polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Telebossa Nicholas Bussmann - wywiad

Telebossa
Nicholas Bussmann - wywiad

Click here for the English version of this interview.

Muzyka brazylijska w wersji elektronicznej? Niech nie zwiedzie was człon bossa, zwróćcie uwagę na pierwszą część nazwy. Telebossa bazuje na ciepłobrzmiącym wokalu Chico Mello, mimowolnie kojarzącym się z tuzami brazylijskiej piosenki. Ale zarówno on jak i Nicholas Bussmann od dawna pracują w obrębie muzyki elektronicznej i awangardowej. Przy okazji premiery ich drugiego albumu „Garagem Aurora”, Bussmann opowiada o tym jak powstawał, korzystaniu z player piano i nowoczesnych zdobyczy techniki.

Jakub Knera: Jak poznaliście się z Chico i jak wpadliście na pomysł grania jako Telebossa?

Nicholas Bussmann: Znamy się dość długo i obaj poruszamy się w obrębie berlińskiej sceny muzycznej, ale też trochę zahaczamy o pop. Mamy wiele wspólnych zainteresowań, a ja swego czasu założyłem zespół Kapital Band 1 z Martinem Brandlmayr z Radian – Chico bardzo go lubi. On z kolei stworzył wspaniały duet z Fernandą Farah i nadal z nią gra. W końcu powiedział: zróbmy coś razem. Naszym pierwszym pomysłem było stworzenie duetu, który bazowałby na elektronice i głosie, ale finalnie skoncentrowaliśmy się na brzmieniu wiolonczeli i głosu – tak powstał nasz pierwszy album. Dlatego nasza nowa, druga płyta jest bliższa pierwotnemu pomysłowi, jaki mieliśmy na ten zespół.

Jakie proporcje między muzyką współczesną a wpływami muzyki brazylijskiej przyjęliście na pierwszej płycie? Jak ważne są te dwa aspekty są dla ciebie?

Bardzo lubię brazylijską muzykę, ale nie ma na mnie dużego wpływu. Bawi mnie i ją lubię, bo powstaje tak daleko od miejsca, w którym mieszkam. Dlatego wymyśliliśmy nazwę Telebossa.

Waszą pierwszą płytę zdominowały instrumenty akustyczne, teraz pojawia się elektronika i więcej mechaniki. Jak to wpłynęło na możliwości waszego składu i swoje pomysły?

Pierwszy album był akustyczny, ale w tle było dużo dźwięków elektronicznych, w jakiś sposób je przetwarzaliśmy, wykorzystaliśmy również automat perkusyjny. Więc różnica w procesie komponowania pierwszego i drugiego albumu wcale nie jest aż tak wielka. Na „Garagem Aurora” wykorzystaliśmy player piano, ale bardzo akustyczny. To prawdziwy fortepian.

Drugi album różni się znacząco od waszej pierwszej płyty.

Chcieliśmy zrobić coś innego. Podobało nam się to, co zrobiliśmy, ale chcieliśmy odkrywać nowe obszary. Ostatnią rzeczą, którą pragniemy osiągnąć, to zanudzić siebie. 

Jaki był wasz sposób tworzenia "Garagem Aurora"? 

Podczas procesu tworzenia nasz nowy album stał się jeszcze bardziej akustyczny i fortepianowy, wcześniej byśmy się tego nie spodziewali. Pierwsza piosenka, którą stworzyliśmy, zapowiadała sporo zmian. Na płycie jest dużo akustyki, harmonii, ale również automaty perkusyjne. Myślę, że położyliśmy nacisk ku bardziej abstrakcyjnym dźwiękom płynącym z fortepianu i instrumentów dętych.

Proces miksowania był bardzo długi, ale nie robiliśmy zbyt wielu działań postprodukcyjnych. To, co słyszysz na płycie jest rejestracją materiału tak, jak go zagraliśmy. Nagraliśmy ją w stu procentach na żywo. Tym razem Chico przygotował wiele kompozycji, a potem przearanżował je na fortepian. To był rodzaj procesu. Później dołączyliśmy do nagrań muzyków z instrumentami dętymi drewnianymi, aby one również pojawiły się na płycie.

Jest jeszcze jeden utwór, który został całkowicie zmodyfikowany – został pierwotnie skomponowany przez Chico na inne instrumenty, ale finalnie zaadoptowaliśmy go na fortepian. Nawiasem mówiąc – piano-player jest maszyną, którą można wykorzystać na dowolnego rodzaju fortepianie. To robot, z którym możemy podróżować. Nie musimy jechać z pianistą, tylko na koncercie możemy wykorzystać tę maszynę i razem z nią zagrać koncert.

Tym razem w tworzeniu płyty wspierał was Van Dyke Parks.

Chcielibyśmy mieć kogoś pośrodku nas. Ja jestem z Niemiec, a Chico jest z Brazylii. Pomyśleliśmy: „Jeśli chcemy mieć kogoś pomiędzy, nie możemy zapraszać nikogo z tych krajów, ale osobę o zupełnie innym podejściu”. Zapytaliśmy Van Dyke Parks, którego poznałem dwa lata temu – wysłałem mu wiadomość, a on bardzo szybko odpisał, że lubi naszą muzykę i wyobraża sobie pracę z Telebossa. Wszystko się udało, ale dopiero po pewnym czasie, ponieważ Chico i ja nie jesteśmy najszybszymi muzykami. W końcu jednak mamy nowy album - znalazła się na nim też jedna kompozycja zaaranżowana przez Van Dyke Parks na instrumenty dęte drewniane.

Tematem albumu jest współpraca między człowiekiem a maszyną: zestawienie prawie nieludzkiej doskonałości zespołu instrumentów dętych drewnianych i ciepłe brzmienie fortepianu-robota zbudowanego przez Winfrieda Ritscha, zaprogramowanego przez ciebie.

Robot zbudowany przez Winfrieda to fascynująca maszyna. Zapewne znasz prace instalacyjne austriackiego kompozytora Petera Ablingera, który stworzył tzw. talking piano. Robi analizę głosu ludzkiego, a następnie przekłada go na fortepian. Najpierw zobaczyłem tego robota, a potem poznałem Winfrieda i byłem zafascynowany jego możliwościami. Chciałem jednak wykorzystać go w zupełnie inny sposób – tak jak John Cage wykorzystywał fortepian preparowany. Użyłem go w tańszy sposób niż gdybym miał podróżować z perkusistą. Wykorzystałem jako perkusję, ale także swego rodzaju orkiestrę. To niesamowite, bo przy pomocy maszyn można robić rzeczy, które są absolutnie niemożliwe dla ludzi. Zawsze jest pewien posmak mechaniki – jesteś w tej dziwnej sprzeczności między czymś, co jest bardzo ludzkie lub bardzo związane z ludzkimi emocjami – fortepianem, a maszynami. Więc to jest inny rodzaj relacji.

Lubię tę ludzką i nieludzką współpracę w muzyce, która czuję się zdecydowanie na "Garagem Aurora.

"Garagem Aurora" oznacza świt techniki. Tak nazywa się warsztat samochodowy w Porto. Wygląda świetnie, ma piękną typografię, ale również przypomina nam świt tej techniki. Rodzaj bycia pomiędzy kompozytorem a robotem. Zrobiłem te krótkie utwory w bardzo śmiesznym procesie. To było coś pomiędzy posiadaniem bezpośredniego wpływu na nie i granie na klawiszach fortepianu, a jednocześnie pozwolenie maszynie, aby grała sama z siebie.

Teraz technologia wydaje się być bardziej istotna w muzyce, ale dźwięki przypominają mi klasyczną muzykę brazylijską.

 

Ja sądzę, że to pułapka. Jeśli uważasz, że robimy bossa novę, to nie jest prawda. Ale jednak jest coś, co jest w dużej mierze związane z muzyką brazylijską –  głos Chico. Ma wszystko, co kocham w brazylijskim śpiewie: jest bardzo delikatny, działa na emocje i nigdy nie odpycha. Ale to nie muzyka klasyczna – to wyraźnie brazylijski popowy wokal.

ENGLISH VERSION

 

Brazilian music in the electronic version? Let's not be deceived by the term bossa, just pay attention to the first part of the band’s name. Telebossa is based on Chico Mello vocals that somehow bring to mind Brazilian songwriters. Both him and Nicholas Bussmann have been present for a long time on the electronic music and avant-garde scene in Berlin. On the occasion of the release of their second album "Garagem Aurora," Bussmann tells us how it was created with the player piano and modern technological achievements. 

Jakub Knera: How did you meet Chico and how did it happen that the idea for Telebossa came up?

Nicholas Bussmann: We’ve known each other for quite long and we are both part of a Berlin new music scene with a little of pop music. We have a lot of things in common, and I used to have Kapital Band 1 with Martin Brandlmayr – Chico liked it very much. He’s had a wonderful duo with Fernanda Farah. We finally said: let’s do something together. Our first idea was to make electronics and voice music but it turned out to be mainly a cello and voice – it was the first album. So the second album is much closer to our initial idea of what we wanted to do.

Can you tell the proportions on your first album between contemporary music and Brazilian folk? How important were both of them for you?

I really enjoy Brazilian music but it doesn’t have a big influence on me. I have fun with it and I like it because it’s so damn far away. That’s why we are called Telebossa. 

On your first album you used only non-electronic instruments, and additionally – you played almost exclusively acoustically. How does it affect composition possibilities and your ideas?

The first album was acoustic, but there were a lot of electronic sounds in the background, plus some kind of processing as well as a drum machine. The processes of working on our first and second album were similar. On the “Garagem Aurora” we had a player piano – but it’s still very acoustic. It’s a real piano.

The second album is different from the previous one. Why did you choose to go this way?

We wanted to do something different. We liked what we had done, but we wanted to create something new. The last thing we want to do is to bore ourselves. That’s why we needed something new.

What was your methodology in the process of creating “Garagem Aurora”? You previously played the acoustic guitar and cello and now you focus on vocals and pianoforte. 

During the process, it became even more acoustic and more piano-like that we’ve ever thought it would be. At the beginning, the first song we made was different. There is still a lot of acoustics, a harmonium and so, but there’s also a drum machine. It has a different vibe than other songs. I think we’ve moved more towards this abstract sound with a piano and woodwinds. 

We did a lot of mixing but we didn’t make any post-production. It was basically played just like you hear it on the recording. It was recorded like that. This time, at first Chico did a lot of composition stuff, and then we adopted it for the piano. This was the process, and then we invited woodwinds to record with us. 

There is this one track which has a kind of weird format. It was initially composed by Chico for different instruments, yet later I adapted it to become something where the piano is very strongly involved. By the way – the piano is a machine that you can attach to any piano keyboard. It’s a robot and we can easily travel with it. We don’t need a piano player, we just need a normal piano and we can play a concert.

This time you were supported by Van Dyke Parks.

We wanted to have somebody else on the record. I’m from Germany and Chico comes from Brazil, so we thought: “If we want to have something new, we cannot have anyone from these countries, but somebody with a totally different approach”. So we asked Van Dyke Parks who I had met two years earlier. I sent him an email and he replied very fast that he liked the music and he could imagine working with me. It took a while because Chico and me are not the fastest in working together, but finally we managed to release the album that includes one composition involving woodwinds arrangements by Van Dyke Parks.

The main theme of the album is the classic conflict or rather cooperation between a man and a machine: a juxtaposition of an almost inhuman perfection of the woodwind ensemble “Aventure” with a Winfried Ritsch’s pleasantly warm piano robot and “Der Automat” you programmed with unprecedented delicacy.

The Winfried’ robot is a fascinating machine. You probably know the installation work by Austrian composer, Peter Ablinger, who makes incredible things with a kind of a talking piano. He analyses the human voice and then he puts it into the piano. That was the first time when I saw this robot. Then I met Winfried and I was fascinated by his robot’s possibilities but I wanted to use it in a very different way – actually in the way John Cage wanted to use a prepared piano. It’s cheaper to travel with it than to travel with a drum. We use the piano as a drum. What is more, not only as a drum machine, but also as a kind orchestra. And with machines you can do things that are absolutely impossible for people. There’s always a bit of flavor of the machine. You are in this strange conflict between something which is very human or very connected to human emotions – the grand piano – and the machines. So it’s a kind of different relationship.

I like this human – non-human cooperation in music that can be heard on “Garagem Aurora”. What is it that leads you to compose in such a way?

“Garagem Aurora” is the sunrise of the technique. It is a car repair shop in Porto. It looks great, has a beautiful typography, but it also resembles the sunrise of the technique. The kind of feeling between human and robotic composition. I made these small piano pieces as a result of a very funny process. It was something between having a direct impact on it and playing the piano with push buttons rather than with the keyboard and letting the machine do something at the same time by itself. 

Now the technology seems to be more important in your music, but the sounds are still unique and remind me of classical Brazilian music.

I do think it’s a trap if you think that we are playing bossa. It’s not true, but then again there is something which is very much connected to the Brazilian music – Chico’s voice. It has all that I love about Brazilian singing: it’s very tender, really goes for the emotions, but it never pushes. There is a huge difference from all classical singers – the voice is definitely not a modern classical or a new music voice. It’s a clearly Brazilian pop voice.

[Jakub Knera]