polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Part Chimp wywiad z zespołem

Part Chimp
wywiad z zespołem

Kwartet Part Chimp był jednym z niewielu naprawdę jasnych punktów na rockowej mapie tegorocznego festiwalu w Dour. Udało mi się porozmawiać z muzykami zespołu w kilka godzin, po ich specyficznym, bo zagranym w samym środku dnia, koncercie. Na szczęście nawet palące słońce nie przeszkodziło Part Chimp w zalaniu Dour solidną dawką hałasu i ciężkiego gitarowego grania. Wywiad zrobiliśmy już w dużo przyjemniejszym, zacienionym miejscu.

Czy możecie przybliżyć naszym czytelnikom historię waszego zespołu? Od jak dawna gracie razem, jakie płyty macie na swoim koncie?

Pochodzimy z Liverpool'u i gramy razem od około trzech lat, albo może od pięciu? Poczekaj, przyjmijmy konsensus, że od czterech, przy czym nasz basista Joey jest w zespole dopiero od sześciu miesięcy. W każdym razie, w tym czasie wydaliśmy jedną płytę. Nosi ona tytuł "Chart Pimp" i ukazała się dzięki wytwórni RockAct. Jest to niewielka niezależna wytwórnia, ale płytę można nabyć także na kontynencie. Obawiam się jednak, że w Polsce jest ona niedostępna.

Czy w czasie istnienia zespołu wasz styl i brzmienie ulegały jakimś znacznym zmianom? Jaka muzyka wywierała na was wpływ podczas waszej kariery? Czy wydarzenia w Seattle w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wywarły piętno na waszym graniu?

Od zawsze gramy w dość podobnym stylu, ciągle inspiruje nas właściwie to samo, więc i brzmienie przez cały czas miało być ciężkie i głośne. Co do inspiracji, cóż, na przykład Phoebe Jackson, o tak, to było olbrzymie źródło natchnienia przy nagrywaniu pierwszej płyty. A tak na serio, to oczywiście, że słuchaliśmy sporo kapel ze Seattle, ale nie są to z pewnością najważniejsze wpływy kształtujące nasz sposób grania. Tu wymieniłbym raczej Black Sabath. Generalnie rzecz biorąc, zawsze słuchaliśmy dobrego, ciężkiego hard-rocka i trochę rocka eksperymentalnego. Jednak nasze gusta są dość zróżnicowane. Przykładowo, ja słucham wyłącznie muzyki gitarowej, ale pozostałym członkom zespołu zdarza się słuchać drum'n'bassu i takich tam.

Czy występowanie na festiwalach różni się znacznie od koncertów w klubach?

Bez wątpienia różnice są olbrzymie. Dzisiaj w Dour w ogóle było szczególnie, ponieważ graliśmy w środku dnia i musieliśmy wstać wcześnie rano, żeby zagrać koncert, co się często nie zdarza. Co do samej muzyki, grając w klubie masz do czynienia ze ścianą hałasu, która na otwartej scenie gdzieś znika. Przeważnie wystęując w klubach gramy około dwudziestej drugiej, wtedy człowiek jest bardziej gotowy do grania, twoje ciało, mózg są przygotowane do dania czadu, jakieś piwko zdąży się wcześniej wypić. Właśnie tego nam brakowało dziś, gdy musieliśmy grać o trzynastej, w samym środku naprawdę gorącego dnia. Ciężko jest się skupić o takiej porze i w słonecznym świetle.

Jak wygląda promocja waszej muzyki w Wielkiej Brytanii? Czy granie tego typu można usłyszeć w radio, w Polsce byłoby to niemożliwe.

Na szczęście w Anglii mamy didżejów radiowych chętnych do puszczania noise'u i ciężkiej gitarowej muzyki. Najbardziej zasłużoną postacią jest John Peel, o którym pewnie słyszałeś. Może też macie jakiegoś polskiego Johna Peela, może w jakimś radiu gra Peelański? Wiem, że na przykład w Chorwacji istnieje dobrze rozwinięta scena kapel grających naprawdę mocno i dobrze sobie ona radzi. Szkoda, że, jak mówisz, w Polsce brakuje takiego grania. Wracając jednak do tematu. John Peel od latach prezentuje bardzo dziwne rzeczy, kilku innych didżejów idzie w jego ślady, ale głównie na falach niewielkich stacji. Te największe natomiast rzeczywiście nie gustują w tak hałaśliwym rocku i grają głównie pop. Wszyscy zainteresowani się z tym jednak już dawno pogodzili, więc nie narzekamy na brak promocji, jesteśmy świadomi tego, że muzyka Part Chimp raczej nie trafi do masowego odbiorcy. Nie o to też nam chodzi.

Jak ustosunkujecie się do opinii, że ostatnio granie gitarowe powraca do łask, po tym, jak przez ubiegłe kilka lat dominował hip-hop i elektronika?

Nie wydaje mi się, że rock tak naprawdę zamarł w tym czasie, a nawet więcej, żeby kiedykolwiek mógł zaniknąć. Raczej ukrył się pod powierzchnią, ale przecież zawsze ciężkie gitarowe granie egzystowało raczej na uboczu głównego nurtu. My sami jesteśmy na to dowodem - uporczywie gramy tak samo od ładnych kilku lat. Jednak przyznaję, że obecnie pojawia się więcej gitarowych zespołów. Co do naszej kariery, zupełnym zbiegiem okoliczności było to, że w okresie, gdy ukazała się nasza pierwsza płyta, wybuchła fala garage rocka na wyspach i w Ameryce. Dlatego często próbowano nas podłączyć pod ten nurt, pomimo, że według nas kompletnie nie mamy z nim nic wspólnego.

Czy graliście już w Stanach Zjednoczonych? Czy koncertowanie tam i w Europie różnią się od siebie?

Główna różnica polega na tym, że jesteśmy dość dobrze znani w Wielkiej Brytanii, a nie mamy tylu fanów zarówno w Stanach, jak i na kontynencie. To sprawia, że na wyspach gra się zupełnie inaczej. Ludzie przychodzący nas zobaczyć nie są przypadkowi, znają nasz materiał. A w Stanach i Europie grywaliśmy często dla osób, dla których koncert był pierwszym kontaktem z naszą muzyką. Mamy nadzieję, że w przyszłości się to zmieni, nasz debiut ukazał się dopiero niedawno w Stanach, więc za jakiś czas możemy mieć tam swoją publiczność. Do tej pory większość osób, znających nasz zespół, kojarzyło nas z Mogwai, ponieważ zagraliśmy trasę jako ich suport. Tak nas zaszufladkowano.

Ale niestety nie przyjechaliście z Mogwai do Polski. Czy możecie określić wasze plany na najbliższy czas?

Obecnie ciężko nam je sprecyzować w długim okresie, ponieważ w ubiegłym tygodniu zakończyliśmy nagrywanie nowego albumu. Mamy nadzieję, że jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli, ukaże się on w październiku. Więc później zagramy trasę po Europie, w której niestety nie uwzględniamy Polski, co cię pewnie nie zaskakuje. Chociaż chcielibyśmy do was zawitać, słyszeliśmy, że w Polsce jest bardzo dobra publiczność. Jednak jesteśmy u was kompletnie nieznani, więc na razie koncentrujemy się na krajach, gdzie ukaże się nasz album.

Dziękuję za rozmowę.

(zdjęcia: mikołaj pasiński)

[Piotr Lewandowski]

recenzje Part Chimp w popupmusic