polecamy
Podziel się: twitterwykopblipfacebookdelicious
Thee Oh Sees wywiad z Brigid Dawson po Floating Coffin

Thee Oh Sees
wywiad z Brigid Dawson po Floating Coffin

Click here for the English version of the interview

Floating Coffin to najlepsza rzecz Oh Sees od kilku dobrych lat. Po pierwsze, nie jest to album solowy Dwyera – te udają się raczej nieszczególnie. Po drugie, dźwięki na tym zbiorze nagrań przypominają raczej przyspieszone Sucks Blood niż psych-indie z Dog Poison.

Rzecz jest perfekcyjnie nagrana, Woodhouse swoim zwyczajem zadbał, by fuzz brzmiał odpowiednio potężnie (sprawdźcie świetne „Night Crawler” i „Toe Cutter/Thumb Buster”). O ile można OCS zarzucić nierówność (album traci impet w połowie, by odzyskać go w końcówce), trudno też powiedzieć, że idą w półśrodki. Nie jest to granie geriatryczne. Dwyer, podobnie jak T. Segall i J. Reatard, stosuje się raczej do standardów lat sześćdziesiątych, nagrywając i wydając muzykę nieustannie. Zmęczenie tego typu graniem przypisywałbym raczej legionowi coraz słabszych naśladowców (vide: The Mallard, połowa katalogów Hozac i Captured Tracks) niż faktycznemu obniżeniu lotów zespołu.

Z okazji premiery tej płyty rozmawialiśmy z Brigid Dawson – wywiad poniżej.

Czy piosenki Thee Oh Sees są wynikiem współpracy wszystkich członków zespołu?

Wiele piosenek zaczyna się od pomysłu Johna, który później wszyscy rozwijamy na próbach, dopisując swoje partie. W innych wypadkach często piszemy piosenki w trakcie ich nagrywania.

 

Dwyer nazywał Oh Sees "zespołem rodzinnym". Owa rodzinność wydaje się być motywem przewodnim większości zespołów z San Francisco. Jak sądzisz, dlaczego właśnie scena z SF wykształciła się w ten sposób? Czy jest to pomocne, czy szkodliwe dla kreatywności?

Myślę, że jesteśmy rodziną, wszyscy graliśmy i podróżowaliśmy razem, składaliśmy się na wszystkie wydatki przez ostatnie osiem lat i nadal uwielbiamy ze sobą grać. Nie próbuję powiedzieć, że czasem nie jest trudno ale jest w tej scenie mnóstwo miłości. Gdyby jest zabrakło myślę, że się byśmy tym dłużej nie zajmowali. W San Francisco jest naprawdę dużo hojności i przyjaźni pomiędzy muzykami. Naprawdę ekscytujemy się muzyką wszystkich zespołów, pomagamy sobie w występach i nagraniach, i wymieniamy się gościnnymi występami na albumach.

 

To rodzinne podejście można usłyszeć na składance In a Cloud: New Sounds of San Francisco i na tej niedawnej kompilacji Castle Face z coverami Velvet Underground. Oba wydawnictwa są naprawdę dobre i kawałki różnych artystów świetnie ze sobą współgrają. Czy są plany wydawania dalszych kompilacji tego typu?

Jestem pewna, że się pojawią, to już niemal tradycja.

 

Czy dobiegło końca wydawanie płyt sumptem In The Red?

In The Red i Larry (Hardy, właściciel labelu) są wspaniali, wydawanie płyt na tym labelu było przyjemnością i honorem. Myślę, że jesteśmy już gotowi na wydawanie naszych płyt własnoręcznie i chcemy zobaczyć, co z tego wyniknie.

 

Czy nadal używacie Tascam 388 (sprzęt używany przez Sic Alps, Ty Segalla, etc. znak rozpoznawczy sceny SF) do nagrywania i miksowania płyt? Jak układa się współpraca z C. Woodhouse'm?

Tak, John używa go do albumów solowych, choć ostatni z nich, Putrifiers II, nagrał z Chrisem. Praca z nim jest wspaniała w każdym aspekcie. Jest świetny w tym, co robi i zna naszą muzykę tak dobrze, że nagrywanie staje się przyjemnością, tak z samego faktu nagrywania jak i tego, że udało nam się skończyć kolejną sesję.

 

Sucks Blood musi być bardzo popularną płytą, biorąc pod uwagę fakt, że wyszło już jej czwarte tłoczenie. Czy jest to największy bestseller w historii Castle Face?

Nie, nie sądzę. Jestem pewna, że najlepiej sprzedającym się albumem jest...

 

Zaczęłaś śpiewać w Thee Oh Sees na albumie Sucks Blood, prawda?

Pierwszy raz zaśpiewałam z nimi na The Cool Death of Island Raiders, ten album był nagrany w 2005, kiedy zespół nazywał się jeszcze OCS.

 

Preferujesz śpiewać szybsze, bardziej rockowe piosenki czy wolałabyś powrócić do starszego, spokojniejszego brzmienia Oh Sees?

Lubię oba rodzaje. Fakt, że zmieniamy się muzycznie podtrzymywał moje zainteresowanie graniem w zespole przez ostatnie osiem lat.

 

Jakie jest Twoje muzyczne tło? Czy uczyłaś się w szkole muzycznej? Grałaś w zespołach przed Oh Sees?

Tak, grałam w zespołach nieprzerwanie od osiemnastego roku życia. Nie miałam żadnego formalnego treningu. Mój ojciec grał na pianinie (jazz), a mama zawsze pięknie śpiewała, więc w naszym domu zawsze było dużo muzyki.

 

Jak szła współpraca z Larsem Finbergiem (perkusistą A-Frames i założycielem The Intelligence). Czy Everybody's Got It Easy But Me jest ostatnim albumem The Intelligence?

Uwielbiam Larsa. Jest świetnym kumplem w trasie, a nagrywanie z nim muzyki jest wielką przyjemnością. Jestem pewna, że nie będzie to ostatnia rzecz, jaką z jego strony usłyszymy. Graliśmy z The Intelligence na tej trasie, brzmieli fantastycznie i grali nowe piosenki.

 

Jaki album wywarł na Tobie największe wrażenie ostatnimi czasy?

Dwa albumy, White Fence Is Growing Faith i Conspiracy Jeanne Lee. Ten pierwszy jest dość dziwacznie nagranym zbiorem pięknych, naprawdę pięknych piosenek. A Jeanne Lee jest swego rodzaju objawieniem, miała zupełnie wolne i doskonałe frazowanie, naprawdę nowatorskie pomysły i naprawdę ciepłą barwę głosu.

 

 

Interview in English:

Floating Coffin is The Oh Sees’ best album in few years, and as the band is touring around Europe, we had an opportunity to chat with Brigid Dawson – read the interview below.

To what extent is writing songs for Thee Oh Sees a collaborative effort?

Many songs start with John bringing in an idea, and then us all fleshing it out in practice, each writing our own parts around. Other times, often when we are recording we'll all write a song together.

 

Oh Sees have been called "a family" band. That seems to be a running theme for most San Francisco bands. Why do you think SF scene developed such a collaborative theme? Does it hinder the creativity in any way? Or perhaps it helps it?

I think we are a family, we have played and travelled together and lived out of each others pockets for about 8 years now, and we still love playing together. That's not to say it isn't hard sometimes, but there is a lot of love there, if there wasn't I don't think we'd still be doing this. And in San Francisco, there is, on greater level, just a lot of generosity and friendship between so many of the musicians there. People really do get excited about each others music, they help each other with getting gigs and recording, and playing on each other's albums.

 

That family approach to music you mentioned can surely be heard on In a Cloud: New Sounds of San Francisco, for example. And then on the recent Castle Face Velvet Underground comp. Both are really good and all the artists really fit each other. Are there plans for more projects like that?

I'm sure there will be, it kind of feels like tradition now.

 

Is your time on In The Red over?

In the Red, and Larry are the best, it was a complete pleasure and an honor to be on that label. I think we were just ready to start trying to put out our albums on our own and see how it goes.

 

Do you still use Tascam 388 to record and mix stuff? How is working with C. Woodhouse?

Yeah, John uses it for the more solo albums, though his last one, Putrifiers II, was recorded with Chris. Working with Chris is wonderful in every way. He's so great at what he does, and he knows us and our music so well that recording just ends up being this pleasure, both doing it and being happy with what we have made at the end.

 

Sucks Blood must be really popular seeing it's now in its fourth pressing. Is it the best-selling Castle Face record so far?

No, I don't think so, i'm pretty sure the best selling one is...

 

You began singing in Oh Sees on Sucks Blood, right?

I began singing in the band on an album called The Cool Death of Island Raiders, it was recorded in 2005 when the band was still called OCS.

 

Are you comfortable with singing faster, rockier songs or would you like to see a comeback to the older mellow side of the Oh Sees?

I really do love them both, that we change musically is one of the things that keeps it interesting for me after 8 years.

 

What's your musical background? Have you been trained in a formal way? Did you play in any bands before Oh Sees?

Yeah I was always in bands since I was 18 or so. No formal training though. My dad plays piano (jazz) and my mum has such a beautiful voice, so there was always a lot of music in our home.

 

How was working with Lars Finberg? Is Everybody's Got It Easy But Me the last Intelligence album?

I love Lars very much. He was a great buddie on the road, and a pleasure to make music with. And I am sure Everybody's got it Easy but Me won't be the last you hear from Lars. We have just been playing with them on this tour, and they sound great and he's playing new songs.

 

What record has blown your mind recently?

Two records, White Fence's Is Growing Faith and Jeanne Lee's Conspiracy. Is Growing Faith is just such a weirdly recorded collection of beautiful, beautiful songs. And the Jeanne Lee album is kind of a revelation, she just has this free and perfect phrasing, pretty out there ideas, and a really warm full tone to her voice, it's lovely.

 

 

To what extent is writing songs for Thee Oh Sees a collaborative effort?

Many songs start with John bringing in an idea, and then us all fleshing it out in practice, each writing our own parts around. Other times, often when we are recording we'll all write a song together.

Oh Sees have been called "a family" band. That seems to be a running theme for most San Francisco bands. Why do you think SF scene developed such a collaborative theme? Does it hinder the creativity in any way? Or perhaps it helps it?

I think we are a family, we have played and travelled together and lived out of each other’s pockets for about 8 years now, and we still love playing together. That's not to say it isn't hard sometimes, but there is a lot of love there, if there wasn't I don't think we'd still be doing this. And in San Francisco, there is, on greater level, just a lot of generosity and friendship between so many of the musicians there. People really do get excited about each other’s music, they help each other with getting gigs and recording, and playing on each other's albums. 

Is your time on In The Red over?

In the Red, and Larry are the best, it was a complete pleasure and an honor to be on that label. I think we were just ready to start trying to put out our albums on our own and see how it goes. 

Do you still use Tascam 388 to record and mix stuff? How is working with C. Woodhouse?

Yeah, John uses it for the more solo albums, though his last one, Putrifiers II was recorded with Chris. Working with Chris is wonderful in every way. He's so great at what he does, and he knows us and our music so well that recording just ends up being this pleasure, both doing it and being happy with what we have made at the end.

Sucks Blood must be really popular seeing it's now in its fourth pressing. Is it the best-selling Castle Face record so far?

No, I don't think so, i'm pretty sure the best selling one is...

What record has blown your mind recently?

Two records, White Fence's Is Growing Faith and Jeanne Lee's Conspiracy. Is Growing Faith is just such a weirdly recorded collection of beautiful, beautiful songs. And the Jeanne Lee album is kind of a revelation, she just has this free and perfect phrasing, pretty out there ideas, and a really warm full tone to her voice, it's lovely.

[Marek J Sawicki]

recenzje Damaged Bug w popupmusic