polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Hexstatic wywiad po wystepie w Gandawie

Hexstatic
wywiad po wystepie w Gandawie

Z angielskim duetem Hexstatic spotkaliśmy się w belgijskiej Gandawie, gdzie występowali oni na festiwalu 10 Days Off. Ci artyści zaczynali swoją karierę jako autorzy wizualizacji, później zwrócili się w stronę muzyki, dlatego przez ostatnią dekadę zyskali status pionierów VJ-ingu. Obecnie starają się połączyć funkcje DJ'a i VJ'a, korzystając z najnowszych osiągnięć techniki. Dlatego ich set jest unikatowy i balansuje na granicy klasycznego setu i pokazu filmowego. Mieliśmy przyjemność go zobaczyć, a potem porozmawiać z artystami w chwilę po jego zakończeniu. Ponieważ była już szósta rano, z oczywistych względów wywiad nie jest zbyt długi, ale niemniej jednak warto go przeczytać.

Dziś podczas demonstracji używanego przez was sprzętu wyznaliście, że zajmujecie się VJ-ingiem od lat osiemdziesiątych. Jak wyglądały wasze pionierskie próby, miksowanie wideo do muzyki było przecież wtedy zupełnie niszowym i stawiającym pierwsze kroki zajęciem? Co skłoniło was do takiej zabawy?

[Stuart] Pierwsze próby miksowania filmów, tak by stanowiły one całość z muzyką, podjęliśmy pod koniec lat osiemdziesiątych. Wtedy jeszcze nie funkcjonowało określenie VJ, opisujące osobę się tym zajmującą. Gdy zaczynaliśmy, VJ-ing praktycznie nie istniał. Wcześniej wizualizacje były bardzo popularne w latach sześćdziesiątych, tworzono je także w czasie bujnego rozwoju sceny punkowej. Punkowe wizualizacje były bardzo dobre, duże wrażenie zrobiły na mnie też filmy z lat sześćdziesiątych, chociaż widziałem je jedynie w telewizji. Dzięki nim zapragnąłem zająć się podobną sztuką.

Czy nie staliście wtedy obliczu zniechęcającej bariery nie do przeskoczenia, wynikającej z topornego i archaicznego sprzętu?

[Stuart] Szczerze mówiąc, zaczynaliśmy od slajdów, więc było to całkowicie nieporównywalne z dzisiejszymi środkami. Przygotowywaliśmy slajdy i używaliśmy kilku projektorów, żeby w ten sposób uzyskiwać efekty i nadać pokazowi charakter występu na żywo. Nie mieliśmy pojęcia, że za kilka lat komputery dadzą o wiele większe możliwości, więc staraliśmy się jak najlepsze rezultaty osiągnąć za pomocą dostępnych środków. Od samego początku pracowałem na festiwalu Big Chill w Anglii, zajmowałem się projekcjami i na jednej z pierwszych edycji spotkałem chłopaków z Coldcut. Obecnie ten festiwal jest ogromnym przedsięwzięciem, przyjeżdża dwadzieścia pięć tysięcy widzów, ale początki były skromne. Więc około dziesięć lat temu poznałem Matta Blacka i Jonathana More'a z Coldcut i zacząłem występować z nimi, robiąc wizualizacje. Wtedy trafiłem też na Robbie'go i założyliśmy Hexstatic, to było chyba osiem lat temu. Kolejną cezurą była nasza decyzja o nagraniu albumu. Podjęliśmy ją po zrobieniu wideoklipu do Timber Coldcut. Nasz debiut był chyba pierwszą, a w Anglii na pewno pierwszą, rzeczywiście audio-wizualną płytą, na której każdy utwór zsynchronizowany był z obrazem. Obecnie właśnie kończymy pracę nad nowym albumem, który będzie płytą DVD. Wszystkie kompozycje posiadają oczywiście wideo, nowością jest to, że niektóre z nich są trójwymiarowe, należy je oglądać w specjalnych okularach. Cała muzyka jest naszego autorstwa, część z niej pojawiła się już na płycie z serii "Solid Steel". Powinien się on ukazać na początku października.

W ciągu ostatniej dekady miał miejsce tak duży rozwój sprzętu i oprogramowania, że obecny VJ-ing jest praktycznie czymś innym niż na początku. Czy zmieniło się też wasze podejście do tego zajęcia, czy może skupiacie się na tych samych aspektach, używając jednak nowych narzędzi?

[Stuart] Zmiana technologiczna, która miała miejsce, sprawiła, że jesteśmy pierwszą generacją VJ-ów, która ma możliwości realizacji swoich pomysłów, która może stworzyć naprawdę dopracowane rzeczy. Czuję, że od samych początków czekaliśmy na sprzęt, który dopiero teraz powstaje. Historia wizualizacji liczy około trzydziestu pięciu lat, lecz dopiero teraz zaczyna się ona na poważnie. Gdybyśmy byli o dziesięć lat starsi, prawdopodobnie nigdy nie zrealizowalibyśmy naszych koncepcji. Obie sytuacje są chyba nieporównywalne.

Widzieliśmy dzisiaj waszą demonstrację, więc poznaliśmy tajniki waszych występów. Nasi czytelnicy nie mieli jednak tej okazji. Czy możecie wyjaśnić, jakiego sprzętu używacie w celu połączenia didżejingu i miksowania obrazu?

[Robbie] Gramy za pomocą dwóch DVD-J'ów Pioneera, czyli urządzeń do miksowania płyt DVD. Jest to rozszerzenie powszechnie znanego CD-J'a, jak sama nazwa wskazuje, miksujesz innym rodzajem płyty. Tym sprzętem operuje się analogicznie, jak zwykłymi adapterami, ale każdy ruch pociąga za sobą przetworzenie i dźwięku i obrazu. Po prostu skreczujesz filmami. Oprócz tego używamy kilku laptopów, one służą przede wszystkim do miksowania obrazów. I to wszystko.

Czy planujecie wcześniej swoje szoł, czy zdarza się wam też spontanicznie miksować na żywo?

[Stuart] Zasadniczo nie odbywamy prób, będących przygotowaniem do koncertów. Staramy się pozostać przy swobodnej, wolnej formie, ale realizujemy pewne scenariusze, które konstytuują set. Ewoluował on przez wiele lat, pewne elementy, które pojawiły się w przeszłości, z czasem zostają dopracowane i zyskują na znaczeniu. Wydaje mi się, że za każdym razem pojawia się jakaś nowość, a coś innego zostaje opuszczone, pominięte. Dużo czasu zajmuje, zanim dany detal zostanie dopracowany i przyjmuje atrakcyjną postać, więc set ulega powolnym i stopniowym zmianom. Mamy dość duży repertuar składający się z przygotowanych wcześniej porcji obrazu z muzyką. Dziś graliśmy aż dwie godziny, więc zaprezentowaliśmy sporą jego część. Trochę materiału jednak pozostało, nawet z pierwszej płyty, jak i też mającego premierę na drugim albumie.

Ile różnych filmów samplujecie przygotowując przeciętny i typowy miks autorstwa Hexstatic?

[Stuart] To oczywiście zależy od danego utworu. Niektóre z nich są bardzo skomplikowane, nie trzymamy się też jednego podejścia do tworzenia klipów. Do najtrudniejszych należały Timber i Deadly Media, zawarte są w nich setki, nawet tysiące cięć. Ich produkcja zajęła kilka miesięcy, nad Timber siedzieliśmy chyba pół roku. Został on zrobiony w Premierze, poprzez edytowanie pętli, sklejanie sampli, które wszystkie pochodzą z telewizji i filmów. Najpierw trzeba było je wybrać, pociąć, potem poskładać, dopracować detale -mrówcza praca.

[Piotr Lewandowski, Mikołaj Pasiński]

recenzje Hexstatic w popupmusic