polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Le Butcherettes a raw youth

Le Butcherettes
a raw youth

Ostatnie lata twórczości Teresy Suárez, znanej jako Teri Gender Bender, wypełniają ciągłe zwroty akcji oraz niebywała aktywność. Średnio raz do roku media informują o powstaniu nowego projektu artystki i Omara Rodrigueza Lopeza. Bezustannie mnożą się newsy o koncertach, splitach, epkach. Była świetna płyta Bosnian Rainbows, wciąż czekamy na pierwsze dzieło Kimono Kult. W końcu, światło dzienne ujrzało, następne długowymiarowe wydawnictwo Le Butcherettes.

Trzeci album amerykańsko-meksykańskiej grupy składa się z dwunastu bardzo soczystych utworów, którym przewodzą piekielnie charyzmatyczne wokale oraz niesamowicie wyrazista linia basu. Wspaniałe brzmienie, będące wypadkową punkowych korzeni, art rockowego feelingu, garażowego uderzenia oraz popowej przebojowości, uzupełnia poetycko-filozoficzna estetyka treści przekazu. W pierwszej, bardzo luźnej i mniej hałaśliwej części płyty, rozpoczętej energetycznym „Shave the Pride”, nastrój w oryginalny sposób kreują organki, pojawiające się od czasu do czasu skrzypce oraz trąbki. Luzacka atmosfera daje się we znaki zarówno przy dużym udziale Iggy'ego Popa w „La Uva”, jak i w groteskowym w „Sold Less Than Gold”. Fajne wrażenie robią również drugoplanowe motywy oraz przejścia w „Stab My Back”. Jego ostatnie podrygi przygotowują do nadejścia cudownego, huraganowego audio rozgardiaszu. Wymowny w swoim tytule „They Fuck You Over” wypełniają piski, wybuchy oraz wokalna agresja. Potem jest jakby niedokończony, zawieszony gdzieś nad ziemią „Witchless C Spot”. Najdzikszy z całości, pełny dystansu, ale przede wszystkim zacięcia „The Hitch Hiker”. Fantastycznie eksplodujący „Lonely & Drunk”. Dopiero po karykaturalnym „Oil the Shoe if the Critter Knew Any Better” finał przed całkowitą, rockową autodestrukcją ratuje bardzo flegmatyczny, zagubiony ostatnimi czasy, John Frusciante, któremu udaje się ostatecznie okiełznać meksykański temperament Suárez w spokojnym, twistowym, „My Half”.

A Raw Youth to zdecydowanie najlepsza z trzech płyt Le Butcherettes. Zespół poprzez najjaskrawsze elementy riot grrrl, niesamowitą siłę, grację, a nade wszystko charyzmę, stworzył genialną fuzję mającą szansę porwać szerokie grono odbiorców, począwszy od sympatyków groteskowego przekazu The Dresden Dolls, po tych uwielbiających maestrię Sleater-Kinney.

 

[Dariusz Rybus]