polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Purling Hiss  Weirdon

Purling Hiss
Weirdon

Purling Hiss wciąż próbują wrócić do lat dziewięćdziesiątych, jednak słuchając Weirdon można odnieść wrażenie, że ta sentymentalna podróż udała się jedynie w połowie. Ten połowiczny sukces wynika przede wszystkim z tego, że Purling Hiss obsesyjnie uparli się, aby w swojej muzyce oddać hołd wszystkim i wszystkiemu, co miało miejsce dwie dekady temu. Przyznaję, że sam darzę epokę grunge’u, flanelowych koszul i generacji X sporą sympatią, jednak ile można słuchać tego samego? Mimo, że utworom na Weirdon nie można odmówić pewnej prawidłowości aranżacyjnej, to równie ciężko znaleźć coś porywającego. To po prostu poprawnie zagrane kawałki, które po pewnym czasie zaczynają się przeciągać oraz zwyczajnie nudzić. Może gdyby zespół zdecydował się dokonać selekcji i skrócić album o jakąś połowę, to Weirdon miałby większą szansę na obronę. A tak, wyszło jak wyszło – bardzo przeciętnie.

 

[Mateusz Nowacki]