polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Paal Nilssen-Love & Mats Gustafsson Sin Gas

Paal Nilssen-Love & Mats Gustafsson
Sin Gas

Trzema wydanymi w ostatniej dekadzie płytami i wieloma koncertami panowie Nilssen-Love i Gustafsson wypracowali sobie opinię jednego z najbardziej wyrazistych i bezkompromisowych duetów na gruncie współczesnego free improv. Sin Gas to już czwarty album (a już drugi wychodzący spod skrzydeł Bocian Records) i chociaż nie jest to zapis koncertu, jest i tak dobitnym potwierdzeniem, że miks tych dwóch osobowości to niecodzienna dawka ekstremalnych doznań. W porównaniu z poprzedniczką, niedługą winylową Con Gas, Nilssen-Love pozostawia konga i znów siada przy zestawie perkusyjnym, co, moim zdaniem, wychodzi na dobre zarówno w kontekście dramaturgii jak i – zwłaszcza – natężenia emocji. Na trochę ponad półgodzinne nagranie składają się dwie kompozycje: pierwsza to mocno rozciągnięta, rozbudowana suita, spięta klamrą spokoju i szorstkiej delikatności (tych mamy na płycie relatywnie sporo), z długo celebrowanym zamknięciem poprzedzonym spazmatycznym,  pełnym furii dialogiem. Bardziej zwarta jest druga odsłona („A Slat Map” – podejrzewam, że to celowo użyty anagram imion), przynosząca jeszcze bardziej szaloną wymianę ciosów, z wartą uwagi obłędną, frenetyczną partią Paala odgrywaną na talerzach i znów zmierzającą do wyciszonego finału. Generalnie więcej tu dzikości, nieokiełznanej, wręcz brutalnej fizyczności aniżeli chwytliwych, melodyjnych pasaży, jakimi naznaczony był choćby niedawny warszawski koncert promujący płytę. Świetne, naturalne wyczucie w balansowaniu między dzikością i furią a wyciszeniem, totalne zaangażowanie i fizyczny wysiłek (jaki chwilami dosłownie słychać) pozwalają zapomnieć, że płyta jest tylko nagraniem studyjnym. Choć po jakimś czasie można odczuć tutaj brak koncertowego żywiołu (ale czy album koncertowy byłby w stanie w pełni oddać emocje wynikające z bezpośredniego odbioru tej muzyki?), niemniej trudno nad magnetyzmem Sin Gas przejść obojętnie.

[Marcin Marchwiński]