły się problemy z moją ówczesną wytwórnią płytową, które to przeciągały się, a ja nie mogłem nic w tym czasie wydać. Byłem związany kontraktem, od którego nie mogłem się uwolnić. Sytuacja ta na kilka lat uniemożliwiła mi przejście do innej wytworni i wydanie jakiegokolwiek materiału. W międzyczasie pracowałem oczywiście nad nowym projektem, praca szła jednak topornie. Całość okazała się niezbyt interesująca, nie spełniała moich oczekiwań, a ludzie z którymi współpracowałem, odeszli przed ukończeniem materiału. Był to dość nieciekawy moment dla mnie. Postanowiłem zatem zmienić pewne rzeczy. Przemyślałem wszystko raz jeszcze i rozpocząłem pracę nad "Mourning Sun". Zajęło mi to dwa lata. Tym razem udało mi się dotrwać do końca i ukończyć płytę.

Czas biegnie do przodu a Carl McCoy nie zmienia się. Potężny ładunek emocji, nieodgadnięte przestrzenie, filmowe kontrasty, które znalazły ujście na Twoim nowym dziele "Mourning Sun", uskrzydliły nas po raz kolejny. Powiedz - jaka jest recepta na tak potężne w wyrazie albumy?

Myślę, że to drzemie wewnątrz mnie, jest częścią mnie. To czego ja sam szukam w muzyce znajduje odzwierciedlenie w muzyce którą tworzę i mam nadzieje, że uczucia o których wspominasz, można w niej odnaleźć. Myślę, że jest to coś co towarzyszyło mi od zawsze, od samego początku. Cała koncepcja (zespołu) opiera się na uczuciach i to jest coś co lubię i co czuję, więc jest to dla mnie po prostu naturalne.

Czy możesz nam zdradzić kilka szczegółów dotyczących powstawania albumu? Kiedy olśniło Cię po raz pierwszy, w jaki sposób powstawały Twoje obrazy, i w końcu czy ktoś "żywy" towarzyszył Ci podczas prac nad płytą?

Właściwie znaczną część materiału napisałem stosunkowo wcześnie. Nakreśliłem swoje idee i przeniosłem je do studia. Jako, że jestem muzykiem, wiele rzeczy potrafię nagrać sam. Natomiast jeżeli chodzi o partie basu, bębny czy finałowe mixy i mastering, to pomagają mi przyjaciele, którzy współpracowali ze mną również przy innych moich projektach. Są to ludzie, których znam i na których zawsze mogę liczyć. Wiem, że są utalentowani i podejmą wyzwanie. Nie zatrudniłem żadnych muzyków sesyjnych tylko ludzi pełnych pasji, którzy pomogli mi w pracy.

Kiedy usłyszymy nowe utwory na żywo i kto będzie towarzyszył Ci podczas ich wykonywania?

Mamy zamiar koncertować! - prawdopodobnie będzie to miało miejsce na początku nowego roku, rozmowy trwają , jednak nic nie zostało jeszcze potwierdzone. Tak więc nie mogę ujawnić żadnych szczegółów dopóki sam nie będę stu procentowo pewny. W każdym bądź razie będziemy grali w przyszłym roku. Nie jestem również przekonany co do tego, kto będzie ze mną grał. Mam pomysł, ale ponieważ nic nie jest jeszcze przesądzone, nie będę ujawniał szczegółów.

Podczas wywiadu z Tony Pettitte'em przeprowadzonego przez ekipę "Mystic Production"(który zajmie się dystrybucją Twojej płyty w naszym kraju),a dotyczącym NFD ,w którym gra obecnie Tony, padło wiele ciepłych słów na temat Twojej osoby. Chcielibyśmy zapytać czy macie jakikolwiek kontakt ze sobą i czy jest szansa, że w przyszłości zobaczymy Was razem na scenie?

Nie widziałem się z Tony'm od lat, więc nie bardzo to sobie wyobrażam. Nawiązaliśmy współpracę parę lat temu ale nie była do końca udana. Wydaje mi się, że osiągam teraz lepsze rezultaty i to mi odpowiada. W przyszłości. wszystko może się zdarzyć - nigdy nic nie wiadomo. Na razie jednak nie widzę aby była taka konieczność. Życzę Tony'emu powodzenia, ale teraz zajęty jestem swoimi rzeczami.

Skoro jesteśmy przy koncertach powiedz, czy Carl McCoy pojawi się w Polsce?  

To by było wspaniałe, nieprawdaż?
Nigdy nie zagraliśmy w Polsce, choć raz byliśmy naprawdę bardzo blisko zagrania u was. Niestety nic z tego nie wyszło. Tym niemniej nie widzę żadnych przeszkód żeby w końcu wystąpić w waszym kraju. Jest wiele miejsc, w których nie byliśmy i warto byłoby je teraz odwiedzić. Czasy zmieniły się dramatycznie, od kiedy to jeździliśmy na długie trasy i na pewno jest wiele miejsc, gdzie znalazłaby się publiczność chętna nas zobaczyć. Mam nadzieję, że tam właśnie dotrzemy.

Myślę, że Polscy fani byliby bardzo szczęśliwi

Dzięki! Z tego co wiem jest u was naprawdę niezła scena i macie parę dobrych zespołów. Także warto byłoby tam dotrzeć.

Czy Anglia nadal gnębi Cię za fascynacje okultyzmem? Za drogę jaką wybrałeś, za wewnętrzne indywidualne spojrzenie na życie, które przecież nie kończy się na jednej "Księdze"?
Czy poglądy Anglii dziś są równie absurdalne jak 20 lat temu?


Czy masz na myśli moje spojrzenie na Anglię? Więc ja urodziłem się i wychowałem w Londynie, nigdy jednak nie czułem się szczególnie związany z tym miejscem. Europa jest dla mnie bardziej fascynująca, jej scena muzyczna jak również większa otwartość ludzi na sferę życia, poglądy aniżeli tu w Anglii. Anglia drastycznie się zmieniła. Dlatego też nagrywam teraz dla wytwórni niemieckiej, a nie jak to miało miejsce wcześniej dla angielskiej. Bo ludzie tu są bardziej otwarci. Rozumieją, że ja się nie zmieniam, choć oczywiście poprzez doświadczenia życiowe, dorastamy i stajemy się mądrzejsi. W tym sensie ja również idę do przodu, tam gdzie mnie nurt poniesie...

Przedstaw nam w kilku zdaniach działalność zgromadzenia , które powołałeś do życia w 1996 roku a zwanego "24TH moment". Czy jest to regularny zakon czy tez inna forma działalności okultystycznej - jeśli tak to jaka?

Cóż... działalność okultystyczna to dość ogólne sformułowanie. Ja mam na myśli wszystko to, co ukryte, co istnieje w naszej podświadomości lub innym miejscu nie fizycznym. "24th Moment" jest bardziej próbą wyjaśnienia, doświadczeniem, eksperymentem. Nie widzę właściwie potrzeby ujawniania niczego więcej w tej kwestii , bo jest to coś, co istnieje samo w sobie i zobaczymy co wydarzy się w przyszłości. Dla mnie jest to projekt poboczny, coś co nadal jest w fazie rozwoju i rozgrywa się. w tle, poza dźwiękami i całą sceną muzyczną.

Jakie znaczenie ma dla Ciebie postać i dorobek Aleistera Crowley'a oraz Austina Osmana Spare'a?

Myślę, że byli oni prawdziwymi artystami. Ludźmi bardzo silnymi i kreatywnymi. Nie obawiali się postawić wyzwania samym sobie, znajdując jednocześnie inspirację w samych sobie. Wyprzedzili czasy w których żyli i wywarli piętno na ludzkości, zainspirowali innych. Jak wiesz Austin Spear uważał, iż został opętany duchem Williama Blake'a, również wielkiego artysty. Wszyscy oni byli na swój sposób bardzo uduchowieni ale przy tym odważni. Tak ja ich postrzegam. Takich kryteriów używam również przy poszukiwaniu muzyków. Prawdziwych muzyków - magików, że tak ich nazwiemy....

Jak tak wykształcony na wielu "poziomach" człowiek jak Ty radzi sobie z rzeczywistością?

Muzyka, jak również moje poglądy, The Nephilim i cały związany z tym koncept, jest ogromną częścią mojego życia. To nie tylko mój zawód, to moje życie, zatem te wszystkie aspekty splatają się ze sobą. Daję sobie oczywiście radę w życiu codziennym. Trzeba jednak balansować gdzieś pomiędzy dwoma światami, na dwóch końcach skali, być otwartym i twórczym. Nie wchodzić w drogę.

Lada moment na rynku pojawi się "Mourning Sun" (nasz główny temat rozważań). Jednak już teraz pojawia się to jakże istotne pytanie: Czy wraz z wydaniem wyżej wspomnianego albumu, otworzysz bramy szeroko a co za tym idzie, będziemy świadkami kolejnych wizji, czy tez traktujesz to nowo narodzone dziecko jako material pożegnalny?

Nie, dla mnie to nowa ścieżka, nowe życie, początek. Podczas sesji zarejestrowałem znacznie więcej materiału, ale na płytę postanowiłem wybrać tylko część, tak aby była ona równa. Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolony. Jak już wspomniałem, inne nagrania są gotowe zatem być może w przyszłym roku coś z tego się ukaże. Mam taka nadzieję. I zamierzam pracować nadal - dążę do tego co założyłem sobie jako cel główny jeszcze we wczesnych latach 80-tych a do teraz nie ukończyłem. Mam jeszcze wiele do zaoferowania.

Bardzo się cieszymy na myśl, że po tak długim oczekiwaniu - jest nadzieja na następny album w przyszłym roku!!! A czy planujesz powrót do utworów z nieoficjalnego wydawnictwa "Fallen", a może ponowne wydanie ich?

Właściwie to niektóre z nich ukończyłem już "wtedy". Jednak teraz jak dla mnie straciły one "duszę", ponieważ zostały mi odebrane. Uczucie i pasja, jaką darzyłem te nagrania.gdzieś się ulotniły. Część utworów zarejestrowałem ponownie od początku, a część nadal pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Tym niemniej wtedy, gdy ukazała się ta płyta - poddałem się i zaniechałem dalszej pracy nad nimi. Może w przyszłości udostępnię je gdzieś w Internecie. Jednak póki co, koncentruję się na nowym materiale.

A czy masz plany wydania trochę już zapomnianych utworów typu "Chaocracy"czy "Red 777"?

Te utwory to takie "rodzynki" - pojedyńcze wybryki, które faktycznie nigdy nie trafiły na regularną płytę. Mam sporo takich utworów, które być może nigdy nie ujrzą światła dziennego. Szczerze powiedziawszy nie myślałem o tym, żeby je wydać, ale może w przyszłości... Nie jest to zły pomysł - podzielić się z publicznością takimi rarytasami. Zobaczymy, nie wszystko zależy ode mnie. Część materiału nadal jest w rękach wytwórni płytowych. Być może kiedyś, doczekają się one wydania. Z resztą już się to zdarzyło, że materiał ukazał się bez mojej wiedzy, więc - kto wie?...

Pozwól, że na chwilę oderwiemy się od teraźniejszości i cofniemy się do roku 96,w którym to ukazał się "Zoon" - material niezwykły, głęboki i jednocześnie agresywny w swej formie, w którym drzemie jednak pozytywna energia?

Tak! Uważam, że "Zoon" jest świetnym albumem, dziełem które od lat chciałem stworzyć. Wydaje mi się również, iż jest on częścią drogi, którą obrałem z The Nephilim. Jest to odpowiedź na "Elizium" podobnie jak w przypadku "Mourning Sun" stanowiącego odpowiedź na "Zoon" pomimo, że albumy te różnią się znacznie miedzy sobą. "Zoon" był swoistym wyzwaniem i złożyły się na niego wszelkie emocje, które w tamtym czasie odczuwałem, to co siedziało wewnątrz mnie. Był to taki album jaki musiałem nagrać. Praca nad albumem nie była łatwa, było to wyzwanie zarówno dla mnie jak i dla współpracujących ze mną muzyków. Co ciekawsze.jest on teraz doceniany bardziej niż w czasie kiedy ukazał się na rynku po raz pierwszy, kiedy być może okazał się zaskoczeniem dla niektórych. Ale to coś co lubię - zadziwiać i zaskakiwać publiczność, być nie do końca przewidywalnym.

Chciałbym teraz spytać Cię o tytuł płyty. Czy słowo "Zoon" pochodzi z Greki i oznacza Bestię?

Tak, choć słowo to ma dwa znaczenia: "dawać życie" i "bestia". Jedno jest pochodzenia greckiego a drugie meksykańskiego.

Śledząc następujące po sobie obrazy dochodzę do wniosku, iż przedstawiają one kolejne ...cykle zyciowe?...

Tak, zgadzam się z tym o czym mówisz. To cykl życiowy.

Jeśli tak jest, to w ten sposób ukazujesz nam Bestię, która żyje w każdym z nas, również wewnątrz Ciebie, Bestię odczuwającą, zdolną do walki, odrzucającą apatię czy też rezygnację...?

Rzeczywiście można to tak odebrać. Jest to coś prymitywnego, coś, co posiada umysł i świadomość. Znajduje się jednak poza światem fizycznym pomimo że ma swe ujście w tym właśnie świecie. "Elizium" było bardziej uduchowionym albumem, podczas gdy na "Zoon" wszystko eksploduje. Wszelkie emocje i cała jego siła zostały uzewnętrznione. Myślę, że jest to wyczuwalne.

Pytam o to ponieważ - cofając się jeszcze dalej znajdujemy taki oto fragment "Musimy cierpieć, żeby pozbyć się bólu...". Czy ten ból odbierasz jako twórczą siłę?

Tak zgodzę się z tym. Tak naprawdę zawsze chodzi o doświadczenie. Bez jednego z tych uczuć nie zaznasz drugiego. A im bardziej upadniesz tym bardziej docenisz je, kiedy będziesz na szczycie.

I wracamy do Twojego nowego albumu. Powiedz nam kim jest ów "Quiet Watcher" w chłodnym "Requiem XIII: 33 (Le Veilleur Silencieux)?

To chyba osoba, której oddech czuję właśnie na karku (śmiech) Tak się poczułem - za oknem zrobiło się ciemno i pada deszcz, na niebie pojawiła się nawet. błyskawica. To mi jak najbardziej odpowiada - uwielbiam ten stan, czuję, że jestem na dobrej drodze. Cichy czy tez Milczący Obserwator nie musi być koniecznie jedną konkretną osobą. To bardziej jakiś swoisty byt, którego obecność niekiedy czuję.

Pytanie należące do tych luźnych, co sądzisz o obecnej kondycji sceny niezależnej?

Obawiam się, że zapytałeś o to niewłaściwą osobę, ponieważ nie jestem na bieżąco. Nie słuchałem zbytnio muzyki przez ostatnie kilka lat.

Rozumiem, nie spodziewamy się z resztą, że czytasz regularnie "New Musical Express" czy coś w tym stylu, ale pewnie są jakieś rzeczy, które lubisz?

Wiesz.dziś dostęp do muzyki jest ogromny i nieraz zdarza mi się czegoś posłuchać. Jednak nie kupiłem żadnej płyty od lat. Oczywiście słucham jej dużo, czy to u przyjaciół czy też w różnych miejscach, które odwiedzam - muzyka zawsze pojawia się gdzieś. w tle. Zazwyczaj jednak nie zawracam sobie głowy dowiadywaniem się co to za zespoły czy utwory. Z reguły jestem nieco bardziej zorientowany w muzyce gdy ruszam w trasę i wówczas ludzie zapoznają mnie z muzyką. W chwili obecnej nie mam pojęcia co się dzieję...

A czego słuchałeś gdy byłeś młody? Czy coś Cię zainspirowało do utworzenia FOTN?

Słuchałem różnej muzyki, poszukiwałem, jak większość ludzi. Zawsze jednak fascynowała mnie muzyka instrumentalna i filmowe soundtracki. Pociągała mnie również muzyka klasyczna. Oczywiście moje gusta kształtowały się latami. Powodem założenia zespołu było to, że nie odnajdowałem w muzyce takich emocji jakich szukałem. Czegoś brakowało i chciałem tę lukę wypełnić. To był mój cel: założenie zespołu - stworzenie własnej muzyki.

Widzę, że nie wymieniasz żadnych nazw...

Nawet nie pamiętam jak się niektóre z nich nazywały. Było wiele zespołów z którymi tworzyliśmy scenę, z którymi współpracowaliśmy. Jeśli chodzi o mnie, pamiętam, że mieliśmy problem ze znalezieniem wokalisty i tylko dlatego ja nim w końcu zostałem. Przedtem byłem muzykiem.

Czy znasz jakieś zespoły z Polski?

Tak, jest parę o których słyszałem. Jeden z nich jakiś czas temu skontaktował się ze mną w sprawie nagrania coveru utworu z "Zoon"...

Behemoth!

Właśnie! ale nie słyszałem jeszcze tej wersji...

Załatwimy Ci kopię żebyś mógł posłuchać....Behemoth to zespół black metalowy.a lider zespołu jest Twoim wielkim fanem.

Wydają się fajnymi ludźmi. Podobało mi się to, że skontaktowali się ze mną, informując mnie o swoich planach. Bardzo jestem ciekawy jak ten utwór zabrzmi.

Nasz czas dobiega końca. W imieniu wszystkich, którzy wkrótce będą mieli okazję przeczytać nasza dzisiejszą rozmowę - dziękujemy za poświęcony nam czas. Życzymy pasma sukcesów i powrotu na Tron!

Dziękuję bardzo i mam nadzieję, że zobaczymy się w Polsce

[Bartek Rojewski, Marcin Jaśkowiak]