polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Telebossa Garagem Aurora

Telebossa
Garagem Aurora

Pierwsza płyta Chico Mello i Nicholasa Bussmanna pozornie sprawiała wrażenie hołdowania bossa novie. Ten dystans w stosunku do tradycji muzycy zaznaczyli z resztą w nazwie zespołu, a wiolonczela oraz gitara akustyczna, które zdominowały album, były podszyte subtelną elektroniką. Nad całością dominował jednak wokal Mello, Brazylijczyka mieszkającego w Berlinie – m imowolnie wywołuje skojarzenia z takimi personami jak Caetano Veloso czy Joao Gilberto. Jest też performerem i mocno udziela się we współczesnej sztuce brazylijskiej (w ubiegłym roku razem z Fernandą Farah przygotował performance na Festiwalu Malta). Ale korzenie tego składu sięgają głębiej – jego druga połowa, Nicholas Bussmann stworzył Kapital Band 1 z Martinem Brandlmayr z Radian ale też White Hole z Hanno Leichtmann i zebrane tam doświadczenie słychać na Garagem Aurora bardzo wyraźnie. Muzycy bazują tu na brzmieniu instrumentów dętych drewnianych w wykonaniu ensemble Aveture i pianoli, którą na żywo modyfikują mechanicznie piano robotem stworzonym przez Winifrieda Ritscha. Dlatego subtelne i ciepłe piosenki są co jakiś czas przerywane etiudami, w których mechanika góruje nad formą i nawet jeśli to tylko zabawa, sztuka dla sztuki, to brzmi to ciekawie. Ale są momenty, w których odhumanizowany robot jest przez Bussmana wykorzystany nad wyraz oryginalnie – słychać to w pięknym „Chevrolet”, kiedy pianino odgrywa nawet rolę perkusji. Ritsch współpracował z Peterem Ablingerem, który ludzkie głosy przekładał na kompozycje wygrywane na fortepianie – echo tych działań na drugiej płycie Telebossy jest wyczuwalne. To próba ujarzmienia technologii z poszanowaniem kompozycji, odwołanie się do tradycji muzyki brazylijskiej przez wokal Mello, ale wykorzystanie jej w celu uchwycenia współczesnego brzmienia. 

[Jakub Knera]

artykuły o Telebossa w popupmusic