polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Gonjasufi Callus

Gonjasufi
Callus

Wydany w 2010 roku A Sufi and a Killer, debiutancki album Sumacha Ecks’a we współpracy z The Gaslamp Killerem i Flying Lotusem, stanowił zaskakującą mieszankę psychodelii, bliskowschodnich sampli, brudnego brzmienia lo-fi, a nad wszystkim unosił się specyficzny, jedyny w swoim rodzaju, szamańsko nieokrzesany wokal. Płyta odniosła spory sukces zważywszy na eksperymentalną, nietypową zawartość i ogólną dziwaczność brzmienia. Na Callus Gonjasufi, już w pojedynkę, idzie o kilka kroków dalej, dokonując mrocznej, bezkompromisowej introspekcji, która skutkuje albumem niesłychanie surowym, ekspresyjnym, w pierwszym kontakcie ciężko przyswajalnym.

Trudno powiedzieć jaką muzykę gra Gonjasufi. Być może najlepszym określeniem byłoby „outsider music”, dla której nadrzędną wartością jest oryginalność, nietypowość, nieprzystawalność. Tak właśnie czytałbym Callus, materiał w stu procentach niekomercyjny, lecz intrygujący swą szkicową fragmentarycznością, brutalizmem brzmienia, emocjonalną intensywnością. Gonjasufi zabiera słuchacza w dźwiękową „złą podróż”, nie śpiewa o kwiatkach i motylkach (owcach i lwach, kowbojach i Indianach jak na debiucie), jego wokal jest na zmianę zrezygnowany, wściekły, melancholijny, paranoiczny. Muzyka ma surowe, psychodeliczne, bardzo abstrakcyjne brzmienie, nawet mocniej zakorzenione w ponurej prostocie i naturalizmie bluesa niż w hip-hopie (Gonjasufi na potrzeby albumu nauczył się grać na gitarze i pianinie, choć bynajmniej nie rezygnuje z sampli i elektroniki). Nieprzewidywalna produkcja materiału przypomina działanie krzywego, zadymionego zwierciadła. Wszystko na Callus jest powykrzywiane, pobrudzone, niedoskonałe i paradoksalnie jest to w równej mierze zaleta jak i wada wydawnictwa. Ale jak opowiadać o osobistych traumach w sposób produkcyjnie dopieszczony, czarująco dopracowany, przebojowy? Gonjasufi tego nie robi, bo pewnie nawet nie potrafi, jednak ma w sobie artystyczną odwagę, charyzmę oraz (często bolesną) autentyczność, które nieodmiennie intrygują i nie dają o sobie zapomnieć.

[Krzysztof Wójcik]