polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Skeletons Am I Home?

Skeletons
Am I Home?

Skeletons zawsze mieli ciągoty do piosenek i eksperymentowania z brzmieniem oraz formą. Słychać to było na Money i People, ale też na niezwykłym albumie The Bus, który przed dwoma laty został zarejestrowany w rozbudowanym, dwudziestoosobowym składzie. Tym razem Matthew Mehlan, który jest spiritus movens tego projektu oraz jego długoletni współpracownik Jason McMahon przygotowali krążek, który jest połączeniem ich songwriterskich zdolności oraz zacięcia przy tworzeniu rozbudowanych kompozycji. Cały album to owoc kolektywnej współpracy – przewijają się przez niego Greg Fox, Mike Pride, Justin Frye, Sam Kulik, Sam Sowyrda, Nathaniel Morgan i Caley Monahan-Ward – crème de la crème nowojorskiej gitarowej awangardy. Już otwierający album utwór „It’s Infinite“ przyjmuje formę piosenkową, ale przecież jednocześnie nią nie jest - charakteryzuje go wyrazisty puls, nietypowa perkusja, ale też partie dęciaków i ciepło brzmiące gitary, na tle których śpiewa Mehlan. W „Succes" pyta: „What if there's no magic?”, w najbardziej przebojowym na plycie „The City” zatrzymuje się, aby spojrzeć na pędzące życie w wielkim mieście, a w „Don't Smother it”, singlu zapowiadającym płytę, sinusoida emocji sięga zenitu. To przepiękna kompozycja, która rozciąga się od spokojnie tlących się gitar i organów po wstęgi saksofonów i narastające perkusyjne crescendo, któremu bliżej do free-jazzowej improwizacji niż idiomu gitarowego. Skeletons to zespół zanurzony w piosenkowości, który w tekstach przygląda się otoczeniu, a jednocześnie nie oszczędza na eksperymentach i otwarcie bawi się muzyczną formą, narracją, dynamiką i dramaturgią. Skupienie na fakturze gitar i syntezatorów, rozbudowane perkusjonalja czy specyficznie budowana emocjonalność to jedno. Z drugiej strony Mehlan wciąż jest wierny lirykom, które celnie opisują rzeczywistość, a ta bywa trochę rozczarowująca, choć pozostaje źródłem inspiracji. Dobrym tego podsumowaniem jest finał, w którym Mehlan zadaje pytanie z tytułu płyty w akompaniamencie mini-orkiestry dęciaków. Zespół zmienia nastroje z kawałka na kawałek, brzmią przebojowo, a jednocześnie cały czas poszukują swojego języka, który konsekwentnie rozwijają. Brzmią barwnie i pomysłowo, intrygują, czego Am I Home? jest najlepszym dowodem. 

[Jakub Knera]