polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Survival Survival

Survival
Survival

Po koncercie Liturgy na Off 2011 pisałem, że mimo black metalowej pracy perkusji i takowego też brzmienia, dużo wyraźniej niż na płytach grupy widoczne były odniesienia do post-rocka, math-rocka, post-metalu i Black Sabbath. Słuchając Survival, kolejnego tria Huntera Hunt-Hendrixa, mam wrażenie, jakbym wykrakał jego istnienie. Po odejściu z Liturgy perkusisty Grega Fox, Hunt-Hendrix trochę się pogubił – najpierw kontynuując koncertowanie z Liturgy w duecie na dwie gitary i z bitami z laptopa, co było pomysłem strasznym, teraz nagrywając płytę z zespołem chronologicznie wcześniejszym niż Liturgy. Kompozycje podobno też są starsze i w sumie tak to brzmi. Survival to niestety dość rzemieślnicze, hard-rockowe granie z lekko progresywnymi ciągotami i dość monotonnym wykorzystaniem wokali. Sednem są motoryczne riffy, które co prawda czasem robią wrażenie, ale w całości męczą, zwłaszcza, że przy dość jednostajnych przebiegach utworów. Tendencja do transcendencji, charakteryzująca Liturgy, tu pobrzmiewa, ale niestety sprowadza się do śpiewania w kółko pojedynczych fraz, na dodatek w manierze przeraźliwie bliskiej kanonom Alice In Chains, a właściwie solowych płyt Jerry’ego Cantrella, bo charyzmy Layne’a Staley nikt tu nie ma – muzycy Survival wokalistami są raczej z obowiązku. Akustyczne wyciszenie w środku płyty sygnalizuje, że grupa próbuje stworzyć jakiś narracyjny łuk, lecz o ile Aesthethica była bezlitosna w swoim szaleńczym ataku i precyzji, to Survival się rozłazi, wlecze. Hunt-Hendrix to utalentowany zawodnik, ale ewidentnie się pogubił. Szkoda.

[Piotr Lewandowski]