polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Savages Adore Life

Savages
Adore Life

Na liście najbardziej wyczekiwanych gitarowych płyt 2016, a często na pierwszym miejscu wśród artystów mających na kącie tylko debiut, widniała zapowiedz nowego albumu Savages. Od wydania znakomitego Silent Yourself zespół dowodzony przez charyzmatyczną Francuzkę Jehnny Beth nie oszczędzał się zbytnio, grając w ciągu niecałych trzech lat niebagatelną liczbę ponad 200 koncertów (!). Tym bardziej więc ucieszyła wiadomość o premierze płyty, i to już na samym początku roku.

Zawartość Adore Life potwierdza tezę, że kiedy w jednym miejscu spotyka się grupa nieprzeciętnie utalentowanych osób to ryzyko twórczego wypalenia jest znikome. Choć wydawało się to niemożliwe, najnowsze dzieło Savages, głównie za sprawą wielowątkowości i nadzwyczajnego, wyjątkowego klimatu, wywołuje jeszcze wyrazistsze i głębsze wibracje, aniżeli debiut. Intensywne, siarczyste, ale zarazem bardzo poukładane kompozycje w niezwykle elegancki i dostojny sposób balansują ciężar gatunkowy, idealnie przechodząc od punkowej zadziorności do art rockowej dbałości o detale. Ciągłe budowanie napięcia wypiera przebojowość, w efekcie czego album cechuje bogactwo technicznych zagrywek oraz indywidualnych popisów. Perkusyjne szaleństwo Fay Milton w otwierającym „The Answer” oraz jej mistrzowskie partie w totalnie zaskakującym  „Surrender”. Basowe hiper uderzenie Ayse Hassan w „Evil” oraz w genialnym „T.I.W.Y.G”. Do tego gitarowe zasłony i zapaście autorstwa Gemmy Thompson (najlepsze w „Sad Person” oraz w „When In Love”), a nade wszystko cudowne wokale wspomnianej na wstępie Jehnny Beth tworzą niebywale harmonijną, fantastyczną, bardzo przemyślaną całość. Pulsująca niczym odpalony lont dynamitu, niesamowita, pełna wigoru i energii wokalistka prowadzi kwartet potęgując ekspresję i moc przekazu. Raz groteskowa, raz opanowana. Innym razem dzika i nieokiełznana. Trudno o lepsze skrzyżowanie perfekcji i mocy łączącej francuski polot z niepowtarzalną, garażową, londyńską manierą lat 80-tych. Maestria.

Jedność wizji projektu, sceniczne obycie, nieograniczona pomysłowość oraz talent pozwoliły Savages po miażdżącym debiucie pójść dalej, daleko przed siebie. Adore Life jest płytą doskonałą, którą chłonie się tak przyjemnie jak kieliszek ulubionego, pełnego głębokich barw czerwonego wina. Nadchodzące koncerty z pewnością nasycą równie mocno jak czyni to cała butelka szlachetnego trunku.

 

[Dariusz Rybus]

recenzje Savages w popupmusic