polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
KONG Stern

KONG
Stern

Holendrzy, po drobnych personalnych roszadach - zmiana na stanowisku perkusisty, prezentują swój ósmy studyjny album. Stern przynosi to, co w KONGu najlepsze, a więc łatwość w budowaniu zwartych kompozycji, opartych na mocnej sekcji rytmicznej, wyrazistych gitarowych riffach i bogatej, ciepłej elektronice. Przy nagrywaniu i miksowaniu kwartet ponownie skorzystał z pomocy swojego byłego gitarzysty - Dirka de Vriesa. Stylistyka i brzmienie KONG są już na tyle rozpoznawalne, że zespół nie ma potrzeby, aby wychodzić poza charakterystyczne dla siebie ramy. Doskonale czuje się w tym swoim tyglu wpływów metalu, progresywnego rocka, ciężkich bitów i samplowanych wstawek. Wydaje mi się, że najbliżej Stern do albumu Freakcontrol (1999). Dużo ciepłych brzmień, podpartych kosmicznymi naleciałościami, z rozsądkiem użyta elektronika i rozważne dawkowanie motorycznych riffów - to KONG, jaki najbardziej mi odpowiada. Na Stern te wszystkie elementy są podane w sposób niezwykle przemyślany. Holendrzy tworzą specyficzne dźwięki, ale wejście w ich muzyczny świat nie stanowi raczej większego problemu, bo choć wielowymiarowe, to jednak bardzo przystępne instrumentalne kompozycje. Chciałbym ich posłuchać na koncercie, ale kto odważny skusi się, aby sprowadzić grupę nad Wisłę?

[Marc!n Ratyński]