polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
HELM The Hollow Organ / Impase / Shattered Miniatures

HELM
The Hollow Organ / Impase / Shattered Miniatures

Trzy wydawnictwa Luke Youngera, z czego dwa nowe, czynią go artystą szalenie płodnym, zwłaszcza jeśli pomnę, że trochę niepostrzeżenie ominęła mnie jego ubiegłoroczna epka Silencer, której echa pojawiają się na kolejnym tegorocznym wydawnictwie dla labelu PAN. The Hollow Organ mimo że zaczyna się dudnącym dronem, który stopniowo przybiera na rozmiarze, w miarę upływu czasu coraz bardziej jest wypełniony metalicznymi, urywanymi brzmieniami – to materiał wyrazisty, poszarpany, a także więcej w nim pierwszoplanowego chaosu. Zyskuje przez to mocno industrialny posmak, pełen zgiełku, a jednocześnie starannie poukładanych warstw, składających się ze strzępków brzmień, syczących mikrodźwięków, które budują kilkuwarstwowy trzon – z szorstkim pierwszym planem i cieplejszym tłem. Przykładowo, „Analogues” to pocięte odsłosy, rezonujące niczym potężne blachy w fabryce metali. Younger tnie je na drobne kawałki, obraca na wszystkie strony i tworzy osobliwy akustyczny wymiar, który pulsuje zapętlony, jednocześnie bulgocząc pod powierzchnią. Ta dualność materiału świetnie jest odzwierciedlona w całej jego narracji – od dronowych, trochę wytłumionych dronów, po metaliczne sprzężenia i kaskady agresywnego dźwięku. 

Niemal w tym samym momencie ukazuje się kaseta Shattered Miniatures, album mniej eksperymentalny, badający soniczne możliwości poszarpanych, metalicznych sampli, zapętlonych i osadzonych w kontrolowanym chaosie. Na tym wydawnictwie dominują sample, pierwotne, rytmiczne struktury i bardziej gładkie faktury kompozycji, które nad wyraz często są osadzone w new age’owskiej estetyce. To w większej mierze bazowanie na elektronicznych próbkach, dźwiękowych pejzażach i klejeniu ich wszystkich w płynną wielobarwną całość – bajka zupełnie inna od The Hollow Organ, materiału bardziej surowego, sugestywnego, a jednocześnie wyrazistszego i bogatszego formalnie. Na kasecie muzyk w zaledwie kilku miejscach zwraca się w kierunku swoich fascynacji, obecnych na wydawnictwach PAN – za przykład może posłużyć dark ambientowe „Night of the Lizards” z wysuwającym się na pierwszy plan, metalicznym pobrzękiwaniem.

Na tym tle interesująco wypada reedycja materiału z 2008 roku pt. Impase, wzbogacona o dwa nowe utwory. To zupełnie inne oblicze Youngera, ukazujące kształtowanie się jego muzycznego języka i formy. W przeciwieństwie do wcześniej wymienionych wydawnictw, na których eksploruje elektroakustyczne efekty, znalezione dźwięki, którymi bawi się, tnie je i edytuje, tutaj tworzy drone’owe, barwne zloopowane kolaże, utrzymane w minimalistycznej ambientowej formie. To Younger początkujący, w większym stopniu stawiający na prostotę i efektowne wybrzmiewanie, niż rozbudowane i skomplikowane konstrukcje muzyczne. 

Przy ocenie powyższych wydawnictw, należy pamiętać o ich chronologii, jednak to właśnie płyta z PAN prezentuje muzyka najbardziej dojrzałego, świadomego i konsekwentnego w budowaniu narracji i modulowaniu faktur kompozycji, umiejętnie dozując sample i pocięte ścieżki. W tej formie brzmi to wyczerpująco i treściwie na tyle, że industrialny nastrój oraz wibrująca konstrukcja utworów zachęca do zmierzenia się z nimi kilkakrotnie w celu odkrywania nowych wątków oraz detali.

[Jakub Knera]