polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
STYROFOAM Nothing`s Lost

STYROFOAM
Nothing`s Lost

Mijający rok okazał się niezwykle udany dla niemieckiej Morr Music, która jak najbardziej zasłużenie przyjmuje miano najbardziej frapującej avant-popowej wytwórni na świecie. To właśnie ten niemiecki label wydał w tym roku najciekawsze albumy z inteligentną wersją ambitnego popu, przy okazji próbując też sił z eksperymentalizmem hip-hopowym i elektronicznym (chociażby krążek Man`sBestFriend). Wysoką klasę Morr Music potwierdza ich najświeższe wydawnictwo - "Nothing`s Lost" Styrofoam, będące jednocześnie najbardziej intrygującą pozycją w tegorocznym katalogu.

Taki pop mógłby zalać wszystkie środki masowego przekazu, takiej muzyki powinni słuchać ludzie w każdym wieku i bez względu na muzyczne upodobania, albowiem kojąco działa ona na zmysły i nie wierzę by nie spełniła nawet największych wymagań. Można jednak tylko pomarzyć o tym, że nagle album Styrofoam pojawi się na playlistach radiowych i zagości w polskich domach. A szkoda, bo równie dobrego alternatywnego popu nie słyszałem do tej pory!

Potężna dawka zmysłowo utkanych dźwięków ze znakomicie wtopionymi wokalami powstała zapewne w wyniku śmiałej i udanej kolaboracji muzyków z różnych kręgów - pojawia się na płycie w roli m.in. programisty mój ulubieniec Alias, ponadto usłyszeć na "Nothing`s Lost" można Markusa Achera z Notwist, Bena Gibbarda z Death Cab For Cutie, Miki z Pitchtunera, Andrew Kenny`ego z American Analog Set czy Valerie Trebeljahr z Lali Puny. Odpowiedzialny natomiast za większość materiału Arne van Petegem świetnie łączy te różnorodne stylistyki, czego efektem jest płyta stanowiąca wyrafinowaną kompozycję piosenkowej formuły z prawdziwie nowatorskimi zastosowaniami elektronicznego popu. Kolejne tracki sączą się niewinnie z głośników, zaskakując poetyką dźwiękową i urokliwym klimatem - niewinnym i tajemniczym. Propozycja pełna wrażliwości, przy której wspólny wieczór czy długa noc miną urzekająco, a sama płyta na pewno nie znuży. Najwyższa półka avant-popu!

[Tomek Doksa]