polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
The White Birch  The Weight of Spring

The White Birch
The Weight of Spring

The White Birch po dziesięciu latach od ukazania się Come Up For Air nagrali – chociaż nagrał jest chyba bardziej trafnym określeniem, bo z podstawowego składu pozostał wyłącznie Ola Flottum – album urzekający od samego początku. Koncert na OFF-ie w 2006 roku był zamknięciem pewnego rozdziału, momentem połowicznego rozpadu, lecz nie przerwy w historii projektu Flottuma, który wyraźnie podkreśla to w udzielonym dla nas wywiadzie. Przez te dziesięć lat zbierania materiału na nową płytę Flottum mocno zaangażował się w tworzenie muzyki do filmów, co znalazło swoje przełożenie na brzmienie The Weight of Spring. Minimalistyczne brzmienie znane z poprzednich albumów i przywodzące na myśl Low czy Bedhead wzbogacone o partie smyczków oraz przepełnione emocjami opowieści każą szukać powinowactwa z Seven Swans Stevensa. Zbieżność łącząca Norwega z Sufjanem nie jest stwierdzeniem na wyrost, bo twórczość Flottuma – a już szczególnie na tej płycie – oscyluje wokół podobnej wrażliwości muzycznej oraz cechuje się zbliżonym sposobem budowania klimatu. The Weight of Spring to także album wyjątkowym ze względu na przeżycia samego Oli: narodziny dzieci, niepewność i lęk wobec nowych sytuacji czy bolesna śmierć matki spowodowały, że czas nagrywania był również pewnego rodzaju działaniem katartycznym, co z pewnością nadało ostateczną barwę oraz kształt płycie. Ta melancholia, lecz jednak połączona z przebijającą się nadzieją (vide: kończące album, instrumentalne „Spring”) uwodzi i hipnotyzuje, lecz przede wszystkim, w nienachalny sposób spaja całość, dzięki czemu słuchając nie mamy wrażenia nieprzystawalności poszczególnych fragmentów. The Weight of Spring to album, który oddziałuje bardzo intensywnie oraz dostarcza sporych wrażeń. Miejmy więc nadzieję, że na kolejne wydawnictwo przyjdzie nam czekać zdecydowanie krócej a trasa koncertowa nie ominie Polski.

[Mateusz Nowacki]