polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Daughter If You Leave

Daughter
If You Leave

Premierowy album Daughter przy pierwszych odsłuchach nieco rozczarowuje. Po nagraniu dwóch, a właściwie trzech pięknie poetyckich i nostalgicznych epek, zespół w swoim płytowym debiucie wykonał drastyczny zakręt obierając niespodziewanie kierunek prowadzący w stronę wygładzonego i momentami przytłaczającego, popowego brzmienia.

Na If You Leave odczuwa się kompozycyjną dysproporcję pomiędzy muzyką, a wokalem. Brakuje harmonii, klimatu, specyficznego nastroju, które w tak w cudowny sposób spajały wcześniejsze, często bardzo smutne utwory w całość. Tym razem dźwięki podążają w inne obszary niż głos Eleny Tonry - wszechobecny i w tej perspektywie zbyt dominujący. Jego emocjonalność kontrastuje z folkową formą sprawiając, że jest podniośle, ale chwilami zauważa się jednak pewne wyrachowanie i brak przestrzeni. 

Pomimo wielu niedociągnięć trudno rozstać się z tym krążkiem. Dzieje się tak przede wszystkim przez niesamowitą aurę wokalistki - jej głosu i tekstów. Owe, z każdym następnym podejściem coraz mocniej wysuwają się na pierwszy plan powodując, że po pewnym czasie 99% percepcji przykuwa już tylko śpiew i jego przekaz. Zawarte w nim nostalgia, smutek, poczucie izolacji pozwalają głębiej wsłuchać się w treść albumu. Część wyszeptana, uczuciowa, dotyczy utraconej miłości. Część traktuje o neutralności - nijakości życia, wręcz wyrzutu, rozczarowania oraz obojętności. Dawno nie słyszałem tak osobistej, pełnej emocjonalnego wyobcowania płyty. „If you're still bleeding, you're the lucky ones 'Cause most of our feelings, they are dead and they are gone. We're setting fire to our insides for fun collecting pictures from the flood that wrecked our home...”. Egzystencjalizm wzmacnia odbiór utworów wśród których najbardziej wyróżniają się „Youth”, „Lifeforms”, „Tomorrow” oraz „Amsterdam”. 

Będąc w głębokim zauroczeniu – zwłaszcza po cudownym występie podczas tegorocznej Primavery - pozostaje już tylko cierpliwie oczekiwać jesiennej trasy i możliwości usłyszenia Brytyjczyków w klubowej wersji live.

[DR]

Debiutancki album Daughter to przepiękna i hipnotyzująca podróż, od której nie można się oderwać. Duża w tym zasługa poruszających, wypełnionych poczuciem pustki, braku bliskości tekstów Eleny Tonry oraz jej aksamitnego, czasami nasuwającego skojarzenia z You Are Free Cat Power, ciepłego głosu, który znakomicie współgra z folkowo-popowym tłem i tworzy klimat na If You Leave. Jeśli jesteśmy już przy tle to warto poświęcić mu trochę uwagi. W większości są to kameralne, niemal minimalistyczne aranżacje, które urzekają subtelnością (skromne „Still”), lekką, dream-popową barwą (idealistyczne „Youth”) lub zaskakują surowością i chłodem jak „Lifeforms”. Można oczywiście zarzucić, i nie będzie to argument zupełnie nietrafiony, że wszystkie dziesięć piosenek to utrzymane w takim samym nastroju i tempie tkliwe pioseneczki, za którymi jednak nic więcej się nie kryje. I to prawda, materiał na albumie nie jest jakoś muzycznie zróżnicowany, jednak jego siła tkwi w szczegółach poszczególnych utworów, i na nie trzeba skierować uwagę. Jeśli nie wierzycie, posłuchajcie kończącego album, niemal siedmiominutowego „Shallows” powalającego onirycznym krajobrazem, będącym zderzeniem The xx z ostatnią płytą Shearwater. 

If You Leave to wymarzony debiut Daughter. Dawno nie było tak udanej płyty – skromnej, pełnej niedopowiedzeń i wątpliwości, które przynoszą tyle emocji i uczuć. Czterdzieści pięć minut, utrzymanej na równym poziomie muzyki stawia jednak zespół przed sporym wyzwaniem, bo mimo prawdziwego „wejścia smoka” do alternatywnego świata, to dopiero ich druga płyta zweryfikuje czy są zespołem potrafiącym stworzyć dla siebie własną estetykę, która nie będzie męczyć i rozczarowywać powielaniem wcześniejszych pomysłów.

[MN]

[Dariusz Rybus, Mateusz Nowacki]