polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Alchimia Aurora

Alchimia
Aurora

Sesja nagraniowa tria Alchimia, która w zeszłym roku zaowocowała eterycznym debiutem Lucile, mieszającym dark ambient, etno i muzykę improwizowaną, okazała się na tyle płodna, że starczyło materiału na kolejny krążek. Aurora, podobnie jak Lucile, to płyta posiadająca wyjątkowy, niepokojący klimat, umiejętnie wyostrzony przez bardzo przestrzenną, zorientowaną na detal produkcję. W dalszym ciągu znakiem szczególnym Alchimii jest brzmienie, bazujące na łączeniu minimalistycznego, zawiesistego basu z oszczędnymi, transowymi dęciakami (saksofon-flet-harmonijka). Spoiwem dla tej kombinacji są bardzo delikatne, wyważone efekty syntezatorowe i ciekawe perkusjonalia.

Zasadniczą różnicą pomiędzy dwoma dotychczasowymi albumami Alchimii jest większy pierwiastek mroku i abstrakcji obecny na Aurorze, która po nerwowym, dynamicznym rozpoczęciu wyraźnie zwalnia, staje się bardziej płynna, bazuje na niedopowiedzeniu. Kompozycje często nie mają początku i końca, wyłaniają się z ciszy by znowu w niej zanurkować. W związku z tym jest to album, dla którego najlepszą porą odsłuchu jest noc, kiedy zmysły ulegają wyostrzeniu i nic nie rozprasza uwagi. Kontakt z Aurorą przypomina trochę doświadczanie ezoterycznego obrządku. Wraz z Lucile są to dwie strony tej samej monety.

[Krzysztof Wójcik]

recenzje Alchimia w popupmusic