polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Zebry a Mit Laumes

Zebry a Mit
Laumes

Zebry A Mit odsłona druga i tym razem bardzo konkretna i rozwinięta, bo po dwóch latach od wydania skromnej minipłyty nadchodzi (nagrany w lekko zmienionym składzie) pełny album, będący swoistym konceptem, dla którego inspiracją stały się litewskie pieśni ludowe. Potraktowane zostały oczywiście luźno, bo jakichkolwiek źródeł możemy się tu jedynie domyślać. Ostatnie płyty Kamila Szuszkiewicza wyróżniał szczególny introwertyzm, to nie były nagrania lekkie i łatwe, Laumes wydają mi się w tym aspekcie wręcz rewolucją, bo to w sporej części całkiem pogodna (jak na Szuszkiewicza) muzyka, przy okazji bardzo precyzyjna, mam wrażenie, że rozpisana na cały zespół bez miejsca na improwizację. Dobrym pomysłem okazało się dołączenie do składu Olgierda Dokalskiego na drugiej trąbce, świetnie sprawdziło się szczególnie w warunkach koncertowych, bo na premierze materiału podczas „Lado w mieście” kwartet zagrał porywająco, brzmiąc chwilami niemal jak folkowa kapela. Dokalski podąża w ślad za Szuszkiewiczem, ich polifoniczne współbrzmienie, w dodatku lekko przetwarzane i zlewające się w jeden strumień, robi świetne wrażenie, choć to dość proste, powtarzalne motywy, powracające na przestrzeni całej płyty nawet kilkukrotnie, tworzące zaskakująco chwytliwą i wciągającą formę. Podkreśla ją i sekcja rytmiczna, chociaż Wojtek Traczyk i Hubert Zemler wykorzystują mocno ograniczoną paletę środków, grają oszczędnie i precyzyjnie, można zaryzykować, iż tworzą pewien zredukowany krautrockowy pejzaż. Na swój sposób Laumes nieco wpisuje się w minimalistyczne tendencje, od jakiegoś czasu na krajowej scenie mocno obecne, ale nawet, jeśli, to minimalizm bardzo szczególny, dobrze pomyślany, zwarty i zaskakująco porywający.  

[Marcin Marchwiński]

artykuły o Kamil Szuszkiewicz w popupmusic